wtorek, 31 maja 2016

Nasi absolwenci w Mazurskim Parku Krajobrazowym

(Mgr Judyta Gencza opowiada o swoich planach rozbudowy edukacyjnej kolekcji entomologicznej.
Mam nadzieję, że znajdzie się także miejsce na chruściki (Trichoptera). ) 

Miło jest spotkać absolwentów kierunku biologia, pracujących zgodnie ze swoim wykształceniem. W czasie festynu edukacyjnego "Dzień Bociana Białego" (29 maja) oraz konferencji "Krutynia - rzeka Kultur" (30 maja) spotkałem swoich dyplomantów (absolwenci Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie). Już jako pracowników Mazurskiego Parku Krajobrazowego. Po stażu w Kampinoskim Parku Narodowym powrócili na warmińsko-mazurskie "stare śmieci".

Stanisław Czachorowski

Więcej zdjęć z festynu oraz z konferencji.
(Mgr Jakub Masiarz, w czasie konferencji)


(Mgr Judyta Gencza - przygotowuje stoisko do festynu edukacyjnego. Bedzie pokazywała m.in żywe chruściki z rzeki Krutyni)

(Mgr Jakub Masiarz)

sobota, 28 maja 2016

Krutynia - rzeka kultur

(Studencki obóz naukowy, Krutyń 1996,
pobieranie prób w rzece Krutyni, fot. S. Czachorowski)
30 maja 2016 r. uczestniczyć będziemy w konferencji pt. "Krutynia - rzeka kultur", zorganizowanej przez Mazurski Park Krajobrazowy. Jest to spotkanie o charakterze popularno-naukowym, którego celem jest wymiana poglądów na temat walorów przyrodniczych, krajobrazowych, historyczno-kulturowych MPK, ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia wód powierzchniowych w dalszym rozwoju regionu oraz roli edukacji ekologicznej w kształtowaniu postawy szacunku wobec przyrody u przyszłych pokoleń. Do uczestnictwa w konferencji zaproszono przedstawicieli samorządów, środowisk naukowych, centrów edukacji ekologicznej, Lasów Państwowych, lokalnych organizacji turystycznych i innych instytucji z terenu Parku i województwa działających na rzecz ochrony przyrody i krajobrazu, jak również przedstawicieli branży turystycznej i szkół z terenu Parku, dzięki czemu możliwa będzie wymiana doświadczeń oraz zacieśnienie współpracy w ochronie przyrody i edukacji ekologicznej.

Wydział Biologii i Biotechnologii reprezentować będą trzy osoby, które wygłasza krótkie referaty:
  • Czy w Mazurskim Parku Krajobrazowym żyją jakieś niezwykłe chruściki (Trichoptera)? - dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM
  • Czy mazurskim jeziorom potrzebne są rośliny? - dr hab. Hanna Ciecierska prof. UWM
  • Grzyby wielkoowocnikowe Mazurskiego Parku Krajobrazowego. - dr Grzegorz Fiedorowicz.
Konferencja odbędzie się w poniedziałek 30 maja 2016 roku w Hotelu Habenda w Krutyni. Partnerem w konferencji jest kierunek Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Konferencja jest dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie.

St. Cz.

ps. - relacja Radia Olsztyn (poniedziałek 30 maja)

środa, 25 maja 2016

Łąka na dachu... ówkach


Podczas Majówki z etnobotaniką malowaliśmy na starych dachówkach roślin, owady, ślimaki i ptaki. Tak powstała łąka na dachu. To znaczy na dachówkach. Malowały dzieci, studenci, naukowcy i seniorzy. (zobacz zdjęcia na Facebooku)

Stanisław Czachorowski

filmik z portalu Olsztyn24
Relacja Telewizji Olsztyn

I zdjęcia z wystawy w plenerze





















wtorek, 24 maja 2016

Uczelnie przeciw rasizmowi !




Majówka z etnobotaniką w Poranku TVP3


W telewizyjnym poranku we wtorek (24 maja) wystąpiła prof. Hanna Ciecierska i opowiadała o roślinach. Zapraszała także na Majówkę z etnobotaniką.

Link do materiału telewizyjnego ( zaczyna się ok. 7.30).

A że we wtorek był Dzień Ślimaka to i opowieść o ślimakach w felietonie pogodowym (opowiada prof. Stanisław Czachorowski, wywołany wprost z laboratorium).

The 3rd International conference on Fisheries and Aquaculture

The 3rd International conference on Fisheries and Aquaculture, 24th – 25th August 2016 in Sri Lanka. Website: www.aquaconference.com Academic Partner: The Asian Institute of Technology

The International Institute of Knowledge Management of Sri Lanka invites you to submit original research papers for presentation to the 3rd International Conference on Fisheries and Aquaculture (ICFA 2016) to be held on 24 – 25 August 2016, in Negombo - Sri Lanka with the theme “Aquaculture as an imperative segment of blue economy and sustainable development goals”.
visit , Keynote Speakers,
Journal Publications Reviews in Fish Biology and Fisheries - ISSN: 0960-3166 (Print) 1573-5184 (Online),  Publisher- Springer, Journal of Aquaculture Engineering and Fisheries Research - E-ISSN 2149-0236

Abstract are invited for the Oral and poster selection on the following themes:
  • Fisheries Statistics, Information and Education
  • Ecosystems, Fisheries Biology and Aquaculture
  • Fisheries and Aquaculture Resources
  • Fisheries Technology and Engineering Applications
  • Post-Harvest Techniques and Aquaculture Products
  • Animal Welfare and Aquaculture Ethics
  • Fish Trade and Commercial Implications
  • Fisheries Management and Governance
  • Sustainable Methods of Aquaculture Industries
  • Global Trends and Issues of Fisheries and Aquaculture
Abstract Submission Deadline: 15 June 2016
Submit your abstract : abstract@aquaconference.com
Free of Charge Publication opportunities for authors exclusively at ICFA 2016!
We cordially invite you to send your abstract on or before the deadline. We look forward your responses and kindly request from you to disseminate this email among your colleagues.

ICFA 2016

poniedziałek, 23 maja 2016

Czarne dziury – koniec czy początek


Zapewne spoglądając na temat mojego eseju zastanawiasz się drogi czytelniku o co dokładnie może mi chodzić. Zapewniam, że jeśli zagłębisz się bardziej w lekturę wszystko stanie się jasne. Jakiś czas temu przeczytałem publikację pewnego słynnego fizyka zajmującego się tematem czarnych dziur. Temat ten mnie zafascynował, zacząłem kopać głębiej, a rezultatem moich poszukiwań jest niniejszy krótki esej o badaniach, odkryciach oraz perspektywach związanych ze zjawiskiem powszechnie znanym jako czarna dziura(tak- perspektywach).

Na początek warto wspomnieć czym jest i gdzie znajdziemy czarną dziurę. Każda osoba, która chociaż trochę miała do czynienia z lekturą związaną z kosmosem, czarną dziurę kojarzy ze śmiercią jednej z gwiazd. I należy oczywiście się z tym skojarzeniem zgodzić, gdyż czarna dziura to końcowy wynik ewolucji tych największych z gwiazd i jest to zjawisko całkowicie naturalne. Gwiazdy te są olbrzymami, a ich masy są często conajmniej kilkukrotnie większe niż masa naszego Słońca. W momencie śmierci takiego giganta procesy termojądrowe bijące z jego serca przestają równoważyć ścisk z zewnątrz i grawitacja zwycięża. Niewyobrażalna ilość materii całkowicie naturalnie zostaje ściśnięta do objętości tak małej, że pojawiają się efekty, które na Ziemii jesteśmy w stanie otrzymać tylko w warunkach laboratoryjnych na skalę nieporównywalnie mniejszą. Inaczej natura obchodzi się z tak zwanymi białymi karłami, gdyż jest to efekt śmierci małej gwiazdy, której zgniatanie są w stanie zahamować siły występujące między elektronami. Gwiazdy półtora razy masywniejsze od Słońca również sobie jakoś radzą – opór grawitacyjnemu ciśnieniu stawiają neutrony, rodząc gwiazdę neutronową.

Zgodnie z ogólną teorią względności Alberta Einsteina, do powstania czarnej dziury niezbędne jest nagromadzenie dostatecznie wielkiej masy w odpowiednio małej (oczywiście w skali kosmosu) objętości. Dla przykładu: aby Ziemia stała się czarną dziurą jej promień powinien być mniejszy niż 1 cm, zaś Słońce promień mniejszy niż 3 km.

Kolejnym ważnym pojęciem jest horyzont zdarzeń, który przypomina błonę półprzepuszczalną, która jest swojego rodzaju wejściem do wnętrza czarnej dziury. Z jednej strony nie przepuszcza fal elektromagnetycznych i innych sygnałów biegnących w kierunku obserwatora, natomiast przepuszcza je w kierunku przeciwnym. Obserwator, zmieniając swój ruch, sam może przeniknąć do części Wszechświata zakrytej przez horyzont zdarzeń.Struktura pola grawitacyjnego (która wyznacza geometrię czasoprzestrzeni) oraz ruch obserwatora determinują istnienie horyzontu zdarzeń, jak i jego fizyczne znaczenie. W kontekście kosmologii, horyzont zdarzeń, jest różny od horyzontu cząstek.Do bardziej szczegółowych rodzajów horyzontów należą (powiązane ze sobą, choć odmienne) absolutny horyzont zdarzeń oraz horyzont pozorny, znajdujące się wokół czarnej dziury. Inne bardzo ważne pojęcia to horyzont izolowany oraz dynamiczny, najwięcej znaczące dla obecnego badania nad czarnymi dziurami. 

