niedziela, 29 stycznia 2012

Prof. Renata Ciereszko - estrogeny i regulacja rozrodu

Dr hab. Ciereszko Renata prof. UWM jest od wielu lat pracownikiem Katedry Fizjologii Zwierząt a od niedawna kierownikiem Laboratorium Diagnostyki Molekularnej. Profesor R. Ciereszko specjalizuje się w fizjologii zwierząt i endokrynologii. Podstawowy zakres jej badań obejmuje regulację układu rozrodczego samicy oraz wpływ estrogenów środowiskowych na rozród zwierząt.

W 1981 r. ukończyła ART., doktoryzowała się w 1990 a habilitację uzyskała w 2004 r. Najpierw pracowała jako asystent (1981-83), potem starszy asystent (1983-90), adiunkt (1991-2006), a od 2006 jest na stanowisku profesora UWM w Katedrze Fizjologii Zwierząt. Od 2010 jest kierownikiem nowopowstałego Laboratorium Diagnostyki Molekularnej. Do tej pory wypromowała dwóch doktorów a kolejne dwie osoby sa w trakcie przygotowywania rozprawy doktorskiej. Łącznie opublikowała 116 publikacji(rozdziały w książkach: 5, prace przeglądowe: 6, prace oryginalne 42, w tym z listy filadelfijskiej 34; komunikaty: 63). Na Wydziale Biologii i Biotechnologii prowadzi zajęcia z następujących przedmiotów: Fizjologia człowieka i zwierząt, Transmisja sygnałów w komórce, Rozród bezkręgowców, Endokrynologia, Metodologia pracy doświadczalnej. Promotor 23 prac magisterskich i 7 licencjackich. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego (1984-obecnie; sekretarz oddziału olsztyńskiego 1999 -2005, prezes oddziału olsztyńskiego 2005-2008), Towarzystwa Biologii Rozrodu (od 1999), Komitet Biologii Rozrodu Zwierząt PAN (od 2007). Od 2000 roku pełni funkcję sekretarza redakcji Reproductive Biology. Zamężna, dwoje dzieci, lubi turystykę pieszą, krajoznawstwo, kino i haft.

Na spotkanie z prof. Ciereszko zapraszamy do olsztyńskiej kawiarni naukowej Collegium Copernicanu, 7 lutego, godz. 17.30 (Książnica Polska, vis-a-vis ratusza, II piętro) (zobacz szczegóły spotkania). Głównym tematem spotkanie będzie międzynarodowe pismo naukowe, wydawane w Olsztynie, Reproductive Biology.Reproductive Biology jest oficjalnym organem Towarzystwa Biologii Rozrodu.

piątek, 27 stycznia 2012

Trzy w jednym, czyli zmienność układu rozrodczego u Hirudo orientalis

Temat mojej pracy magisterskiej nie został jeszcze dokładnie sprecyzowany przez mojego promotora (prof. dr hab. Aleksandra Bieleckiego), dlatego też postanowiłam użyć tematu „roboczego”. Przedmiotem moich badań będzie pijawka Hirudo orientalis.

Jeśli ktoś nie wie, co to jest pijawka to krótkie wyjaśnienie. Pijawki należą do podgromady zwierząt z typu pierścienic (Annelida) obejmujących ponad 500 – w większości eurytopowych – gatunków zaopatrzonych w jedną lub dwie przyssawki. Prowadzą pasożytniczy lub drapieżny tryb życia. Są blisko spokrewnione ze skąposzczetami, mają z nimi wiele cech wspólnych i włączane są z nimi do siodełkowców (Clitellata). Większość pijawek to zwierzęta wodne lub amfibiotyczne, gatunki lądowe należą do rzadkości.

Wracając do mojej pijawki….otóż… Hirudo orientalis jest gatunkiem azjatyckim, ograniczonym do regionów górskich Kaukazu, Azji Środkowej i Iranu. Jak dotąd jego występowanie zostało potwierdzone dla co najmniej czterech państw: Azerbejdżanu, Iranu, Uzbekistanu i Kazachstanu. Najprawdopodobniej występuje również w Gruzji, a także możliwe, że w Armenii. Stanowi ona jeden z trzech morfotypów pijawek używanych w lecznictwie.

Ze względu na zastosowanie pijawek w medycynie i liczne publikacje na ten temat, nastąpiło ogromne zamieszanie w nazewnictwie tych pijawek. W zależności od rejonu, w którym wykonuje się zabiegi z pijawkami, podzielono umownie świat na trzy obszary. Europejska pijawka medyczna zawiera w sobie kilka gatunków, które są bardzo trudne do odróżnienia. Należą do niej: Hirudo medicinalis, Hirudo orientalia oraz Hirudo verbana. Pijawka lekarska (Hirudo medicinalis) jest gatunkiem chronionym w Polsce i jednocześnie wykorzystywana we współczesnej medycynie - hirudoterapii. Ochrona tego gatunku powoduje zakaz obrotu handlowego tą pijawką. Skutek jest tego taki, że do Polski przywożone są inne pijawki - bliskie krewniaki (np. Hirudo orientalis). Potem są wypuszczane do środowiska. Powoduje to wprowadzanie gatunków i genotypów obcych oraz działanie na niekorzyść naszej pijawki lekarskiej.

W jakim celu zajmuję się tą pijawką? A w zasadzie wyżej wymienionymi gatunkami? Moim celem...Choć można powiedzieć, że moim oraz współpracującymi ze mną koleżankami: Martą Jarosińską, zajmującą się pijawka H. medicinalis oraz Joanną Klukowską, badającą H.verbana jest udowodnienie, że istnieją trzy odrębne gatunki uznawane dotąd, jako H.medicinalis. Podstawą badań pozwalających odróżnić badane gatunki będą głównie badania dotyczące zmienności układu rozrodczego. Wyniki przeprowadzonych przez nas badań oraz pomiarów będą konsultowane i użyte w naszych pracach.

Co będzie stanowiło materiał badań? Będę pracowała na zebranym już materiale. Pijawki zostały zakonserwowane i przechowywane są w 75% alkoholu. W układzie rozrodczym interesować mnie będzie położenie oraz długość: jajników, pochwy, przewodów wytryskowych oraz zbiorników nasiennych. Analizie poddane zostanie również położenie otworów płciowych (zarówno męskich jak i żeńskich), ponieważ pijawki są hermafrodytami. Jako odnośnik umiejscowienia powyższych struktur będą zwoje nerwowe. Należałoby wspomnieć o podstawowych informacjach dotyczących ich rozmnażania.

