wtorek, 5 kwietnia 2011

Toczeń – choroba podstępna, niczym wilk w owczej skórze



Nawet lekarz niewiele pomoże. Tabletka czy zastrzyk na niewiele się zdadzą, kiedy organizm atakuje samego siebie. Wciąż niewiele wiadomo o tej mrocznej chorobie. Jest jak wilk w ludzkiej skórze atakuje z zaskoczenia. Głównie kobiety. Młode. Rozwija się na tle złożonych i nie do końca wyjaśnionych zaburzeń układu odpornościowego i prowadzi do zapalenia wielu tkanek i narządów.

Co wywołuje chorobę? Do dzisiaj w pełni niewiadomo. Pomimo tego, że znana jest od wieków, nie udało się jednoznacznie określić winowajców. Może geny? To też. Przynajmniej u niektórych pacjentów specyficzny zapis w genach powoduje z czasem wystąpienie objawów. A inni wyzwalacze choroby? Istnieją. Są to przede wszystkim czynniki środowiskowe – tak popularne w dzisiejszych czasach - zanieczyszczenia, stres, palenie papierosów, obwiniani za występowanie niemalże każdej choroby. Należy strzec się także przyjmowania niektórych leków, ekspozycji ciała na promieniowanie UV. W pewien nieznany sposób wszystkie te czynniki prowadzą do wystąpienia zaburzeń w funkcjonowaniu naszego układu odpornościowego, w wyniku czego produkuje on nadmierną ilość przeciwciał. Rozpoznają one własne tkanki jako obce, atakują i niszczą. Tak samo jak wilk robi ze swoją ofiarą. Co wywołuje chorobę? Do dzisiaj w pełni niewiadomo. Pomimo tego, że znana jest od wieków, nie udało się jednoznacznie określić winowajców. Może geny? To też. Przynajmniej u niektórych pacjentów specyficzny zapis w genach powoduje z czasem wystąpienie objawów. A inni wyzwalacze choroby? Istnieją. Są to przede wszystkim czynniki środowiskowe – tak popularne w dzisiejszych czasach - zanieczyszczenia, stres, palenie papierosów, obwiniani za występowanie niemalże każdej choroby. Należy strzec się także przyjmowania niektórych leków, ekspozycji ciała na promieniowanie UV. W pewien nieznany sposób wszystkie te czynniki prowadzą do wystąpienia zaburzeń w funkcjonowaniu naszego układu odpornościowego, w wyniku czego produkuje on nadmierną ilość przeciwciał. Rozpoznają one własne tkanki jako obce, atakują i niszczą. Tak samo jak wilk robi ze swoją ofiarą.

A jak poznać, że z naszym organizmem dzieje się coś złego? Przede wszystkim, gdy na naszej twarzy pojawi się „motyl”. Ale nie ten piękny, którego możemy zobaczyć w letni dzień na łące. Jest to rumień w kształcie motyla, ciągnący się z grzbietu nosa na oba policzki. Jeśli jednak szczęście nam nie dopisze i nie zauważymy tak charakterystycznego objawu, należy zwracać uwagę na bóle stawów, niewydolność nerek, drgawki, nieustanne zmęczenie. Choroba nie jest łatwa do zdiagnozowania, nie róbmy zatem tego sami, decyzję pozostawmy lekarzom. Walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć! Walka z autoprzeciwciałami nie należy do najłatwiejszych. Brak jest leków, które całkowicie eliminują chorobę. Możemy jedynie łagodzić jej objawy. Ważne jest przyjmowanie leków hamujących aktywność układu odpornościowego, blokujących proces wytwarzania złych przeciwciał, zmniejszających specyficznie ich liczbę. W walce z wilkiem stosuje się sterydy, leki przeciwzapalne i przeciwmalaryczne. Nadzieja tkwi w naukowcach. Próbują oni stworzyć odpowiednią terapię genową. Wiadomo, że przynosi ona korzystne efekty w leczeniu myszy zaatakowanych przez wilka, być może sprawdzi się też u ludzi. Kilka czy kilkanaście najbliższych lat wszystko pokaże. Jednak może nie należy skupiać się tylko i wyłącznie na szukaniu skutecznych sposobów leczenia. Trzeba poznać wszystkie zagadki tej choroby, aby wreszcie móc rozbroić układ odpornościowy, omyłkowo atakujący narządy, których powinien bronić.

Martyna Biedka

(studentka biotechnologii)

1 komentarz:

  1. Ja choruję na rzs... i wiem, że jedzenie ma znaczenie, a sterydy czy cytostatyki nie leczą, lecz łagodzą przebieg choroby, a to już nie jest leczenie. Z artykułu wynika, że nadzieja jest w naukowcach, a no na pewno, a tymczasem medycyna konwencjonalna neguje niekonwencjonalną i czeka na naukowców... a czym jest sanatorium ? Radzę sobie sama, nie przyjmuję już cytostatyków...

    OdpowiedzUsuń