Wnętrze czarnej dziury opisujemy jako osobliwość czyli miejsce o nieskończonej gęstości materii oraz temperaturze. Gdy czytamy, że we wnętrzu czarnej dziury panuje nieskończenie wielka temperatura, na myśl nasuwa się pytanie co by się stało gdybyśmy do takowej wpadli. Jednakże możemy być spokojni, nic takiego nam nie grozi. Najbliższa znana nam czarna dziura znajduję się jakieś 24 000 lat świetlnych od naszej planety i jest to V4641 Sagittarii usadowiona w gwiazdozbiorze Strzelca. Z dotychczasowych obserwacji astronomów wynika, że jest ona uśpiona - w porównaniu do innych czarnych dziur, nasz gigant wykazuje minimalną aktywność. Jednak w jej kierunku pędzi chmura gazowa, która może „obudzić” tego kosmicznego olbrzyma. Wcześniej takie obiekty jedynie przepływały w pobliżu Sagittarius A, która „połykała” zaledwie minimalną ich część. Teraz „jedzenie” samo zmierza bezpośrednio do czarnej dziury i być może zbudzi ją ze snu, ale i tak w niczym to nam nie zagraża, póki co jest stosunkowo mała w porównaniu do ogromnych czarnych dziur osiągających masy miliardów mas słońca. Tak ogromne czarne dziury występują w galaktykach zwanych kwazarami.

Powracając do pytania z poprzednigo akapitu – co gdybyśmy wpadli do czarnej dziury? Załóżmy, że nie jesteśmy sami - nasz towarzysz obserwuje, jak zostajemy wciągnięci, samemu będąc w bezpiecznej pozycji. Z jego perspektywy to, co stanie się potem, będzie wyglądać dosyć dziwnie. Podczas gdy zaczniemy przyśpieszać w kierunku horyzontu zdarzeń, nasz znajomy zobaczy, jak będziemy się wykrzywiać i rozciągać, jakby oglądał nas przez szkło powiększające. Co więcej, im bliżej horyzontu się znajdziemy, tym dla obserwatora wolniej będziemy się poruszać. Kiedy już dosięgnięmy horyzontu, osoba z boku dostrzeże, że utknęliśmy w miejscu, jakby ktoś nas zamroził. Będziemy wyglądać jak rozlany, trwający bez ruchu rozciągnięty obiekt na powierzchni horyzontu. Co więcej, zacznie nas pochłaniać ogień promieniowania Hawkinga. Gdyby więc zapytać naszego towarzysza, co się z nami stało, stwierdziłby, że zostaliśmy spaleni na popiół jeszcze zanim zdążyliśmy wkroczyć w czarną dziurę. Ale z naszej perspektywy wyglądałoby to nieco inaczej. Byłoby tak, jakby... nic się nie stało. Swobodny spadek spowodowany brakiem grawitacji byłby niczym niezakłócony. Horyzont zdarzeń nie jest bowiem ścianą, przypomina raczej jak wcześniej napisałem błonę półprzepuszczalną, gdyż choć nie przepuszcza fal elektromagnetycznych i innych sygnałów w stronę obserwatora, to przepuszcza je jednak w kierunku przeciwnym. To, że nasz towarzysz nie może nic dostrzec za horyzontem, to nie nasz problem - dla nas teraz horyzont nie istnieje. Jasne, gdyby czarna dziura była zbyt mała, siły grawitacji byłyby znacznie większe, co oznaczałoby dla nas kłopoty. Ale jeśli to olbrzymia czarna dziura, miliony razy bardziej masywna od naszego Słońca, grawitacja nie zrobi nam krzywdy. W zasadzie w przypadku odpowiednio dużej czarnej dziury moglibyśmy spędzić w jej wnętrzu całe życie.

Chwilę wcześniej wspomniałem o zjawisku promieniowania Hawkinga. Kim jest ten pan i czym jest to zjawisko? Współczesna astrofizyka nikomu nie zawdzięcza równie wiele co właśnie jemu - Stephenowi Hawkingowi. Genialny naukowiec i kosmolog podczas niedawnego wykładu na sztokholmskim Królewskim Instytucie Technologicznym wygłosił nową teorię, która jeśli się potwierdzi, może oznaczać absolutny przełom w tym, jak postrzegamy wszechświat. Do tej pory większość naukowego świata była przekonana, że znalezienie się we wnętrzu czarnej dziury oznacza natychmiastowe rozczepienie się materii i jej całkowite zniszczenie, zgodnie z teorią promieniowania Hawkinga, czyli – czarne dziury emitują promieniowanie, a my znajdując się w pobliżu, giniemy. Według nowej teorii Hawkinga jest wręcz przeciwnie - z czarnej dziury da się wrócić! Ale co ciekawsze, bardzo prawdopodobne jest także to, że zamiast do naszego wszechświata, ciało przeniesie się do alternatywnej rzeczywistości... Co więcej, jest dostarczanych coraz to więcej dowodów podpartych naukowo, które mogą świadczyć o prawdziwości tej teorii.

Największym pomocnym odkryciem, które może pomóc nam zrozumieć co się dzieje we wnętrzu czarnej dziury oraz po przejściu przez horyzont zdarzeń jest odkrycie całkowicie nowego zjawiska, które ma niesamowicie istotne zastosowanie praktyczne. Są to fale grawitacyjne. Dotąd niemal wszystko, co wiemy o Wszechświecie pochodzi z obserwacji fal elektromagentycznych – światła widzialnego, ultrafioletu, podczerwieni, promieni gamma czy mikrofal. Tymczasem fale grawitacyjne to inne, równolegle zachodzące zjawisko. Ich obserwacja pozwala zajrzeć w miejsca, których dotąd nie znaliśmy – do wnętrza supernowej czy gwiazdy neutronowej, w której materia jest ściśnięta bardziej, niż w jądrze atomu, pozwali nam na zrozumienie co się stanie po wejściu do czarnej dziury...

Fale grawitacyjne, to pędzące zmarszczki czasoprzestrzeni, na moment zmieniają długość jednego z ramion interferometru o zaledwie jedną miliardową jednej miliardowej metra. To jednak wystarczy, by fale światła z laserów na moment przesunęły się względem siebie i przestały wzajemnie znosić. Promień światła trafia na detektor, a my wiemy, że drgnęła osnowa rzeczywistości. Jednak by detektor wychwycił fale grawitacyjne, musi być odizolowany od innych czynników, które mogłyby zakłócić odczyt – choćby drgań gruntu wywołanych przez jadący gdzieś samochód czy nawet wiejący wiatr. Dlatego cała konstrukcja detektora zrobiona jest z niewiarygodną precyzją, panuje tam głęboka próżnia, a wszystkie elementy są bardzo dokładnie izolowane od wszelkich zakłóceń.

Właśnie takie zaburzenie udało się we wrześniu zeszłego roku zaobserwować w dwóch takich detektorach LIGO, a potwierdzić w europejskim VIRGO. Fala grawitacyjna nadleciała do nas z odległości 1,3 miliarda lat świetlnych i tak zniekształciła czasoprzestrzeń, że przez ułamek sekundy jeden z promieni lasera musiał pokonać większą odległość, niż drugi. Choć fale, które pokonały gigantyczna odległość były już bardzo słabe, to pochodziły z niezwykle silnego źródła. Dawno, dawno temu (1,3 mld lat) w odległej (o 1,3 mld lat świetlnych) galaktyce połączyły się ze sobą dwie czarne dziury, jedna o masie 29, a druga 36 mas Słońca. Utworzyły razem większą czarną dziurę, która miałaby masę 65 Słońc. Miałaby, gdyby nie to, że podczas połączenia masa równa trzem masom Słońca zamieniła się w energię w postaci fal grawitacyjnych. Dopiero 11 lutego 2016 roku międzynarodowy zespół naukowców poinformował o pierwszym w historii zarejestrowaniu fal grawitacyjnych (sygnał GW150914).

Jedyne co teraz pozostaje to wynalezienie sposobu na dokładny przekład informacji, których dostarczają nam fale grawitacyjne. Gdy do tego dojdzie, bardzo możliwe, że będziemy w stanie wykorzystać w odpowiedni sposób czarną dziurę, na początku opanować ich tworzenie i zamykanie, a potem kto wie – bardzo możliwe, że i próby kontrolowanego przez nie przechodzenia. To wszystko, póki co zostaje do interpretacji własnej, jednakże jak miło jest się rozmarzyć, że wizja z filmu „Interstellar” może okazać się prawdą, że człowiek będzie w stanie poruszać się po wszechświecie, wejść i wrócić z wnętrza czarnej dziury.

Michał Białaś

niedziela, 22 maja 2016

Największe mity na temat zdrowego odżywiania

Jedzenie jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Pokarm zapewnia nam odpowiednie substancje do działania i odbudowy naszego organizmu, decyduje o zdrowiu. Ludzkość w dzisiejszych czasach ma różnorodny wybór artykułów spożywczych, które poddawane są surowej kontroli. Mimo to każdy z nas spotyka się z informacjami sprzecznymi na temat tego jak zdrowo się odżywiać i jakich produktów unikać. Warto przeanalizować największe mity dotyczące zdrowego odżywiania.

Fruktoza, cukier prosty występujący naturalnie w owocach, uchodzi za lepszy od zwykłego cukru. Polecany jest osobom chorym na cukrzycę. Jednak nie jest to słuszne. Stwierdzono, że jest on inaczej metabolizowany przez organizm ze względu na swoją budowę chemiczną. Fruktoza zanim zostanie zużyta przez tkanki, musi ulec przekształceniu w wątrobie. W przypadku, gdy nasz organizm w danym momencie nie potrzebuje dużej ilości energii, cukier ten zamieniany jest w tłuszcz. Badania wykazały również korelację miedzy spożyciem cukru owocowego w dużych ilościach a występowaniem nadwagi, nadciśnienia tętniczego i zaburzeń przemiany materii. Dlatego też mitem jest przekonanie, że fruktoza jest zdrowsza od białego cukru.

Kolejnym mitem na temat zdrowej żywności jest to, że główną odpowiedzialność za nadwagę i wywołane przez nią choroby ponosi tłuste jedzenia. Przeprowadzona meta analiza 21 badań dokonana na 350 tysiącach uczestników, wykazała brak związku między nasyconymi kwasami tłuszczowymi, a takimi schorzeniami jak miażdżyca czy zawał serca. Wykazano, że szkodliwe są jedynie połączenia tłuszczów nienasyconych z produktami bogatymi w cukry. Każdy z nas musi pamiętać, że tłuszcz jest ważnym składnikiem diety, dostarcza niezbędnych składników.