Jak rozmnażają się pijawki? Kopulacja pijawek jest zawsze krzyżowa tj. zawsze z udziałem dwóch osobników. Pijawka przyjmująca rolę męską wytwarza worek spermy, która podczas kopulacji dopływa do narządów rozrodczych żeńskich drugiego osobnika. Pochwa pełni rolę zbiornika i może przechować nasienie, które w dogodnych warunkach przedostaje się do jajników, gdzie dochodzi do zapłodnienia.

W celu uzyskania w/w danych należy przeprowadzić preparacje układu rozrodczego (etap ten nie został jeszcze rozpoczęty w mich badaniach). Najprawdopodobniej przy pomocy skalpela przetnę wór powłokowo-mięśniowy, a następnie mięśnie grzbietowo-brzuszne. Tak przygotowane powłoki ciała będą rozkładane na boki dzięki zastosowaniu igły preparacyjnej. Przymocowane zaś będą za pomocą szpilek entomologicznych do parafiny znajdującej się na szalce Petriego. Usunięty zostanie układ pokarmowy wraz z treścią pokarmową w celu odsłonięcia docelowego układu rozrodczego. Obserwacje będą prowadzone m.in. przy pomocy binokularu.

Sylwia Lewandowska
(studentka biologii)

czwartek, 26 stycznia 2012

Kamień milowy wydziałowego bloga

Dzisiaj na liczniku wydziałowego bloga przekroczona została liczba 20 tys. odwiedzin. Od maja 2010 roku opublikowaliśmy na naszym blogu 210 wpisów, w większości ze zdjęciami. Autorami dotychczasowych notatek byli pracownicy, dokotoranci oraz studenci.

Dlaczego taka forma? Jest kilka przyczyn. Po pierwsze nie wystarczała dotychczasowa forma strony oficjalnej. Po drugie poszukujemy nowych i nowoczesnych form komunikacji oraz upowszechniania wiedzy. Po trzecie sami na sobie uczymy się web 2.0 oraz nowych kompetencji społecznych. Jest to po prostu eksperymentowanie i nauka przez działanie. Po czwarte szukamy nowych form publicznego wypowiadania się dla naszych studentów.

20 tysięcy to nie jest dużo, ale nasz blog jest raczej niszowy i przeznaczony dla wąskiego grona odbiorców. Tak jak każdy blog naukowy. W miarę upłuwu czasu jest coraz częściej odwiedzany. Czekamy na opinie, sugestie i uwagi krytyczne. I oczywiście zapraszamy do nadsyłania swoich tekstów z przeznaczeniem opublikowania na naszym blogu.

Stanisław Czachorowski

ps. zdjęcie pochodzi z ostatniej Nocy Biologów, z kawiarenki naukowej.

środa, 25 stycznia 2012

Martwe drzewo – dom wielu organizmów

Wszyscy znamy takie owady jak biedronki, żuki, stonki. Niektórzy wymieniać będą jeszcze sprężyki czy korniki. Zwierzęta te należą do najbogatszego w gatunki rzędu owadów czyli chrząszczy. Do tej pory znanych i naukowo opisanych zostało około 450000 gatunków, a szacuje się, że bogactwo gatunkowe tego rzędu może sięgać nawet 4 milionów! W Polsce do tej pory stwierdzono około 6200 gatunków, z czego 79 chrząszczy podlega ochronie ścisłej. Aż 65 z nich jest związanych mniej lub bardziej silnymi powiązaniami z martwym, rozkładającym się drewnem. Chrząszcze takie nazywamy chrząszczami saproksylicznymi, ponieważ mogą one wykorzystywać martwą kłodę lub martwicę boczną stojącego drzewa w różnych celach. Jedne gatunki wykorzystują martwe drzewa jako schronienie przed zimą lub jako miejsce polowań na inne owady i zamieszkujące je inne bezkręgowce. Inne mogą być silnie uzależnione od martwego drewna, ponieważ rozwijają się na korzeniach martwych drzew lub pod ich korą, czy też w dziuplach zjadając grzyby porastające drzewo lub próchno wstępnie przetworzone przez grzyby.

W dzisiejszych czasach trwa dyskusja na temat sensu pozostawiania drzew w lasach gospodarczych do naturalnego rozkładu w celu zapewnienia „siedziby licznych organizmów roślinnych i zwierzęcych decydujących o bogactwie i procesach samoregulacji w przyrodzie” czyli poprawienia bioróżnorodności. Dyskusja dotyczy jaką ilość drewna należy zostawić, w jakiej jakości powinny być drzewa pozostawiane oraz jakie gatunki zostawiać. Dodatkowo pojawiają się artykuły podważające ochronę bioróżnorodności ekosystemów leśnych na terenach rezerwatów ścisłych, poprzez pozostawianie dużej ilości martwego drewna. W ocenie podważanych działań mogą pomóc badania nad zgrupowaniami chrząszczy saproksylicznych ze względu na duże zróżnicowanie gatunkowe czy zróżnicowanie powiązań poszczególnych gatunków z martwym drewnem. Takimi zagadnieniami będę się zajmował w mojej pracy magisterskiej.

Badania prowadzę na terenie rezerwatu Zaborów Leśny w Kampinoskim Parku Narodowym. Ochrona ścisła na terenie tego rezerwatu została wprowadzona w roku 1959, a więc znaczna ilość martwego drewna pozostawiana jest tam od dawna i efekty tego powinny być wyraźnie widoczne w zgrupowaniu chrząszczy tego terenu. Badaniami objąłem część lasu będącym grądem wilgotnym czyli siedliskiem bardzo żyznym z dużym zróżnicowaniem gatunkowym drzew. Występują tu gatunki liściaste takie jak dąb, osika, grab oraz na obrzeżach wybranego terenu występują nieliczne sosny.

Do zebrania materiału, czyli do odłowienia chrząszczy, użyłem dwóch standardowych typów pułapek: pułapki barierowej typu IBL-2 oraz pułapki typu IBL-5 (popularnie nazywana Netocia). Są to proste pułapki których działanie polega na tworzeniu bariery dla latających chrząszczy, które lecąc, uderzają albo w trójkątną płachtę (IBL-2) lub dwie płytki połączone ze sobą na krzyż. Powierzchnie tych barier są gładkie więc owady nie potrafią się na nich zatrzymać i spadają w dół do lejka który łączy płytki lub płachtę z butelką zbiorczą. Butelki są wypełnione glikolem etylenowym w celu zabicia i zakonserwowania złowionych owadów. Pułapki były wieszane na wysokości 1,5-2 m w pobliżu martwych drzew lub na nich bezpośrednio. Zebrany w ten sposób materiał zbierany był raz w miesiącu a pułapki wisiały od początku kwietnia do końca października. Dodatkowo prowadziłem zbiór ręczny tzw. metodą „na upatrzonego”. Jest to po prostu aktywne przeszukiwanie czy to próchnowisk, czy powierzchni grzybów porastających obumierające lub obumarłe drzewa lub szukanie chrząszczy pod i na korze martwych drzew.

Teraz jestem w trakcie oznaczania do gatunków. Mój materiał to ponad 2000 osobników chrząszczy do oznaczenia i jak do tej pory udało się zidentyfikować ponad 200 gatunków. Dla porównania na terenie naszego kraju występuje 114 gatunków ssaków, więc martwa kłoda i dziupla stojącego drzewa w lesie stanowi dom dla dwukrotnie większej liczby gatunków niż cały nasz ssaczy kraj. A do liczby „moich” chrząszczy należy dodać owady z innych rzędów oraz wiele gatunków bezkręgowców. Dodatkowo dziuple mogą być zamieszkane przez różne ptaki oraz małe gryzonie takie jak wiewiórka.

W języku polskim znajdujemy kilka przysłów odnoszących się do domu m.in. „Mój dom jest moją twierdzą” czy najbardziej znane „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”, więc drogi czytelniku, gdy będziesz spacerował po lesie lub parku, w którym zobaczysz martwe drzewo, będziesz wiedział że to multi-kompleksowy dom wielu zwierząt.

Jakub Masiarz (student biologii)

wtorek, 24 stycznia 2012

Odnówmy energię czyli o uprawach wierzby i bioróżnorodności

Żyjemy w XXI wieku, stuleciu wzmożonej konsumpcji. Na świecie jest coraz więcej ludzi i wszyscy pragną zaspokajać swoje potrzeby. Takie jak: ciepło, pożywienie, dostęp do wody, transport, nauka, rozrywka itp. By te wszystkie potrzeby zaspokoić potrzebna jest energia. I tu pytanie skąd ją czerpać? Są na to dwa pomysły. Jeden to taki by wykorzystać energię zakopaną w ziemi od wielu milionów lat, czyli ropę naftową, gaz ziemny i węgiel. Tylko pojawia nam się problem, ponieważ tych źródeł nie da się odnowić co oznacza, że kiedyś się skończą. W skali całego świata ponad 86% energii pochodzi z nieodnawialnych, kopalnych źródeł energii pierwotnej. Kolejny pomysł, który niestety nie cieszy się dużym powodzeniem, ponieważ jego udział na świecie to tylko 13,8%, to odnawialne źródła energii. Do takich źródeł należą:
  • promieniowanie słoneczne (energia słoneczna),
  • energia wiatru (energia wiatrowa),
  • energia spadku wód (energia wodna),
  • biomasa (energia spalania roślin),
  • energia geotermalna (energia gorących wód głębinowych),
  • energia przypływów i odpływów mórz oraz różnicy temperatury wody powierzchniowej
    i głębinowej.
Wszystkie wyżej wymienione źródła energii charakteryzują się brakiem dodatniego bilansu w emisji gazów cieplarnianych (nie powięszkają emisji gazów "cieplarnianych") i zanieczyszczeń do środowiska naturalnego.

Wielu ekspertów z dziedzin naukowych i gospodarczych zauważa zwiększone tempo zapotrzebowania na energię (zwłaszcza elektryczną). Co za tym idzie? Szybsze wyczerpywanie się nieodnawialnych surowców energetycznych, ponieważ to właśnie z nich głównie się korzysta. Również media donoszą o nadchodzącym kryzysie energetycznym. Zanim to nastąpi powinniśmy w porę się przed owym kryzysem ustrzec i skupić się na odnawialnych źródłach energii. By to zrobić i wcielić w życie, należałoby opracować technologię i metody wytwarzania energii, tak by korzystać z niej przez długie lata.

Do tak zwanej „zielonej energii” możemy zaliczyć takie źródła energii jak: biomasa i biogaz. Biomasą nazywamy substancję organiczną, powstającą w wyniku procesu fotosyntezy. Jest niczym innym jak zakumulowaną w postaci roślin energią słoneczną. Energię zawartą w biomasie można wykorzystać do wielu celów człowieka. Na przykład przetwarzając na inne formy energii poprzez spalanie biomasy lub spalanie produktów jej rozkładu. W wyniku spalania uzyskuje się ciepło, które może być przetworzone na inne rodzaje energii, np. energię elektryczną. Do celów energetycznych największe zastosowanie będą miały produkty i odpady rolnicze oraz leśne takie jak np.: plantacje roślin energetycznych, drzewa i gałęzie ze ścinek i cięć sanitarnych lasów oraz odpady z przemysłu drzewnego, trociny itp. Spalanie biomasy jest uważane za korzystniejsze dla środowiska, niż spalanie paliw kopalnych. Dzieje się tak, ponieważ zawartość szkodliwych pierwiastków (przede wszystkim siarki) w biomasie jest niższa, a powstanie w procesie spalania dwutlenku węgla jest zredukowane wcześniejszym pochłanianiem przez te rośliny CO2. Natomiast ten związek chemiczny wprowadzony do środowiska przy spalaniu paliw kopalnych jest dodatkowo wnoszonym do atmosfery, co jednocześnie zwiększa efekt globalnego ocieplenia.

Oprócz bezpośredniego spalania wysuszonej biomasy, energię można uzyskać również wytwarzając biogaz. Biogazem nazywamy paliwo, pozyskiwane na drodze procesów biochemicznych z biomasy. W Polsce biogaz najczęściej określa się jako produkt fermentacji metanowej, który jest wytwarzany celowo w specjalnie do tego celu skonstruowanych obiektach tj. biogazowniach rolniczych lub w komorach fermentacyjnych oczyszczalni ścieków.

Biogaz może być wytwarzany z różnych typów substratów. Do surowców odnawialnych bardzo dobrze nadających się do zastosowania w biogazowniach rolniczych należą takie materiały jak: nawozy naturalne (np.: gnojowica, obornik), odpady z produkcji rolnej (np.: odpady zbożowe, odpady pasz), celowo hodowane rośliny energetyczne (np.: kukurydza, burak pastewny, burak cukrowy, ziemniak). Szczególnie interesujące są substraty o dużym potencjale energetycznym. Powinny charakteryzować się dużą zawartością masy organicznej oraz co najważniejsze, być tanie w pozyskaniu. Do takich materiałów należą np.: odpady z przetwórstwa warzyw i owoców, odpady z piekarni, odpady z mleczarni, wywary gorzelniane oraz browarnicze itp. W Polsce rocznie produkuje się około 50 mln metrów sześciennych biogazu, a dla porównania w Szwajcarii jest to około 1,5 mld metrów sześciennych rocznie.