Od dziecka jesteśmy zachęcani, aby spożywać owoce, stanowiące źródło witamin. Jednakże należy pamiętać o tym, że nie każdemu owoce służą. W skład niektórych owoców wchodzą duże ilości sorbitolu, który posiada działanie przeczyszczające. W dużych dawkach nasila on procesy fermentacyjne w jelitach, przyśpieszając ich perystaltykę. Dlatego też osoby z zespołem jelita drażliwego nie powinny spożywać owoców zawierających sorbitol w nadmiernych ilościach.

Ostatnim mitem na który zwrócę uwagę jest to, że osoby otyłe żyją krócej. Większość ludzi uważa, że ludzie z nadwagą częściej chorują, co przyczynia się do tego, że żyją krócej. Nie jest to do końca prawdą. Pierwsze wątpliwości wyrazili lekarze z pogotowia ratunkowego, oraz oddziału intensywnej terapii. Wykazali, że zawał u osób cięższych, niewysortowanych znacznie rzadziej kończył się śmiercią. Obserwacje wykazały, że ludzie z nawagą są zdrowsi i żyją dłużej. Ryzyko zgonu jest u nich sześć procent niższe niż osób z prawidłowa wagą. Spowodowane jest to głównie tym, że grubsi ludzie mają większe zapasy energii, co jest korzystne w przypadku licznych chorób. Kilka kilogramów więcej chroni organizm przed miażdżycą, depresją, zanikiem mięśni, czy osteoporozą. Jednak każdy człowiek powinien pamiętać, że większa nadwaga zmienia zaletę w wadę.

Większość z nas wiele razy zastanawia się nad tym czy margaryna jest zdrowsza od masła. Jest to mitem. Mimo tego, że margaryna bazuje na tłuszczach roślinnych jest niezdrowa. Podczas przemysłowego utwardzania oleju roślinnego przy produkcji margaryny powstają nienaturalne związki – tłuszcze trans. To one zaburzają przemiany metaboliczne i sprzyjają cukrzycy. Masło jest zaś produktem naturalnym, który dostarcza każdemu witamin A, D, E. Jednakże należy pamiętać o tym żeby nie przekroczyć codziennej dawki od 2-4 łyżeczek.

Podsumowując pomysłów na zdrowe odżywianie jest mnóstwo – powrót do natury, rezygnacja z mięsa, spożywanie dużych ilości owoców i warzyw, unikanie tłuszczów. Jednak nie wszystkie z nich przechodzą bez zastrzeżeń naukową weryfikację. Każdy z nas musi uważać na czasopisma, portale internetowe, podające nieprawidłowe informacje dotyczące zdrowej żywności. Warto poszerzyć swoją wiedzę o tematy związane z odżywianiem, ponieważ pokarm zapewnia homeostazę organizmu i jest niezbędny do życia.

Natalia Bełtowska
Studentka biotechnologii

II edycja Konkursu Młodzi Innowacyjni dla PGNiG



Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA ma przyjemność uruchomić II edycję konkursu przeznaczonego dla młodych naukowców na projekt badawczo-rozwojowy dla GK PGNiG. Konkurs skierowany jest do młodych naukowców, studentów lub doktorantów i ma na celu wyszukanie innowacyjnych projektów o charakterze badawczo-rozwojowym, z obszaru działalności Grupy Kapitałowej PGNiG, w szczególności z obszarów:
  • poszukiwania i wydobycia węglowodorów, 
  • dystrybucji paliw gazowych, 
  • elektroenergetyki, 
  • nowych zastosowań gazu ziemnego, 
  • ochrony środowiska, 
  • obsługi odbiorców i użytkowników gazu, w tym kwestii bezpieczeństwa, 
  • oraz w zakresie popularyzacji marki PGNiG. 
Projekt musi nosić znamiona nowatorstwa i innowacji, a także powinien być możliwy do zastosowania w praktyce biznesowej Grupy Kapitałowej PGNiG.

Zgłoszenia do konkursu należy dokonywać w formie elektronicznej na adres mailowy konkursMIP@pgnig.pl, na wypełnionym formularzu, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 30.06.2016 r. 

Więcej informacji o konkursie wraz z regulaminem znaleźć można na stronie:
http://www.pgnig.pl/mlodzi-innowacyjni-dla-pgnig.

Bieszczadzkie szlaki

Jeżeli poszukujemy spokoju wewnętrznego i chcemy zarazem podziwiać piękno przyrody, możemy wybrać się w magiczne miejsce, jakim bez wątpienia są Bieszczady. Kiedy pojedziemy tam raz, już zawsze będziemy chcieli tam powrócić. Do czego zachęcam…

"Góry tylko wtedy mają sens, gdy jest w nich człowiek ze swoimi uczuciami, przeżywający klęski i zwycięstwa. I wtedy, gdy coś z tych przeżyć zabiera ze sobą w doliny” 
Andrzej Zawada

Na zdjęciu autorka w trakcie drogi na Wielką Rawkę.

Jestem studentką biotechnologii. Nie raz przeżywałam zwycięstwa oraz klęski. Tak samo jak w górach, gdzie nauczyłam się, że pomoc bliskiej osoby, dzielenie się swoim szczęściem, a także smutkiem, to coś, z czym trzeba sobie poradzić. W pojedynkę jest bardzo ciężko. Doświadczenie jakie nabyłam podczas pobytu w górach przywiozłam ze sobą, do mojej „małej codzienności”.

W Bieszczadach można podziwiać wiele szczytów. Przedstawię 3 z nich, które są według mnie najciekawsze. Tarnica to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów. Liczy sobie 1346 m n.p.m.. Tradycją są częste pielgrzymki na tę górę. Na samym szczycie znajduje się metalowy krzyż oraz tablica upamiętniająca pobyt Papieża Jana Pawła II na Tarnicy w 1953 roku. Można to odebrać jako charakter symboliczny tego miejsca. Jan Paweł II często odwiedzał góry, w tym między innymi Bieszczady, kochał je, uwielbiał wspinaczki. Nawet jego choroba nie przyczyniła się do rezygnacji z wypraw na szczyty. Metalowy krzyż powstał z rąk pielgrzymów jako dowód miłości i szacunku dla niezwykłego człowieka i pasjonata gór - Jana Pawła II.

Kolejnym szczytem jest Wielka Rawka. Przez leśników uważana za najbardziej wymagający szlak po polskiej stronie Bieszczadów. Panorama jaką można zobaczyć, gdy dojdziemy z Małej Rawki na Wielką Rawkę, wynagrodzi nam trud niezwykle stromej wspinaczki. Myślę, że z całej wycieczki po Bieszczadach, to był najbardziej magiczny widok i zapamiętam go na zawsze. Ze szczytu widać trzy kraje- Ukrainę, Słowację oraz oczywiście Polskę.

Następnym miejscem wartym zobaczenia jest Połonina Wetlińska. Znajduje się tam najwyżej w Bieszczadach położone schronisko ze stałym posterunkiem GOPR-u, czynne bez przerwy przez cały rok. Wejście na górę jest bardzo przyjemne, a z tego szczytu można skierować się na wiele innych szlaków, traktując „Wetlińską” tylko jako jeden z punktów na mapie.

Jeśli ktoś kiedyś powiedział, że nie można być w dwóch miejscach na raz- mylił się. Można być nawet w trzech! To szczyt Krzemieniec, który jest wyjątkowy dlatego, bo znajduje się punkt łączący granicę trzech krajów- Polski, Ukrainy i Słowacji. Niestety nie ma zbyt wielu walorów widokowych, ponieważ szczyt jest w większości zalesiony. Traktowany przez turystów jako bieszczadzka ciekawostka. Podczas wspinaczki należy uważać na najmniejszych towarzyszy tułaczki, mianowicie na Salamandry plamiste. Taką właśnie młodą jaszczurkę spotkałam podczas drogi na szczyt. Była przestraszona, ponieważ szlak był dość ruchliwy, liczyła około 8 cm długości. Udało mi się nawet zrobić zdjęcie, oczywiście z daleka. Uwielbiam zwierzęta, bardzo cieszyłam się, że mogłam na żywo zobaczyć dość rzadki okaz w naturalnym środowisku.

Na koniec wspomnę o Solinie. Miejsce, które powinno się zwiedzić podczas pobytu w Bieszczadach. To miejscowość nad jeziorem jeziorem Solińskim, utworzonym sztucznie na potrzeby budowy zapory na rzece San. Kiedy pogoda dopisuje można tam rozłożyć ręcznik, skorzystać ze słońca i wykąpać się. Jest możliwość wynajęcia rowerków wodnych i kajaków, organizowane są też rejsy statkiem między solińskimi wysepkami. Zapora jest jednym z większych atrakcji turystycznych w okolicy, a na pewno największą taką budowlą w Polsce. Widok na nią jest niesamowity, tym bardziej, że otaczają ją góry. Oaza ciszy i spokoju, oczywiście poza sezonem letnim.

Zachęcam do tego, aby chociaż raz w życiu odwiedzić to magiczne miejsce jakim są Bieszczady. Mi przypadły do gustu. Jest w nich to czego szukałam- spokój, cisza, zaduma, piękno i radość. Poza tym taka wyprawa przydaje się studentom biotechnologii. Dlaczego? Ponieważ uczy, że życie składa się z sukcesów i porażek, a wspinając się doświadczamy tych skrajnych emocji, dzięki czemu uczymy się nie poddawać i iść ciągle przed siebie. Tak samo jak na studiach.

Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam to miejsce, a wyobraźnia zrobiła resztę. Do zobaczenia w Bieszczadach!

Anna Limanowska

Studentka 3 roku biotechnologii inżynierskiej

poniedziałek, 16 maja 2016

Świat pełen barw

Czyli kilka słów o tym, czym tak naprawdę są kolory, z którymi spotykamy się na każdym kroku – ich analiza typowo fizyczna i delikatnie psychologiczna.