Polscy rolnicy coraz częściej dostrzegają duży potencjał w wykorzystaniu biomasy, co przejawia się powstawaniem wielohektarowych plantacji roślin energetycznych. Często powstają one w miejsce dawnych nieużytków rolnych oraz w miejscu upraw na glebach niskiej klasy (nie nadają się do opłacalnej produkcji rolnej). Trzeba zwrócić uwagę, iż powstawanie takich plantacji jednocześnie zmienia nasze środowisko. Polska wieś, dotąd kojarzona z polami pełnymi różnorodnych zbóż, coraz częściej będzie porastać roślinami energetycznymi takimi jak np.: wierzba energetyczna. Tylko czy te zmiany będą miały korzystny wpływ na nasze środowisko? W jaki sposób będą oddziaływać na żyjące w tym ekosystemie zwierzęta? Ów problem staram się zbadać w ramach swojej pracy magisterskiej, która jest częścią dużego projektu pt. „Program strategiczny – zaawansowane technologie pozyskiwania energii”, a jednym z jego celów jest opracowanie zintegrowanych technologii wytwarzania paliw i energii z biomasy, odpadów rolniczych i innych. Ja uczestniczę z małym zadaniu poznania różnorodności biologicznej w uprawach wierzby i wokół upraw. Moje badania, wykonywane pod kierunkiem dr hab. Stanisława Czachorowskiego prof. UWM z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska, posłużą do określenia wpływu takich upraw na przyrodę. Ocena oddziaływania na środowisko jest niezbędnym elementem wszelkich inwestycji. Najpierw potrzebne są jednak naukowe podstawy wykonywania takich ekspertyz.

Tak więc wydaje się, iż inwestowanie w odnawialne źródła energii powinno być atrakcyjne dla wielu inwestorów, ponieważ zarówno Polska jak i Unia Europejska wspierają finansowo tego typu przedsięwzięcia. Ale co z tego, że coraz więcej inwestujemy w odnawialne źródła energii? Co z tego, że media oraz środowiska naukowe wskazują ich rozwój i znaczenie? Faktem jest to, iż pozycja paliw kopalnych w skali globalnej wydaje się być nie zagrożona przez najbliższe dziesięciolecia… dopóki się nie skończą. Lub dopóki negatywne skutki globalnego ocieplenia na dadzą się nam mocno we znaki.

Judyta Gencza
(studentka biologii, na zdjęciu wyżej w czasie badań terenowych w okolicach Łężan)

Jak szybko zmienić płeć? Wystarczy się przebrać!

Chrząszcze to najliczniejsza grupa wśród owadów. Należą do nich m.in. rozpoznawane przez każdego biedronki czy też często spotykane w lasach żuki. Wśród tej grupy znajdują się także inne, rzadsze do zaobserwowania gatunki. Chodzi tu głównie o chrząszcze wodne, a dokładniej o owady z rodzaju Dytiscus. Jest to grupa chrząszczy o okazałych rozmiarach ciała; osiągają one ok. 3 cm długości. Najbardziej znanym przedstawicielem tego rodzaju jest pływak żółtobrzeżek, drapieżny owad o ciele koloru czarno-brązowego, jak wskazuje nazwa – obwiedzionego żółtą obwódką. Poluje on na inne owady wodne, a także na drobne ryby. Ciekawym zjawiskiem występującym u tych chrząszczy jest wyraźny dymorfizm płciowy. Oznacza to, że samce w znacznym stopniu różnią się od samic. Jest to zjawisko powszechnie spotykane w świecie zwierząt. Skrzydła pierwszej pary są przekształcone w sztywne pokrywy, które u samic mogą być żeberkowane, bądź też błyszczące i gładkie; u samców występuje tylko ta druga forma. Dodatkowo samce posiadają na pierwszej parze odnóży dyski, którymi przytrzymują samice podczas kopulacji. Obie płcie różnią się również budową genitaliów. Idąc krok dalej w obserwacjach można zauważyć, że poszczególne cechy wyróżniające daną płeć są ze sobą powiązane i możliwe jest występowanie tylko określonych kombinacji. U samic skorelowane cechy to urzeźbienie pokryw oraz budowa pokładełka – narządu umożliwiającego składanie jaj. W swojej pracy magisterskiej (badawczej) chciałabym sprawdzić, czy u samców występuję podobne zjawisko, a badane przeze mnie cechy to budowa dysków na pierwszej parze odnóży oraz typ aparatu kopulacyjnego.

Chrząszcze te są słabo poznane, ale wielu badaczy problem powiązanych ze sobą cech interesował już od dawna, zwłaszcza, że możliwy jest on do zaobserwowania u innych owadów. Obiektem tego typu badań jest często drobna ważka, tężnica wytworna (Ischnura elegans), niewielki owad, o długości ok. 4 cm. Jest to gatunek częsty do zaobserwowania w okolicy zbiorników wodnych. Charakterystyczną cechą tych ważek jest występowanie wielu form kolorystycznych wśród samic. Zjawisko to nosi nazwę polichromatyzmu. Dodatkowo do każdego koloru przypisane są odmienne cechy budowy ciała oraz inny schemat zachowań. Wśród tych ważek możemy zaobserwować samice o barwie zielonej, fioletowej, różowej, różowo-zielonej, oraz najbardziej liczne - niebieskie, niezwykle bardzo przypominające samce, które są również tego koloru. Zjawisko upodabniania się do samca nurtuje wielu badaczy, a jego podstawy są wciąż nieznane.

Glenn Close w dramacie kostiumowym „Albert Nobbs” wciela się w postać kobiety, która jest zmuszona do udawania mężczyzny, gdyż tylko tak może wieść normalne życie i mieć dobrze płatną pracę. Czy samice ważek również wolą udawać samców, aby uniknąć niedogodności? Niektórzy naukowcy twierdzą, że upodabnianie się do samca pozwala uniknąć prześladowania – formy niebieskie przyciągają do siebie mniej samców, niż inne. Może być to spowodowane tym, że samce nie są w stanie odróżnić samca od samicy łudząco do niego podobnej. Przemawiać za tym mógłby fakt, że niebieskich samiczek ważek jest więcej, niż tych o innej barwie ciała. Pozwala to więc samcom na dokładniejsze „przyjrzenie się” oraz na rozróżnianie obu płci w przyszłości. Zdarzały się przypadki, kiedy samce mając wybór między samcami i samicami tej samej barwy zalecały się do innych samców.

Ale niebieskim samicom mniejsze zainteresowanie wydaje się nie przeszkadzać. Bohaterka grana przez Glenn Close po pewnym czasie zaczyna odczuwać niedogodności związane z przybraniem męskiego stroju. Czy u niebieskich samic ważek również nastąpi taka zmiana preferencji? A może będzie wręcz przeciwnie? Stanisław Rochowicz, postać z filmu „Poszukiwany poszukiwana” ukrywał się w damskiej sukience czerpiąc z tego niemałe korzyści. Może i dla samców takie rozwiązanie okazałoby się korzystne?