„Nie trzeba być zaraz super optymistą, ale dla tego,
kto widzi wszystko tylko w czarnych barwach,
słońce zachodzi już o poranku.”
Phil Bosmans

Studiuję biotechnologię nie do końca przypadkowo, jak sądziłam na początku. Jestem osobą ciekawą świata, interesuje mnie szereg różnych zjawisk fizycznych, na których pochodzenie staram się znaleźć odpowiedzi. I… z każdym kolejnym rokiem studiów okazuje się, że to właśnie dzięki biotechnologii, jako niezwykle interdyscyplinarnej dziedzinie wiedzy, rozwiązania tych zagadek są naprawdę możliwe! Przez kilka ostatnich lat interesuję się także szeroko pojętą psychologią. Szukając tematu, który chciałam przybliżyć szerszemu gronu osób, chciałam połączyć w jakiś sposób biotechnologię i psychologię – w ten sposób trafiłam na kolory.

Otaczające nas barwy często wskazują na stan naszego zdrowia, odzwierciedlają naszą osobowość, emocje i kondycję psychiczną na daną chwilę. Nasz organizm przy pomocy barw daje nam sygnał o wielu schorzeniach, których często nie jesteśmy świadomi. Niewiele z nas wie, iż świat kolorów to wibrująca energia, która ma istotny wpływ na nasze zdrowie, emocje czy zachowanie!

Leczenie przy użyciu kolorów czyli chromoterapia ma dziś wielu zwolenników i zajmuje ważne miejsce w tradycyjnej medycynie chińskiej. Obecnie w wielu klinikach na całym świecie wykorzystuje się już energetyczne właściwości barw, gdzie terapią kolorem wspomaga się leczenie m. in.: chorób układu pokarmowego, oddechowego, nerwobóli, migren, schorzeń kręgosłupa i nerek, nerwicy i depresji psychicznej. Choroby tego rodzaju są w dużej mierze skutkiem niedoboru pewnych częstotliwości w komórkach. Poprzez koloroterapię uzupełniane są te niedobory, wobec czego przywraca się im naturalną równowagę i zdrowie.

Trochę historii
Uzdrowienia kolorami znano już w starożytnych Indiach, Chinach i Egipcie. W Chinach stosowano np. kolor żółty w problemach jelitowych poprzez – UWAGA - malowanie pacjentów na tę barwę. Osoby z gorączką z kolei były poddawane terapii przy użyciu niebieskiego koloru (np. naświetlanie). Co ciekawe, nawet w czasach Egipskich malowano pomieszczenia w zależności od tego, jaki chciało się uzyskać efekt!

Kolorowa energia
Z fizycznego punktu widzenia… Barwa to energia, która jest postrzegana dzięki komórkom światłoczułym w siatkówce oka. Liczba czopków wrażliwych na określoną długość fal świetlnych sprawia, że oko ludzkie wykazuje różny stopień wrażliwości na określoną barwę.
Z biologicznego punktu widzenia… Mózg wysyła sygnały do odpowiednich gruczołów dokrewnych w formie neuroprzekaźnika. Następuje reakcja hormonalna - hormony działają na narządy wewnętrzne. Zatem to od interpretacji naszego mózgu zależy jak dany kolor wpłynie na nasze zdrowie!

W jaki sposób działa kolor? W zależności od długości fali, kolory oddają otoczeniu swoją energię. Mają bardzo duży wpływ na komórki ciała (np. ich wzrost) gdyż zmieniają prędkość poruszania się elektronów w każdym żywym organizmie. Kolory oddziałują na nas zarówno przez skórę, narząd wzroku jak i jedzenie. Dzięki tej informacji słusznym wydaje się stwierdzenie, iż również osoby niewidome podlegają terapeutycznemu działaniu barw.

Znaczenie kolorów i ich wpływ na samopoczucie
Czas na część bardziej psychologiczną w odniesieniu do kolorów. Poniżej chciałabym po krótce przybliżyć kilka znanych już w świecie naukowców faktów dotyczących oddziaływania na nas otaczających barw.

  • ZIELONY- spokój, harmonia, równowaga wewnętrzna, natura Barwa ta rozluźnia i łagodzi napięcia oraz pomaga utrzymać w równowadze energię zarówno fizyczną jak i psychiczną. Pomaga odprężyć się zwłaszcza po długiej pracy umysłowej. Wskazany dla osób nadmiernie aktywnych.
  • JASNA ZIELEŃ: przywołuje na myśl coś świeżego, nowego, odradzającego się.
  • NIEBIESKI – świeżość, przestrzeń, spokój Kolor ten posiada wychładzające właściwości – jest zatem idealny na lato! Dodatkowo relaksuje, odpręża i ułatwia zasypianie. Poprawia znacznie naszą koncentrację i przyswajanie wiedzy. Idealny dla osób zmęczonych psychicznie.
  • FIOLETOWY – spokój, relaks, emocje Wycisza i łagodzi objawy stresu - zalecany dla osób, które mają problem na tle nerwowym i cierpią na bezsenność. Wspomaga organizm przy wysiłku umysłowym - poprawia koncentrację. Ułatwia panowanie nad emocjami oraz zwiększa poczucie własnej wartości. Naukowcy twierdzą, że nawet tłumi uczucie głodu!
  • RÓŻOWY – optymizm, radość Zmniejsza agresję oraz irytację - zalecany szczególnie w celach łagodzenia stresu i stanów napięciowych. Napawa optymizmem oraz sympatią łagodząc uczucie osamotnienia! 
  • ŻÓŁTY – radość, ciepło, pewność siebie Żywy kolor, pełen radości, idealny na smutek i depresję. Inspiruje i dodaje pewności siebie. Rozjaśnia myślenie i poprawia pamięć. Wskazany dla ludzi poszukujących zastrzyku energii.
  • POMARAŃCZOWY – ciepło, bezpieczeństwo, inspiracja Idealny na stany depresyjne - poprzez swoje ciepło przywraca radość, dodaje otuchy, podnosi poczucie własnej wartości i poprawia nastrój. 
  • CZERWONY – witalność, aktywność Pobudza do działania, ożywia, wzmacnia oraz rozgrzewa i rozpala zmysły. Dodaje optymizmu i siły - mamy więcej energii do zdobywania celów i walki z depresją. Idealny dla ludzi ospałych i przemęczonych.
  • ZŁOTY – mądrość, odwaga Dodaje pewności siebie, energii, odwagi i skutecznie pomaga zwalczać lęk oraz depresję. Pomaga pobudzić kreatywność i przyswajanie wiedzy.
  • SZARY – ochrona, wyciszenie Stanowi swoistą formę bariery ochronnej, która odgradza nas od świata i otoczenia. Odpręża, wycisza i uspokaja. UWAGA! – w nadmiarze może powodować izolację od otoczenia i smutek.
  • BRĄZOWY- stabilność, wiedza Opisując tę barwę przywołuje się następujące określenia : równowaga, spokój, stabilność, poczucie bezpieczeństwa. Brązowy wspomaga również koncentrację oraz przyswajanie wiedzy, co dla studentów może być niezwykle cenną informacją w okresie przed-sesyjnym… Biały – intuicja, ochrona Korzystnie wpływa na zmysł intuicji, ochrania i odbija negatywne emocje oraz energie. Dodaje optymizmu i przede wszystkim poprawia samopoczucie!
  • CZARNY – pewność siebie, tajemniczość Kolor ten odbierany jest przez większość osób raczej jako smutny, kojarzący się z negatywną energią. Ma on jednak dwie strony medalu. Otóż czarny, stosowany w odpowiednich dawkach, wycisza i uspokaja oraz dodaje pewności siebie. Podkreśla autorytet, dodaje kompetencji i tajemniczości…
Kilka kolorowych rad
  • 1. Na stany depresyjne idealny jest kolor żółty i różowy. Wystarczy przystroić swoje otoczenie np. kwiatami w tych barwach i natychmiast radość i uśmiech powinien zagościć na naszych buziach. 
  • 2. Przy braku energii po przebudzeniu lub zmęczeniu w ciągu dnia, otaczajmy się pomarańczowymi barwami. Pomoże to odzyskać witalność i chęć do działania!
  • 3. Idealnym kolorem do terapii odchudzających jest niebieski. Zatem podczas skutecznej diety - jadajmy na niebieskich talerzach i otaczamy się tą barwą wszędzie!
  • 4. W celach rozluźniających korzystajmy z zieleni, która ukaja nerwy wynikające ze zmartwień i problemów.
Zwracajmy uwagę na to jakie kolory towarzyszą nam każdego dnia. Wybierając barwy kierujmy się intuicją ponieważ jeśli przykładowo podświadomie unikamy danych kolorów oznacza to, że w tym momencie nie są one dla nas wskazane.

Alicja Mazur
studentka III roku Biotechnologii inżynierskiej

Konserwanty i inne bajeranty czyli E-żywność


Konserwanty stanowią nieodzowną część naszego codziennego jadłospisu. To my decydujemy jakiego typu produkty wybieramy na codziennych zakupach, a co z tym związane- jaki wpływ będą one wywierały na nasz organizm. Produkcja i dodawanie konserwantów do produktów żywieniowych, kosmetycznych czy farmaceutycznych stanowią jedno z największych obszarów działania biotechnologii.

 Świat bez konserwantów wbrew opinii większości osób nie byłby rajem . Dlaczego? A to za sprawą tego, że żywność psułaby się bardzo szybko, co spowodowałoby masowe zatrucia wirusami, bakteriami i grzybami. Po drugie żywność miałaby krótki termin przydatności do spożycia, więc cały czas trzeba byłoby ją produkować, transportować i dostarczać do sklepów. Po trzecie jej koszt byłby bardzo duży.

 „Chleb jak Lenin wiecznie żywy, mleko o wielomiesięcznej dacie przydatności do spożycia i kiełbasa zakonserwowana jak mumia egipska. Czy w dzisiejszym świecie żywność musi leżeć wieki na półce?” Aby zachować świeżość produktu producenci stosują : konserwanty chemiczne, konserwanty naturalne, konserwacje solą i cukrem, pasteryzacje, kiszenie, puszkowanie.

Czego używają producenci?  Stosowanych jest około 37 dodatków popularnie nazywanymi konserwantami. Jednymi z używanych konserwantów szkodliwych są pochodne kwasu benzoesowego E210 oraz benzoesany o numerach od E211 do E213. Benzoesan sodu dodawany jest do przetworów z owoców i warzyw oraz ketchupów czy dressingów. Jest w składzie przetworów rybnych, past, sałatek śledziowych. Benzoesan sodu powoduje : podrażnienie śluzówki żołądka, u osób z wrzodami bule brzucha, reakcje alergiczne, nasilanie objawów astmy. Badania pokazują, że połączenie benzoesanu sodu z niektórymi barwnikami między innymi czerwienią koszelinową może powodować nadpobudliwość u dzieci. Ale to nie wszystko! Benzoesan sodu w połączeniu z witaminą C może tworzyć rakotwórczy benzen. Takie połączenia znajdziemy w popularnych napojach gazowanych. A przecież tego typu wynalazki piją nawet małe dzieci... Myślicie może, że wody smakowe są bezpieczniejsze? Nieprawda, w wielu z nich również znajdziemy benzoesan sodu.

Kolejną niebezpieczną dla naszego zdrowia grupą konserwantów są E220- dwutlenek siarki i produkowane z nich siarczyny E221-E227. Sam dwutlenek siarki to trujący gaz, który drażni drogi oddechowe. Siarczynów używa się do konserwacji sałatek warzywnych, suszonych owoców, a przede wszystkim do konserwacji win- nawet tych najdroższych.

Na etykiecie win nie umieszcza się ich w składzie lecz jako informacje dodatkową lub w postaci „Produkt może zawierać dwutlenek siarki i siarczyny”. Dlaczego po jednych winach głowa silniej boli a innych mniej ? Okazuje się, że zależy to od ilości siarczynów. Unia Europejska nakłada limity, które wynoszą 200mg/l siarczynów w litrze wina białego wytrawnego i 160 mg/l wina czerwonego wytrawnego ale uwaga na wina słodkie te mogą mieć nawet 400mg/l. Aby uniknąć kaca po winie, po pierwsze: powinno się pić czerwone wina wytrawne. Po drugie- należy wąchać wina w celu odrzucenia wina z wyraźnym zapachem siarki (przesiarczonych). Po trzecie- unikajmy tanich win. Tego typu alkohole mają dużą ilość siarczynów. Dobre wina mają znacznie mniej siarczynów niż dopuszczalne normy.

Do grupy niebezpiecznych konserwantów należą przede wszystkim azotyny: E249-azotyn III potasu, E250-azotyn III sodu, E251-azotan V potasu, E252-azotan III potasu. Mięso bardzo szybko się psuje, dlatego, aby uniknąć zatrucia wytwarzającym się jadem kiełbasianym, w swoim składzie zawiera związki azotynów.

 Do konserwacji wędlin używa się azotynów E249-E252. Najpopularniejszym jest E250- azotyn sodu. Przyczynia się do zachowania różowego koloru wędliny i braku namnażania się bakterii. Może on być potencjalnie rakotwórczy. Potencjalnie - ponieważ rakotwórcze substancje pojawiają się dopiero w naszych żołądkach.  Unikajmy grillowania mięsa peklowanego. W czasie obróbki termicznej z azotynu sodu powstają substancje rakotwórcze. Grillować należy mięso surowe. Niemowlętom do 6-go miesiąca życia, nie należy podawać produktów, w których składzie jest ten związek . Unia europejska już kilka lat temu chciała zakazać stosowania azotynów. Niestety do tej pory nikt nie zaproponował zamiennika azotanów i azotynów na inne związki w produktach mięsnych.

E252 - azotan III potasu - występuje w serach. Ma on negatywny wpływ na funkcjonowanie tarczycy. Może powodować wymioty, bóle głowy. Przekształca się w trujące azotyny. Jeśli ser dojrzewa długo i jest dobrej jakości to konserwantów nie ma, podobnie jak z dobrej jakości twarogiem- trzeba go szybko zjeść bo szybko się psuje. Ale jeśli serek powstał po „taniości”, a twaróg ma poleżeć na półce długo, to trzeba do nich dorzucić konserwantów. Ważne jest to, abyśmy wybierali ser długo-dojrzewający oraz naturalny twaróg, zamiast mixów do smarowania.

Propionian wapnia jest konserwantem dodawanym do chleba paczkowanego. Powodować może bóle głowy, astmę, podrażnienia żołądka i skóry.

Za jeden z najbardziej bezpiecznych konserwantów uznawany jest sorbiniam potasu-E202. Używa się go do konserwowania margaryn czy serków do smarowania. Jest bezpieczny, ale korzyści z niego nie ma. U niewielkiej liczby osób może wywoływać pokrzywkę czy astmę.

Produkty, na których nie ma etykiety także są konserwowane np. owoce i warzywa. Substancjami takimi jak: imazalin, thiabentazol, ortofentylofenol. Mają one na celu zapobieganie rozwojowi chorób grzybowych. Informacji o ich zastosowaniu nie znajdziemy bezpośrednio na produkcie wkładanym do opakowań zbiorczych lecz w trudno dostępnym miejscu np. z boku skrzynki. Są to substancje dopuszczone do stosowania i bezpieczne w stężeniach jakich powinny być użyte.

W substancjach chemicznych o działaniu toksycznym występuje efekt tzw. masy . Im więcej tego materiału nałożonego na owoc czy warzywo - tym silniejsze reakcje alergiczne. Zdarzają się rzadko, ale mogą występować w postaci obrzęków , pokrzywek w obrębie ust, dłoni. Zaleca się więc dokładne mycie ciepłą wodą z użyciem miękkiej szczoteczki. Jeśli planujemy dalsze przetwarzanie np. skórki cytryny należy taki owoc obgotować. Im dalszy kraj importu tym większa szansa że produkt jest nasączony , powleczony dużą ilością substancji konserwujących.

Na liście „zielonych” konserwantów znajdują się także wszystkie sztuczne octy. Działają jak dobrze nam znany ocet spożywczy, który używany jest np. do konserwacji domowych ogórków. W przemyśle spożywczym octów sztucznych używa się do konserwacji mięsa, cukierków, galaretek ponieważ są tańsze. Można tutaj wymienić :E260-kwas octowy, E261-octan potasu, E262-octan sodu, E263-octan wapnia, E270-kwas mlekowy.

Na powyższej liście znajdziemy także:
  • E392-ekstrakt z rozmarynu- niedawno Unia Europejska zatwierdziła ekstrakt z rozmarynu, na razie stosuje się go w żywności dla zwierząt,
  • E1105-lizozym- uzyskiwany jest z białka jajek, działa bakteriobójczo i jest bezpieczny, stosowany do konserwacji serów.
Do naturalnych metod konserwacji możemy zaliczyć: solenie, konserwacje cukrem, wędzenie, mrożenie, pasteryzacje, puszkowanie, kiszenie. Solenie jest to naturalny sposób konserwacji żywności. Aby było efektywne trzeba dodać dużą ilość soli np. w serach jest to do 20% . Przykładowo, w serku feta : w 100g produktu znajduje się 3,5 g soli. W tym miejscu należy wspomnieć, iż dzienna dawka zalecanego spożycia to 5 g. Nadmiar soli spożywanej w tego typu produktach może stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia.

Konserwacja cukrem jest dobrym sposobem zabezpieczania owoców i ich przetworów. Jednak i w tym przypadku należy uważać - ponad połowę składu uzyskanego produktu stanowi cukier!

Wędzenie - dym podczas wędzenia zabija wszystkie bakterie. Podczas tego procesu powstają jednak substancje rakotwórcze, takie jak benzopireny. Mitem jest to, że żywność wędzona jest niebezpieczna dla zdrowia. Unia Europejska wprowadziła ostre limity dotyczące zawartości benzoapirenu. Producenci musieli tak zmienić technologie wędzenia, aby jak najmniej rakotwórczych substancji przenikało do żywności. Do wędzenia nie powinno się używać drewna z drzew iglastych ani zbyt wysokiej temperatury. Wybierać należy te wędliny, których skórka nie jest spalona na czarno. Powinna być lekko brązowa.

Mrożenie - niska temperatura zabija większość bakterii i grzybów. Mrozi się tylko produkty świeże, ponieważ występują bakterie dobrze funkcjonujące w niskich temperaturach. Wówczas, przykładowo w wędlinach może rozwinąć się bakteria Listeria monocytogenes występująca także w serach i pasztetach.

Pasteryzacja - wysoka temperatura zabija groźne drobnoustroje lecz pozbawia niektóre owoce i warzywa pewnych witamin.

Suszenie jest jedną z najlepszych metod konserwacji naturalnej. Usunięcie wody z produktów sprawia, że się nie psują . Chemia w produktach w proszku jest niepotrzebna, ale przede wszystkim zabroniona.

Puszkowanie - podczas tego procesu następuje pasteryzacja produktu w wysokiej temperaturze 160 stopni Celsjusza. Wówczas zabijane są wszystkie bakterie i przetrwalniki.

Kiszenie- w czasie tego procesu działają bakterie fermentacji mlekowej i powstaje kwas mlekowy, który zabezpiecza np. kapustę przed rozwojem bakterii gnilnych. Mitem jest to, że kapusta kiszona to ta prawdziwa, a kwaszona to ta sztuczna. W polskich dokumentach prawnych dopuszcza się obie nazwy i powinny one dotyczyć kapusty przetworzonej naturalnie . Faktem jest, iż producenci stosują przyspieszone kiszenie poprzez dodawanie kultur bakterii bądź octu, które obniża zawartość składników odżywczych. Dobrą kapustę kiszoną można rozpoznać po żółtej barwie, intensywnym zapachu, wyraźnym, kwaśnym smaku, chrupkości i miękkości. Ta sztuczna charakteryzuje się białym kolorem, brakiem zapachu bądź delikatną wonią octu, lekko kwaśnym czy słodkim smakiem oraz twardością. „Prawdziwa” kapusta kiszona przyspiesza metabolizm, natomiast „sztuczna” może spowodować zgagę.