Joanna Flisińska (studentka biologii)

(fot. S. Czachorowski)

poniedziałek, 23 stycznia 2012

A wiatrak się kręci...

W naszym polskim krajobrazie coraz częściej pojawiają się na horyzoncie. Jednym to przeszkadza, ponieważ psują im widok z okna, dla innych są zastrzykiem gotówki. Stanowią zagrożenie dla przyrody, szczególnie ptaków oraz nietoperzy, a z drugiej strony dostarczają i są alternatywnym źródło energii dla węgla, chroniąc przed nadmierną emisją CO2 do atmosfery. Wydają hałas o niskich częstotliwościach, ludzie poprzez długie ich obserwowanie popadają w choroby psychiczne. Przekształcają teren wokół siebie i nieustannie się kręcą...

Jak zatem wygląda dokładniej sprawa z wiatraków? Czy przynoszą one więcej szkody niż pożytku? Czy w niedługim czasie zastąpią węgiel? Czy każdy z nas na podwórku będzie miał swój prywatny wiatrak?

Pierwszy wiatrak powstał w 1991 roku przy ówczesnej elektrowni wodnej w Żarnowcu. Pierwsza przemysłowa farma wiatrowa powstała w Barzowicach w województwie zachodniopomorskim i została uruchomiona w kwietniu 2001 roku. W 2009 roku wiatraki produkowały 1029 MW, czyli 0,69% całkowitej wyprodukowanej energii w kraju. W czerwcu 2011 było 472 turbin wiatrowych o łącznej mocy 1389 MW. Według rządowych planów w 2020 ich moc ma wynosić 6650 MW. Wynika z tego, że liczba wiatraków wzrośnie ponad pięciokrotnie w ciągu 9 lat i będziemy ich mieli około 2500 tysiąca. Liczba jest znacząca, znaczący jest również ich wpływ na ludzi oraz środowisko, ponieważ ciągle się kręcą...

Wiatraki powodują tzw. "efekt migotania cieni". Łopaty wirnika obracając się, przecinają promienie słoneczne, co przy dużych częstotliwościach obrotów może niekorzystnie wpływać na osoby z epilepsją. Uważa się iż próg zakłócenia przekraczające 2,5 Hz mogą powodować ataki epilepsji, aby wiatrak osiągnął taką wartość musiałby się kręcić ok 50 razy na minutę. Obecne konstrukcje wolnoobrotowe eliminują ten problem, ponieważ średnia szybkość ich obrotu wynosi 18-20 na minutę i nie przekracza wartości 1 Hz, jednak niektóre starsze konstrukcje oscylują w granicach 50 obrotów, ciągle się kręcąc...

Wiatraki kręcąc się produkują infradźwięki, pole elektromagnetyczne oraz magnetyczne. Ich wartości przy zachowaniu odległości ok 400 metrów od turbiny są jednak minimalne i nie wpływają w znaczący sposób. Pole magnetyczne wytwarzane prze wiatrak na wysokości 1,8 metra wynosi 4,5 A/m przy dopuszczalnej normie 1000 A/m. Dla porównania maszynka do golenia w odległości 5 cm może wytwarzać nawet 1200 A/m. Wiatraki mogą więc dalej się kręcić...

Z mojego punktu widzenia najważniejszy, najbardziej kontrowersyjny, najmniej do tej pory zbadany jest aspekt oddziaływania wiatraków na środowisko, a mianowicie ich wpływ na zwierzęta latające. Oczywistą sprawą jest interakcja turbin z ptakami oraz nietoperzami. Wpływ jest różny, zależny od wielkości turbiny, ilości, rozmieszczenia w terenie itd. Z drugiej strony na ten wpływ składa się też skład gatunkowy ptaków i nietoperzy, behawior poszczególnych gatunków, ogólna liczba osobników na powierzchni, dostępność pokarmu itd. W przypadku ssaków latających wyniki najnowszych badań są zaskakujące. Okazuje się bowiem, iż 90 % ze wszystkich martwych nietoperzy znalezionych pod wiatrakami miało barotraumę płuc. Jest to wynik dużego obniżenia ciśnienia wokół rotora wywołane jego ruchem. Tylko w 50 % przypadków znalezione nietoperze miały obrażenia zewnętrzne. Jeśli chodzi o awifaunę sprawa jest bardziej skomplikowana. Przyjmuje się cztery główne aspekty dotyczące interakcji między wiatrakami, a ptakami:
  • zabijanie - śmiertelność bezpośrednia wskutek zderzeń ptaków z obiektami farm wiatrowych,
  • odstraszanie - efektywna utrata lęgowisk lub żerowisk wywołana wypieraniem ptaków,
  • efekt bariery - zmiany tras przelotów wymuszone unikaniem siłowni,
  • utrata siedlisk - bezpośrednia utrata lęgowisk lub żerowisk wskutek przekształceń terenu wywołanych budową farmy,.
Śmiertelność bezpośrednia jest najbardziej znanym objawem oddziaływania wiatraków na ptaki. Jak wynika z najnowszych badań ok. 80 % wszystkich gatunków stanowią wróblowe, następnie szponiaste, mewy oraz blaszkodziobe. Do zderzeń dochodzi zazwyczaj w nocy, podczas przelotu. Ograniczona widoczność, mgła, deszcz, przeciwny wiatr znacznie zwiększają śmiertelność. W ciągu dnia główną przyczyną śmierci ptaków jest tzw. rozmywanie ruchu, wynikające z ruchu obrotowego wiatraka. Siatkówka w oku ptaka nie jest w stanie rejestrować zbyt szybko poruszających się śmigieł, gdzie prędkość ich końcówek dochodzi do 250 km/h. Zjawisko to jest obserwowane w odległości do 50 m od wirnika.

Ptaki są również odstraszane od wiatraka, wskutek hałasu, wibracji, nadmiernej antropopresji. Sprawia to, że nie występuję bezpośrednia śmiertelność, ale znaczna utrata siedlisk w okolicy wieży. Ptaki nie penetrują tego obszaru w poszukiwaniu pożywienia, nie zakładają gniazd w pobliżu. Zmniejsza się przez to bioróżnorodność i zaburzone zostają interakcje między organizmami.

Wiatraki stanowią znaczną przeszkodę podczas migracji ptaków. Jak wykazały badania w zachodniej części Europy, przelot edredona, morskiej kaczki, zmniejszył się pięciokrotnie na terenie farmy wiatrowej w stosunku do lat ubiegłych, przed budową farmy. Ptaki pokonują również znacznie większe odległości, ponieważ muszą omijać wiatraki. Dystans ominięcia pojedynczej konstrukcji waha się w granicach od 500 m do 3 km. Gdy na trasie przelotu znajduje się dużo wirników ptaki pokonują znacznie dłuższe dystanse, przez co zmniejsza się ich kondycja.
Podczas budowy wiatraka ponad 5 % najbliższej okolicy stanowi infrastruktura drogowa, linie przesyłowe, maszty pogodowe. Teoretycznie jest to nieduży obszar, jednak przy powierzchni farmy np.: 400 km2 obserwowana utrata siedlisk przez ptaki jest już znacząca.

Istnieją również pozytywne aspekty, które jednak nie rekompensują w istotny sposób negatywnych wpływów. Dzięki wieżom ptaki zyskują nowe czatownie w terenie otwartym, jak również mają dobrą podstawę do budowy gniazda. Moim zdaniem wiatraki mogą się kręcić w naszym kraju, jednak niech się kręcą z dala od obszarów cennych przyrodniczo.

Łukasz Głowacki (student biologii)

(fot. S. Czachorowski)

Ohydofobia czy hirudoterapia?

Większość z moich znajomych (w zasadzie 90% znajomych spoza Wydziału Biologii – bo biologom wszelakie stworzenia chodzące po naszym ziemskim globie wcale nie są straszne), po usłyszeniu słowa pijawka wpada w dziwną ohydofobię do znudzenia powtarzając, że pijawki są obrzydliwe, że takie obślizgłe, że chyba oszalałam skoro chce zajmować się czymś tak potwornym. Odrobinę mnie to bawi, bo wygląda na to, że nie wiedzą o tym, iż pijawki wcale nie są takie straszne jak się im wydaje. Można by rzec, że pijawki są nam w pewien sposób niezbędne. Wiele kremów, nie wszyscy o tym wiedzą, zawiera enzymy produkowane przez te „ohydne” stworzonka. Co więcej... każdy z nas na pewno słyszał słowo hirudoterapia, czyli mówiąc prostym językiem - leczenie pijawkami. Najprawdopodobniej praktykowano ten sposób leczenia już w starożytnym Egipcie! Nie do wiary, prawda? A jednak. Na malowidłach ściennych pochodzących z okresu XVIII dynastii (1550–1292 p.n.e.) odnaleziono pierwsze przypadki jej stosowania.

Cóż, warto wspomnieć czym w ogóle są te uwielbiane przeze mnie pijawki. Otóż pijawki (Hirudinida) stanowią monofiletyczną grupę siodełkowców (Clitellata) o bardzo różnych strategiach pokarmowych wliczając w to drapieżnictwo, pasożytniczą krwiopijność oraz padlinożerstwo. Mają one ciało wydłużone, wyraźnie segmentowane, obłe lub spłaszczone grzbietobrzusznie, zakończone jedną lub dwiema przyssawkami. Jeśli chodzi o długość to waha się ona w granicach kilku milimetrów do nawet 30 cm, m. in. ze względu na to że ich ciało jest bardzo kurczliwe. Ciało pijawki składa się z 34 metamerów i 33 słabo odgraniczonych od siebie segmentów. Od zewnątrz segmenty są wtórnie podzielone na 2–14 pierścieni nierzadko maskujących połączenia segmentów. Odcinek głowowy tworzy płat przedgębowy i 4 segmenty. Na jego wierzchniej stronie znajdują się oczy (1–10 par) o różnej, w zależności od gatunku, wielkości, kształcie i rozmieszczeniu. Niektóre gatunki w ogóle nie posiadają oczu.

Moja praca magisterska… hmm… Od czego by tu zacząć. Myślę, że każdy z nas zna pijawkę lekarską (Hirudo medicinalis) ale nie każdy wie o tym, że ta oto pijawka do niedawna miała jeszcze dwa morfotypy: Hirudo orientalis i Hirudo verbana. Do tej pory trwają prace nad wszystkimi morfotypami ponieważ naukowcy próbują udowodnić światu, że owe morfotypy to nic innego jak odrębne gatunki. Na razie niewiele jest dostępnych informacji na ten temat. Ja będę się zajmowała trzecim, najrzadszym morfotypem czyli Hirudo verbana. Od swoich koleżanek pod względem morfologicznym różni się ona ubarwieniem ciała (str. brzuszna jest zielona z ciemnymi obwódkami dookoła, a na stronie grzbietowej w centralnej części biegnie zielony pas, który po obydwu stronach ma przylegający do niego pas pomarańczowy).

Moje badania będą polegały na wypreparowaniu oraz dokładnym pomierzeniu układu rozrodczego. Dlaczego? Dlatego, iż będę sprawdzać czy owy układ rozrodczy wykazuje zróżnicowanie, czy ta zmienność ma jakiekolwiek znaczenie i czy na podstawie tych różnic uda się stwierdzić, że to faktycznie odrębny gatunek. To będą moje rozmyślania, które nieodłącznie będą towarzyszyć mi co najmniej do końca kwietnia.

Joanna Klukowska (studentka biologii)
(fot. S. Czachorowski)

sobota, 21 stycznia 2012

Natura 2000 - kurs dla studentów w formie e-learningu

Na platformie e-natura2000.pl uruchomiony został kurs dotyczący Natury 2000. Szkolenia on-line przeznaczone są dla studentów. Kurs kończy się testem. Pozytywny wynik testu umożliwi otrzymanie stosownego certyfikatu.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

niedziela, 15 stycznia 2012

Wstępne podsumowanie Nocy Biologów w Olsztynie

Noc Biologów zaczęła się przed terminem, bo pierwsze grupy szkolne weszły do laboratoriów już o 9.30. A wszystko za sprawą dużego zainteresowania. Na gorąco (na prośby ze szkoł) zwiększyliśmy liczby pokazów, dodając zupełnie nowe oraz proponując dodatkowe godziny.

Odwiedziło nas ponad 500 osób (skromnie licząc), za dnia głównie szkoły, wieczorem osoby indywidualne (najczęściej rodzice z dziećmi). Przybyli do nas nie tylko z Olsztyna, ale i z Działdowa, Pasłęka, Iławy, Ostródy, Lamkowa, Ramsowa. Relacje z Nocy Biologów robiła TVP (dwie różne ekipy), Telewizja Olsztyn, Telewizja MM, TV Kortowo, Radio Olsztyn, Radio UWM FM, Radio Planeta FM, Radio Wnet, Olsztyn24, Gazeta Wyborcza, Gazeta Olsztyńska, Polska Agencja Prasowa, Wiadomości Uniwesyteckie, Wo24.pl, Wiadomości24.pl. Wszystkiego na razie nie odnotowaliśmy. Relacje pisane, dźwiękowe i filmowe systematycznie się ukazują. A jeszcze więcej zostanie w pamięci.

Trochę zdjęć z Nocy Biologów.

St.Cz.