Podsumowując, unikajmy:
  • zwłaszcza benzoesanów o nr E210-E219,
  • azotynów E249-E252.
Pamiętajmy, że nie wszystkie metody naturalnej konserwacji są zdrowe. Unikajmy produktów mocno wędzonych i solonych. Zajadajmy się kiszonkami!

Wojciech Łapczyński

Ziemianin

Zdjęcie wykonane podczas wizyty
w nowoczesnej hali przeznaczonej
do produkcji mlecznej
Patrząc na naszą planetę dostrzegamy na pierwszy rzut oka kulę - połączenie ziemi i wód, lądów, oceanów, mórz i rzek. Fascynującym jest fakt, ile ludzkich historii mieści się w jednym takim miejscu- ile uśmiechów i smutków, ile powrotów i rozstań, sukcesów i porażek, dumy i rozczarowań, a my widzimy zaledwie punkt. Coś co zaczynamy dostrzegać z czasem to fakt, jak wszystko jest ze sobą połączone, każda najmniejsza rzecz. Pomyślmy ile rzeczy, zdarzeń na co dzień pomijamy, ile uznajemy za mało istotne. Czy zwracasz uwagę na każdą istotę, każdego człowieka którego w drodze do uczelni, pracy omijasz? Oczywiście że nie. Nasz mózg działa tak wybiórczo, że wybiera jedynie to, co dla niego istotne pomijając całą resztę. Widzimy zaledwie kawałem obrazu. Świat to nieskończona ilość punktów i każdy z nich jest ze sobą połączony. Człowiek posiada tę niesamowitą zdolność łączenia faktów. Dostrzegamy punkt A, punkt B i zaczynamy zastanawiać się w jaki sposób A połączone jest z B, czy A w jakikolwiek sposób może być połączony z B.

Określenie słowa „ziemianin” nie zawiera w sobie dominacji nad inną płcią, rasą ani gatunkiem. Obejmuje ono absolutnie każdego z nas; istotę zimno- i ciepłokrwistą, kręgowców i bezkręgowców. Ssaki, ptaki, płazy, ryby jak też człowiekokształtne. Ludzie współistnieją wraz ze zwierzętami od zarania dziejów- na tej samej planecie, ramię w ramię, jednakże to ziemianie- ludzie panują nad ziemią często zapominając o prawach innych lokatorów tego złożonego systemu. Jeżeli spotykamy się z cierpieniem, nagannym jest przemilczenie tego tematu i odmowa zajęcia się tym cierpieniem. Podobnie jak my, zwierzęta nie tylko istnieją na świecie, lecz także są go świadome. W tym fundamentalnym aspekcie ludzie są na równi ze zwierzętami towarzyszącymi, hodowlanymi czy dzikimi. Człowiek przez pryzmat wiedzy zdobytej na przełomie dziejów stara się „udowodnić” zwierzętom ich niedoskonałość. Zwierzęta przez setki, tysiące lat idealnie przystosowały się do środowiska swego naturalnego występowania. Pióro obserwowane pod mikroskopem jest jedynie paletą rozmytych barw- często zapominamy natomiast, że struktura ta umożliwia ptakom lot. Zwierzęta kierują się instynktem, który my- ludzie już dawno zatraciliśmy, a przecież potrafimy łączyć kropki, prawda?

Rolnictwo XXI wieku przeobraża się w formę samodzielnych zakładów produkcyjnych. Coraz bardziej zaczynamy zatracać się w dostrzeganiu równowagi pomiędzy godnością człowieka, a prawami do godnego życia zwierząt. Chów i hodowla zwierząt zaczęły podążać drogą „byle szybciej, byle więcej- byle wydajniej” zapominając o podstawowych w stosunku do zwierząt zasadach, przekazywanych z dziada na ojca. Obory uległy przekształceniu w wielkie hale, w których każda część pełni ściśle określoną rolę. Krajobraz wsi zmienił się nie do poznania. Do rzadkości należy możliwość spotkania bydła spacerującego po pastwisku bądź usłyszenie dźwięku kur na wiejskich podwórzach. Człowiek w celu zwiększenia produkcji zamknął zwierzęta w ogromnych, metalowych halach gdzie zwierzęta często żyją w nadmiernym zagęszczeniu, na niewygodnym podłożu. W gospodarstwach intensywnych odbierane są zwierzętom prawa do wolności, a przecież my- ludzie tak zabiegamy o wolność, jest dla nas czymś tak ważnym. Czy nie dostrzegasz hipokryzji? Zapewniamy zwierzętom męczące życie, by finalnie sprzedać skazując na masową śmierć. Zwrot ten odnosi się w szczególności do tematu drobiu. Hala zwana kurnikiem może pomieścić w sobie 40 tys sztuk drobiu które po 30 dniach życia przewożone są w plastikowych koszach umieszczonych piętrowo na przyczepie traktorów ciężarowych przewożących je do ubojni drobiu. Wszystko po kosztach- tylko po to by zapewnić konkurencyjny produkt, o niskiej cenie. Cena + ból = konkurencyjność.

Ostatnimi czasy miałem okazję odwiedzić, w ramach realizowanego przeze mnie kursu kwalifikacyjnego w zawodzie rolnika, nowoczesną halę przeznaczoną do produkcji mleka. Obiekt ten cechował się wysokim stopniem zautomatyzowania. Obsługa krów mlecznych przez człowieka została zmniejszona do absolutnego minimum skupiając się jedynie na obserwowaniu stanu zdrowotnego bydła. Hala produkcyjna została wyposażona w system komputerowy który kontaktując się bezpośrednio ze zwierzęciem dawkuje mu pożywienie, dojąc etc. Zastosowanie nowoczesnych technologii ułatwia życie człowieka, pozwala mu znaleźć więcej czasu dla swoich bliskich, jednakże czy powinno odbywać się to kosztem dobrostanu zwierząt? Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, dlatego też odpowiedź na to pytanie staje się coraz trudniejsza. Trudno jest nam wyrzec się komfortu. Postęp jest oznaką naszych czasów. Powinien on odbywać się jednak z uwzględnieniem dotychczasowych, naturalnych praw przyrody pozostając z nią w harmonii. Średni wiek bydła hodowanego przez naszych ojców i dziadów wynosił ok 20 lat. W dzisiejszych czasach uległ on zmniejszeniu- w przypadkach najbardziej ekstremalnych krowy dożywają 4 lat borykając się z licznymi problemami zdrowotnymi, głównie niesprawnością stawów.

Możemy zadać sobie pytanie: dlaczego nasze podejście do zwierząt w przeciągu kilku lat zmieniło się tak bardzo? 98% Polaków to ludzie spożywający mięso. Mięso jest nieodłącznym elementem naszej diety zapewniającym nam szereg substancji odżywczych. Nieracjonalnym byłoby nakierowywanie owych ludzi na wegetarianizm, jednakże istotnym jest zwrócenie uwagi na problem poszanowania godności zwierząt. Wraz z upływem czasu ludzie zapomnieli iż nie stąpamy sami po naszym globie. Wraz z upływem czasu tracimy umiejętność łączenia faktów korzystając z niej coraz rzadziej. Dlaczego? Przecież już jako dzieci poznajemy świat i zastanawiamy się co stanie się gdy podejmiemy tę, a nie inną decyzję. Pojedynczy człowiek posiada niewielką siłę sprawczą jednakże społeczeństwo składa się z pojedynczych jednostek które to razem mogą stworzyć coś wielkiego niosącego ogromną siłę. Każdy z nas, nawet osoba niepowiązana z działalnością rolniczą, może przyczynić się do poprawy traktowania zwierząt. Wystarczy, ze podczas codziennych zakupów wybierając zamiast towaru uzyskanego z hodowli masowej wybierzemy wyrób lokalnego przedsiębiorcy posiadającego niewielkie gospodarstwo obchodzącego się z troską oraz uczuciem w stosunku do swoich podopiecznych. Zwierzęta w gospodarstwach rodzinnych traktowane są w sposób indywidualny. Nie możemy przecież określić średniej, matematycznej dawki żywności jaką powinno wystarczyć w zupełności do zaspokojenia potrzeb zwierzęcia. Każde z nich jest przecież odrębnym, wyjątkowym organizmem.

Produkty lokalnych przedsiębiorców są przeważnie droższe od wyrobów hurtowych jednakże czy powinniśmy przekładać pieniądze nad dobro zwierząt? Odpowiedź na to pytanie zależna jest jedynie od naszej wrażliwości i głosu sumienia.

Damian Marciniak

Biotechnologia gr 3

Zdjęcie wykonane podczas wizyty 
w nowoczesnej hali przeznaczonej 
do produkcji mlecznej

Psychopatia - gdy nie wiesz czy twój chłopak kupi ci kwiaty czy zedrze twoją twarz

Psychopatia. Społeczeństwo bombardowane jest tym słowem za każdym razem, gdy dzieje się coś potwornego. Sprawiło to, iż żyjemy w przekonaniu, że problem psychopatii dotyczy tylko jednostek takich jak seryjni zabójcy i im podobni. Prawda jest jednak inna i dużo bardziej niepokojąca. Ludzie często są zszokowani gdy z więzienia zostaje wypuszczony ktoś, kto zaraz po wyjściu zaczyna znowu dokonywać przestępstw. Każdy zadaje wtedy pytanie „jak można było wypuścić kogoś takiego?” Okazuje się, że problem psychopatii nie dotyczy pojedynczych ludzi. Dotyczy on całych społeczeństw. Na dzień dzisiejszy na świecie ok 2-3% ludzi to psychopaci. W Polsce ta liczba jest trochę niższa, gdyż dotyczy „tylko” 1% społeczeństwa. Jednak prawda jest taka, że codziennie jadąc autobusem, idąc ulicą, robiąc zakupy spotykamy co najmniej jednego psychopatę. Nie każdy psychopata jest oczywiście seryjnym mordercą, taka sytuacja zdarza się jedynie w 1 na 30 000 przypadków. Należy także pamiętać, że nie każdy seryjny morderca jest psychopatą. Niektórzy to ludzie dotknięci psychozą, schizofrenią itd.