Relacja TV Kortowo:





Epizod z dzikiem :






I jeszcze jedna relacja filmowa:



sobota, 14 stycznia 2012

Bezcenni mieszkańcy wrzosowiska

Zapewne większość z nas kiedyś czytała książkę, bądź oglądała jej ekranizację lub po prostu słyszała o tytule „Tajemniczy Ogród”. Bohaterka owej powieści wraz ze swoim najbliższym przyjacielem spędzała liczne godziny na pięknych i jakże rozległych wrzosowiskach. Cała akcja dzieje się w Anglii. Najobszerniejsze wrzosowiska są charakterystyczne dla atlantyckiej części Europy, czyli między innymi tegoż kraju. W Polsce nie możemy poszczycić się tak rozległymi i licznymi wrzosowiskami. Zostaje nam jedynie radość z faktu, iż takie formacje na terenie naszego kraju występują.

Na obszarze naszego państwa mamy 3 typy wrzosowisk: wrzosowiska bażynowe, wrzosowiska wilgotne oraz wrzosowiska suche. Główne komponenty tych wrzosowisk to kolejno: bażyna czarna (Empetrum nigrum), wrzosiec bagienny (Erica tetralix) oraz wrzos pospolity (Calluna vulgaris). Chciałabym skupić się na wrzosowiskach suchych, gdyż na nich przeprowadzane były badania. Istotny jest fakt, że wszystkie typy wrzosowisk, które występują w kraju należą do siedlisk objętych programem Natura 2000. Dlaczego postanowiłam skupić się akurat na wrzosowiskach suchych? Tylko ten typ wrzosowisk występuje w województwie warmińsko-mazurskim, zresztą jest to najliczniejszy typ ze wszystkich trzech.

Wrzosowisko jako formacja jest jeszcze słabo poznane i to zarówno pod względem florystycznym jak i faunistycznym. Przede wszystkim interesujące jest poznanie wrzosowisk jako siedliska chrząszczy epigeicznych. Wrzosowiska suche występują w prześwietlonym borze sosnowym, tak więc nikogo nie zdziwi fakt, że podczas badań odłowiono znaczne ilości gatunków pospolitych na terenach leśnych. W zasadzie można sobie zadać pytanie czy badanie wrzosowisk ma sens? Po co to robić? Jednakże pytanie to może powrócić w przypadku każdego innego podmiotu badawczego. Wrzosowiska są chlubą Irlandii czy Wielkiej Brytanii. W wymienionych krajach formacje te zostały poznane w sposób bardzo rzetelny. Dlaczego więc nie podjąć się sprawdzenia czy my również mamy tak cenne wrzosowiska. Obszerne badania tych formacji pozwoliłyby stwierdzić jaki jest stan faktyczny. Zanim jednak do takowych będzie można przystąpić trzeba koniecznie sprawdzić czy będzie to miało większy sens i zacząć od małych badań na terenie konkretnego regionu.

Ja pozwoliłam sobie na przeprowadzenie takich badań na wrzosowiskach suchych, które zlokalizowane były w okolicach miasta Olsztyn i Ostróda. Skupiłam się na chrząszczach epigeicznych. W Polsce nie ma w zasadzie żadnych publikacji na temat chrząszczy epigeicznych wrzosowisk. Zatem w pewien sposób będę pionierką w tej dziedzinie. Ktoś, kto zaczął już to czytać być może właśnie wpadł na pomysł by po słowie chrząszcze zakończyć tą lekturą, jednakże z uśmiechem na ustach mu to odradzam.

Drogi czytelniku/czytelniczko być może moja pisanina sprawi, że znajdziesz właśnie zwierzęta, które będą Cię pasjonowały do końca twoich dni. Do odławiania chrząszczy użyłam pułapek typu Barbera. Brzmi skomplikowanie lecz zapewniam, że wcale tak nie jest. Pułapkę Barbera stanowi pojemniczek, który zakopujemy w ziemi, następnie wlewamy do niego środek konserwujący czyli glikol. Jako pojemniczków użyłam dużych kubeczków po jogurtach. Jeden taki kubeczek posłużyć może nawet wielokrotnie. Całość pułapki maskujemy przed osobnikami rodzaju ludzkiego, które żądne wiedzy mogłyby zniszczyć nasze wspaniałe dzieło. Pułapki były stawiane od maja do września. Materiał z pułapek zbierany był raz w miesiącu. Łącznie postawiłam sześć pułapek: jedna pułapka na Międzylesiu koło Ostródy, trzy pułapki w okolicach Starego Dworu w Olsztynie oraz dwie w okolicach Leśniczówki Zazdrość za Olsztynem przy wyjeździe na Bartąg. Łącznie zebrałam materiał z 30 pułapek. Niewątpliwie dominantami zostały gatunki pospolite dla terenów leśnych czyli znany chociaż z widzenia nawet osobom nie związanym z entomologią: żuk leśny (Geotrupes stercorosus), szeliniak sosnowiec (Hylobius abietis), i kusak czerwonopokrywy (Staphylinus erythropterus).

Najciekawsze wydają się odłowione chrząszcze z rodziny kusakowatych (Staphylinidae), które niestety są bardzo niewielkich rozmiarów często jest to tylko kilka milimetrów. Aby oznaczyć te gatunki trzeba umieć wypreparować z nich aparat kopulacyjny (co przy takich rozmiarach nie jest sprawą łatwą), gdyż większości tylko wtedy możliwa jest ich identyfikacja do gatunku. Kusaki wciąż czekają na oznaczenie przez dr. Karola Komosińskiego, który niewątpliwie jest specjalistą od tej rodziny.

Na pewno jedno już wiem - małe jest piękne! Bez wątpienia perłą wrzosowisk mogą się okazać właśnie małe kusaczki, dzięki którym ktoś jeszcze podejmie się badania wrzosowisk. Cudze chwalicie swego nie znacie! Nasza entomofauna też jest piękna wystarczy tylko chcieć ją lepiej poznać!