Czym jest psychopatia? Psychopatia jest to zbiór cech osobowości oraz zachowań społecznie dewiacyjnych. Mimo, że nazwa składa się z psyche oraz pathos co w tłumaczeniu oznacza „choroba umysłu” nie jest ona chorobą psychiczną, gdyż nie spełnia jej kryteriów. Psychopaci zdają sobie sprawę z czynów, które popełniają i jest to ich autonomiczny wybór. Dlatego też na sali sądowej są sądzeni jako osoby zdrowe. Wcześniej psychopatia nazywana była błędnie osobowością dyssocjalną oraz mylona z socjopatią, jednak osobowością dyssocjalną nazywana może być każda osoba która systematycznie i z premedytacją popełnia czyny nieakceptowalne przez społeczeństwo np. socjopata. Socjopatia jest „schorzeniem” nabytym, powstałym w wyniku m.in. tego, że socjopata był przedmiotem znęcania się w latach dziecięcych, molestowania itd. Z kolei psychopatia jest, według wielu naukowców, wrodzona i niemożliwa do wyleczenia. Społeczeństwo było świadome istnienia psychopatów od dawna, już od wieków ludzie byli przekonani, że niektórzy są po prostu „źli”, niezdolni do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, jednak nigdy nie było to nazwane konkretnie.

Dopiero ponad 30 lat temu, początkujący klinicysta Robert D. Hare podczas przeprowadzania jednego z doświadczeń natknął się na psychopatów. Zbadał on grupę osób przy pomocy elektroencefalografu a wyniki przesłał do jednego z czasopism naukowych by zostały one opublikowane. Dostał jednak informację zwrotną, że wyniki te nie mogą zostać opublikowane, gdyż niektóre z elektroencefalogramów nie mogą pochodzić od rzeczywistych osób. Oczywiście pochodziły one od realnych osób, a konkretniej – od psychopatów. Okazało się, że psychopaci nie używają tych samych części mózgu co normalni ludzie. Wykazują np. zupełny brak aktywności w części mózgu odpowiedzialnej za odczuwanie emocji, empatii i wyrzutów sumienia.

Istnieje szereg symptomów, które określają osobowość psychopatyczną. Dopiero gdy człowiek spełnia wszystkie z nich, lub chociaż większość, może być określany jako psychopata. Podstawową, wyróżniającą cechą jest brak empatii oraz wyrzutów sumienia. Psychopaci nie odczuwają wyrzutów sumienia z powodu czynów które popełnili. Uważają, że ludzie których skrzywdzili, okradli, zabili sami sobie zasłużyli na los który ich spotkał. Dodatkowo charakteryzują się wielkim egocentryzmem i poczuciem własnej wartości. Uważają oni, że jeśli tylko lekko się postarają mogą osiągnąć wszystko. Jednak często jest to niezgodne z prawdą. Jako przykład można podać psychopatę, którego partner w przestępstwie dostał rok więzienia a psychopata dwa. Uznał on, że wyższy wyrok to wina beznadziejnego prawnika, więc postanowił bronić się sam, w wyniku czego podwyższono mu karę do lat trzech.

Inną cechą osobowości psychopatycznej jest łatwość wysławiania się oraz powierzchowny urok, a także skłonność do manipulacji. Tacy ludzie sprawiają wrażenie osób dowcipnych oraz elokwentnych, często potrafią opowiadać niestworzone historie, zupełnie nie przejmując się tym, że ich słuchacze znają prawdę. Psychopaci w bardzo umiejętny sposób potrafią budować swój wizerunek jako osób godnych zaufania. Jako przykład można podać Johna Wayne Gacy’ego. Był on honorowym członkiem Niższej Izby Handlowej, miał otrzymać tytuł człowieka roku, był świetnym, szanowanym przedsiębiorcą, został sfotografowany z żoną prezydenta Cartera, a w wolnych chwilach przebierał się za klauna Pogo by rozbawiać dzieci chore na raka. Wydawał się wzorowym obywatelem. Wszyscy byli zszokowani gdy w 1978 pod jego podłogą znaleziono 27 ciał zgwałconych i zamordowanych chłopców oraz młodych mężczyzn. Prawdopodobnie zabił 33 osoby. Sam Gacy nigdy nie poczuł skruchy, a sam określał siebie jako 34 ofiarę.

Kolejną cechą jest impulsywność oraz słaba kontrola zachowania. Psychopatów bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi. Standardowym przykładem może być popularne powiedzenie, że ktoś pobił własną żonę bo „zupa była za słona”. Dla takich osób jest to wystarczający powód. Notoryczne zdrady w małżeństwie także są dobrym przykładem słabej kontroli zachowania. Psychopaci myślą o tym co dzieje się „tu i teraz”, często absolutnie nie przejmując się konsekwencjami swoich czynów. Następną cechą jest płytkość uczuć. Dobrze opisuje to stwierdzenie, że psychopaci „znają słowa, lecz nie znają melodii”. Mogą oni mówić piękne słowa, lecz tak naprawdę nigdy poczują emocji, z którymi te słowa się wiążą. Często ich stwierdzenia przypominają stwierdzenia z kolorowych czasopism czy powieści romantycznych. Prawda jest taka, że często psychopaci czytają takie pisma/książki, po to by odpowiednio zmanipulować swoją ofiarą. Często wydają się oni księciem z bajki, jednak prawda jest zupełnie inna.

Znęcanie się nad zwierzętami w wieku dziecięcym jest bardzo częste w przypadku psychopatów. Wielu psychologów ma wciąż pewne moralne obiekcje by nazywać dziecko „psychopatą”, jednak prawda jest taka, że większość cech psychopatii objawia się już w bardzo młodym wieku. Znane jest wiele przypadków. Jednym z najbardziej obrazowych jest 13 latek, który w wieku 6 lat miał już na swoim koncie szereg włamań oraz wymuszeń od rówieśników. W wieku lat 12 wbił jednemu z kolegów śrubokręt w oko i śmiał się do rozpuku, gdy tamten biegał dookoła przerażony, próbując ów śrubokręt wyciągnąć. Inny znany przykład to 5 letnia dziewczynka, Tess, mająca kochających rodziców i małego brata. Brat co wieczór zaczynał mocno płakać, lecz rodzice nie wiedzieli co jest tego przyczyną. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że mała Tess co wieczór podchodzi do kołyski brata i z całej siły bije go po brzuchu. Rozmowy wychowawcze nie przyniosły skutków, dlatego też zdesperowani rodzice zaczęli ją zamykać na noc na klucz w pokoju. Wtedy też mała psychopatka wzięła z kuchni nóż usiłując zabić swoją matkę i brata. Te przykłady pokazują, że nie należy bagatelizować problemu, jakim jest psychopatia wśród dzieci.

Istnieje kilka teorii dotyczących powstawania psychopatii: biologiczna, społeczna oraz łącząca obie te teorie. Istnieje teoria biologiczna, która tłumaczy, że celem życia każdego zwierzęcia, w tym ludzi, jest przekazanie swojego materiału genetycznego dalej. Wśród niektórych zwierząt jest mało potomstwa, jednak rodzice się nimi opiekują by umożliwić im przeżycie. Wśród innych jest zgoła inaczej, mają dużo potomstwa, lecz nie opiekują się nim, ale z racji dużej ilości część zwykle przeżywa. Podobnie jest u ludzi. Większość ludzi ma niewiele potomstwa, jednak opiekując się nimi daje im większą szanse na przeżycie. Psychopaci zaś nie odczuwają emocjonalnego połączenia z drugim człowiekiem, dlatego też ich życie składa się z dużej ilości jednorazowych kontaktów seksualnych podczas których przekazują swój materiał genetyczny jak największej ilości kobiet. Naukowcy skłaniają się jednak w stronę teorii łączącej przyczyny biologiczne i społeczne psychopatii. Z jednej strony uznają, że psychopatia jest wrodzona, jednak z drugiej przekonują, że to jak bardzo rozwinięta ona będzie zależy także od społeczeństwa w jakim się wychowują. Okazuje się, że najwięksi seryjni zabójcy dotknięci psychopatią byli w młodości maltretowani itd.

Na koniec kilka słów, wśród jakich zawodów można najczęściej spotkać psychopatów. Najczęściej są to prawnicy, lekarze, dziennikarze, można ich znaleźć także w kadrze zarządzającej przedsiębiorstw. Najczęściej są to zawody, które wzbudzają duży szacunek społeczeństwa. Nie oznacza to jednak, że psychopaci są inteligentniejsi od normalnych ludzi, gdyż zwykle mają oni problemy z nauką. Wybierają oni po prostu zawody w których łatwo nauczyć się specjalistycznego żargonu, by sprawiać wrażenie osoby „znającej się na rzeczy”. Same dyplomy są najczęściej podrobione. Jeśli chodzi o miejsca w których można psychopatów spotkać: kluby, bary dla singli itd., gdzie polują oni na łatwowierne ofiary.

Problem psychopatii jest coraz poważniejszy w społeczeństwie i nic nie wskazuje na to, by psychopatów było coraz mniej. Został on szerzej opisany w godnej polecenia książce Roberta D. Hare’a „Psychopaci są wśród nas”. Psychopatia jest jednak problemem, którego nie da się łatwo rozwiązać. Jedynym wyjściem jest unikanie psychopatów. Tylko czy zawsze mamy taką możliwość? Czy może z góry jesteśmy skazani na porażkę w tej walce?

Adam Burczyk

niedziela, 15 maja 2016

Ukazał się nowy numer Głosu Przyrody

Nadeszła wiosna, a tym samym pora na nowe wydanie naszego czasopisma. W wiosennym „Głosie”
- dowiecie się, jak fajne jest ptaszenie – rozpoczynamy nową rubrykę poświęconą birdwatchingowi, czyli właśnie ptaszeniu; rubryce patronuje Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków,
- przeżyjecie pierwszy dzień wiosny z kotem Kleofasem, który razem z dzieciakami ze wsi przypomni wiosenne zwyczaje żywe do tej pory; w tym nowym cyklu pokażemy zarówno przyrodę na wsi i w jej okolicy, jak i tradycje, które warto znać, bo to nasze korzenie,
- razem z Kacperkiem wytropicie pierwiosnki (a czy te kwitnące, czy śpiewające, przekonacie się sami),
- ze skrzacią bracią będziecie obserwować wiosenne wędrówki płazów,
- poznacie gady żyjące w Polsce – współczesnych krewnych dinozaurów,
- staniecie oko w oko z obcymi (archeofitami i kenofitami), dowiecie się też, jak obcy dokonują inwazji,
- wybierzecie się z Lilką i jej mamą do Nepalu – ale akurat nie w góry,
- nauczycie się rozróżniać cztery gatunki klonów i już nie pomylicie ich ze sobą,
- podążycie za stadem żubrów, które zapuściły się z parku narodowego do Białowieży,
- a także poznacie historię Mili i innych warchlaków uratowanych przez leśników.
To oczywiście nie wszystkie artykuły i w ogóle nie wszystko w numerze. Jak zawsze są łamigłówki, kolorowanki, plakat i – uwaga! – aż dwa konkursy z nagrodami. 

W imieniu Redakcji zachęcamy do lektury.

Wzorce rozmieszczenia roślinności wodnej i szuwarowej na tle zróżnicowania siedliskowego jako podstawa oceny stanu ekologicznego jezior


Oddział Olsztyński Polskiego Towarzystwa Botanicznego serdecznie zaprasza na zebranie w dniu 19 maja 2016 roku (czwartek) o godzinie 12.00 w sali Posiedzeń Rady Wydziału Biologii i Biotechnologii, Collegium Biologiae, ul. Oczapowskiego 1A, Olsztyn-Kortowo.
Porządek zebrania:
  1.  Wygłoszenie referatu przez dr Agnieszkę Koladę z Instytutu Ochrony Środowiska pt.: "Wzorce rozmieszczenia roślinności wodnej i szuwarowej na tle zróżnicowania siedliskowego jako podstawa oceny stanu ekologicznego jezior".
  2. Dyskusja nad referatem.
Przewodniczący Oddziału Olsztyńskiego PTB
prof. dr hab. Czesław Hołdyński

sobota, 14 maja 2016

Międzynarodowy Dzień Żółwia


Studenci kół naukowych na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej zapraszają 14 maja na seminarium z okazji Międzynarodowego Dnia Żółwia. Seminarium organizują studenci kół Patologii Klinicznej oraz Organizmów Zmiennocieplnych.

Rozpoczęcie obrad nastąpi 14 maja o godz. 10.00 w auli im. Prof. H. Janowskiego (budynek Wydziału Medycyny Weterynaryjnej, ul. M. Oczapowskiego 13)/ W programie m.in. referaty na temat diagnostyki klinicznej, zimowania i chorób zwierząt egzotycznych.

(info ze strony uwm)

piątek, 13 maja 2016

Mydlnica lekarska (Saponaria officinalis)

W ramach Majówki z etnobotaniką (25 maja 2016) zapraszamy do zapoznania się z kilkoma gatunkami roślin. Można potraktować je także jako inspirację do malowania dachówek (zobacz szczegóły).


Mydlnica lekarska (Saponaria officinalis)
Nazwa polska: Mydlnica lekarska, znana również z nazw ludowych tj. mydelnik, mydlnik, psie goździki, „pieniące się ziele”, ”zioło pilśnierza”
Rodzina: Goździkowate (Caryophyllaceae)

Johann Georg Sturm (Painter: Jacob Sturm) -
Figure from Deutschlands Flora in Abbildungen
Saponaria officinalis L., syn. Silene saponaria
Fr. ex Willk. & Lange Original
Description Seifenkraut, Silene saponaria
Opis rośliny: 
Bylina, o formie życiowej hemikryptofitu; kwitnie od lipca do września. Jej nasiona rozsiewane są przez wiatr. Zapylana przez nocne motyle. Owocem jest jajowata torebka, łodygi rozwidlające się na szczycie osiągają od 30 do 90 cm wysokości, charakteryzują ją podziemne, długie i rozgałęzione kłącza. Kwiaty od białych do różowych tworzą dwuramienną wierzchotkę.

Siedlisko – miejsce występowania:
Na mapie świata można odnaleźć mydlnicę na wielu obszarach, gdzie z sukcesem się rozprzestrzeniła, m. in. na terytorium Europy, Azji i Afryki Północnej. W Polsce jest częsta na terenach niżowych oraz jest gatunkiem uprawianym. Jest to roślina ruderalna, do siedlisk mydlnicy należą głównie zarośla, zbocza, miedze, przydroża, tarasy, łąki i polany.

Zastosowanie:
Popularnie jest piękną rośliną ozdobną, polecaną do ogrodów wiejskich oraz kompozycji naturalistycznych. Ponadto jest to zioło wykorzystywane w medycynie ludowej. Kłącze wraz z korzeniami mydlnicy (Radix Saponariae) zawiera saponiny trójterpenowe, fitosterol, glikozydy, węglowodany i sole mineralne (dużo manganu, żelaza, miedź, wapń, cynk i kobalt). Pobudza funkcjonowanie układu trawiennego wpływając na wydzielanie żółci, pracę trzustki i żołądka. Pomaga w walce ze „złym” cholesterolem, obniżając jego poziom oraz usprawnia asymilowanie związków, które są trudniej wchłaniane przez ustrój, tj. jak sole żelazowe. Stosowany w chorobach układu oddechowego, szczególnie przy ostrym i przewlekłym zapaleniu tchawicy i oskrzeli. Przy kaszlu i nieżytach oskrzeli działa wykrztuśnie. Polecana przy leczeniu astmy oskrzelowej, kokluszu, pylicy. Idealna do płukania gardła przy anginie, wciągana do nosa leczy katar. Rzucie korzenia uśmierza bóle zębów. Wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn ze względu na swoje działanie moczopędne, z tego też względu bywa polecana przy leczeniu skazy moczanowej, kamicy moczowej i chorobie gośćcowej. Skutecznie zwalcza wszelkiego typu dermatozy, zalecana przy uporczywym trądziku, egzemach skórnych, przyspiesza leczenie czyraków. Bywała stosowana także na bóle reumatyczne i artretyzm. Większe dawki stosowane są jako środek przeczyszczający i wymiotny. Forma podawania surowca leczniczego to głównie odwar, którego stężenia i proporcje muszą być rzetelnie kontrolowane, ze względu na to, iż wysokie stężenie saponin w mydlnicy czyni ją rośliną trującą zarówno dla ludzi jak i dla zwierząt, przy bezpośrednim spożywaniu oraz przykładaniu np. do ran ciała. Trujące działanie mydlnicy było wykorzystywane przez ludy pierwotne w kłusownictwie i przy połowach ryb. Wciąż można spotkać się ze wzmiankami o mydlnicy jako odtrutce stosowanej przy ukąszeniu przez gady oraz jako lekarstwo na poparzenie sumakiem jadowitym.

Mydlnica odnalazła swoje zastosowanie także w kosmetyce. Historycznie była pierwszym mydłem, uzyskanym z odwarów jej korzeni. Jako mydło sprawdza się wyśmienicie, nie uszkadza i nie podrażnia bariery skórnej, charakteryzuje ją bogate pienienie i niepowodowanie alergii. Oprócz higieny osobistej, stosowano ją także do prania, gdzie doskonale sprawdzała się przy praniu delikatnych tkanin, np. jedwabiu bądź też do odtłuszczania owczej wełny. Amerykańscy kolonialiści zachwycili się czyszczącymi walorami mydlnicy stosując ją nawet do polerowania cynowo-ołowianych łodzi. Atutem tej rośliny okazało się również nadawanie świeżo utkanym tkaninom grubości (tzw. pilśnienie), proces ten wykorzystywano w fabrykach tekstylnych m.in. w Nowej Anglii. Wywar z mydlnicy wykorzystywano także jako środek do zmiękczania, odnawiania i odświeżania starych tkanin. Aktualnie wciąż używa jej się jako składnika wielu preparatów i mieszanek ziołowych. Jako składnik szamponów do włosów przetłuszczających się i do nacierania skóry głowy, leczy łojotokowe zapalenie owłosionej skóry głowy, zapobiega wypadaniu włosów oraz leczy łupież. Jako komponent maseczek do twarzy i kremów, polecana jest do pielęgnacji skóry suchej, atopowej i wrażliwej. Bywa dodatkiem do ziołowych past do zębów. Do ciekawostek należy, iż w przemyśle spożywczym jej wyciąg jest wciąż „tajemnym” bohaterem wielu receptur, np. wzbogaca aromat niektórym odmianom chałwy, intensyfikuje zapach kompozycji kulinarnych, ozdabia sałatki owocowe. Ponadto obfite wytwarzanie piany przez mydlnice było stosowane w Pensylwanii jako dodatek do piwa; obecna komercyjna produkcja saponin wciąż uwzględnia ten walor estetyczny wykorzystując go w browarnictwie.

Angelika Maria Gomolińska

Źródła:

Kozłowski J.A., Wielgosz T., Cis J. 2012. Zioła z apteki natury. Wyd. Publicat, Poznań
Senderski M.E. 2015. Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie. Wydawnictwo Mateusz E. Senderski, Podkowa Leśna
Tyszyńska-Kownacka D., Starek T. 1991. Zioła w polskim domu. Wydawnictwo WATRA, Warszawa
Wasilewska G. 2015. Polskie zioła lecznicze i uzdrawiające. Wyd. RM, Warszawa