Monika Jackiewicz (studentka biologii)

piątek, 13 stycznia 2012

Badacze Antarktydy w kawiarence i na Nocy Biologów

Dwóch naukowców z Katedry Mikrobiologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii dr Dorota Górniak i prof. Aleksander Świątecki bierze udział w XXXVI Polskiej Wyprawie Antarktycznej. Będzie można ich spotkać dzisiaj w kawiarence naukowej ok. godz. 11.00-12.00, Naukowcy, którzy wyjeżdżają już w sobotę, spędzą antarktyczne lato w Polskiej Stacji Polarnej im. H. Arctowskiego, która zlokalizowana jest na Wyspie Króla Jerzego w Archipelagu Szetlandów Południowych, niedaleko Półwyspu Antarktycznego.
Uczeni są mikrobiologami i razem z zespołem specjalistów z innych dziedzin będą prowadzili badania, które polegać będą na badaniu siedlisk, w których występują mikroorganizmy polarne m.in. badany będzie lód z lodowców, strumienie lodowcowe, laguny morskie, do których spływają lodowce oraz środowisko morskie. Przy użyciu metod biologii molekularnej badany będzie skład i zróżnicowanie populacji mikroorganizmów a także ich aktywność życiowa oraz powiązania z innymi organizmami zasiedlającymi te ekstremalne środowiska. Prowadzone będą również poszukiwania mikroorganizmów, których cechy mogą być wykorzystane przez człowieka w procesach biotechnologicznych np. w produkcji lodów, proszków do prania, substancji chroniących przeciwko zamarzaniu i innych.
Jest to już kolejna wyprawa, w której pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologii biorą udział. Prace badawcze w Antarktyce prowadziła również prof. Irena Giełwanowska z Katedry Fizjologii i Biotechnologii Roślin oraz dr Paweł Loro z Katedry Botaniki.
D.G./S.C. (fot. archiwum Katedry Mikrobiologii)

Studenci zapraszają do bookcrossingu

W czasie trwania Nocy Biologów studenci z Wydziału Biologii i Biotechnologii, w godzinach 11.00-22.00 zapraszają do przyrodniczej półki bookcrossingowej (więcej tu i tu). Trzynastego w piątek? Musi być coś niezwykłego.

czwartek, 12 stycznia 2012

Mózg w kawiarni i pod mikroskopem

Prof. Anna Robak (na fot. wyżej) - biolog z wykształcenia, absolwentka macierzystej Uczelni, jest przykładem rozwijania zainteresowań biologicznych od liceum ogólnokształcącego (profil biologiczno-chemiczny LO w Kętrzynie), poprzez szkolne koła zainteresowań i koła naukowe podczas studiów, do obecnie zajmowanego stanowiska profesora UWM, od kilku lat pełni funkcję kierownika Katedry Anatomii Porównawczej.

Od czasów studenckich specjalizuje się w neuroanatomi ssaków. Po objęciu Katedry Anatomii Porównawczej rozszerzyła tematykę badań i wzbogaciła metodykę o nowe techniki immunodetekcji. Zorganizowała pracownię immunohistochemiczną oraz nowoczesną multimedialno-mikroskopową salę dydaktyczno-wykładową, w której adiunkci Katedry realizują zajęcia z przedmiotów obowiązkowych (m.in. Anatomia człowieka, Histologia zwierząt, Mikroskopia fluorescencyjna, Pracownia immunohistochemii, Pracownia histologiczna) i licznych przedmiotów do wyboru, z których najczęściej były i/lub są wybierane: Patologia wybranych narządów, Pracownia neuroanatomii, Mózg a zachowanie, Neurobiologiczne podstawy rozwoju człowieka, Praktikum neurohistologiczne, Histologia narządów, Morfologia porównawcza ssaków.

Z myślą o przyszłych studentach Katedra rozszerza ofertę i modyfikuje obecne przedmioty fakultatywne, dostosowując do nowo uruchamianych kierunków studiów, m.in. Biologia medyczna.

Absolwenci Katedry podejmują prace w laboratoriach, szkołach lub decydują się na kontynuowanie nauki na studiach doktoranckich (studia III stopnia). Prace magisterskie wykonywane w Katedrze rozwijają zainteresowania studentów budową funkcjonalną mózgowia, poznawaniem położenia całych grup komórek nerwowych (jąder i ośrodków nerwowych) w mózgowiu ssaków laboratoryjnych i zwierząt hodowlanych, wykrywaniem substancji charakterystycznych dla komórek nerwowych (neuroprzekaźniki i neuromodulatory) tworzących określone jądra nerwowe mózgowia.

W kawiarence naukowej, w godz. 17.30 - 18.00, w czasie Nocy Biologów, prof. Anna Robak i doktoranci z Katedry Anatomii Porównawczej, dr Małgorzata Kolenkiewicz (obecnie asystentka na Wydz. Nauk Medycznych, specjalista od neurogenezy i hipokampa) oraz mgr Witold Żakowski – obecny doktorant, kontynuujący badania nad strukturami pamięci w rozwoju prenatalnym, opowiedzą więcej na temat własnych wyborów tzw. kariery naukowej i na temat mózgu - narządu do tego celu stworzonego. Opowiedzą o neuroplastyczności morfologicznej, neurofizjologicznej i neurochemicznej w rozwoju osobniczym ssaków (zwierząt modelowych i człowieka). Podzielą się też informacjami z zakresu nowych odkryć neurobiologicznych w odpowiedzi na pytanie: kiedy mózg pracuje inaczej i dlaczego? Jak należy rozumieć potencjał rozwojowy i adaptacyjny struktur mózgowych, zwłaszcza w okresach ich szczególnej wrażliwości podczas rozwoju osobniczego? Do czego jest potrzebny hipokamp? Jak wykryć białka wiążące wapń w komórkach nerwowych? Jak pobrać materiał do różnych technik biologii molekularnej?
(Fot. J. Pająk i KAP), powyżej świecące komórki, mikrofotografia mózgowia (przekrój strzałkowy mózgowia z E27)
AR/SC

Olsztyńska Noc Biologów w radiu, telewizji i prasie

Na Nocy Biologów gościć będziemy co najmniej cztery stacje Radiowe. Radio Olsztyn nadawać będzie z Wydziału Biologii i Biotechnologii wg następujacego harmonogramu:
10:05 Przywitanie z Centrum Biologii - Dziekan prof. Tadeusz Kamiński
10:25 NOC BIOLOGÓW - prof. Stanisław Czachorowski
10:35 Tajemnice LDM, do czego służą badania na poziomie molekularnym? - dr Anna Nynca
10:45 Czy mózg ma płeć? - Dr Krystyna Bogus-Nowakowska, dr Maciej Równiak
11:10 Świat roślin owadożernych, czy takie rośliny żyją w Polsce? - prof. Tadeusz Korniak, mgr Justyna Święczkowska, mgr Katarzyna Wąsowicz
11:20 O studiach na Wydziale Biologii i Biotechnologii - prof. Anita Franczak
11:30 Biochemia w kuchni, tajemniczy świat zapachów od kuchni - dr Stanisław Krawczuk, dr Bartosz Nitkiewicz,
11:40 Co robi naukowiec na Antarktydzie? - prof. Irena Giełwanowska, dr Paweł Loro
11:50 Mikroorganizmy są wśród nas - dr Elżbieta Ejdys, dr Sylwia Lew
12:25 Groźne i mniej groźne grzyby – czy należy bać się chorób grzybowych? - prof. Maria Dynowska
12:35 Co to znaczy zarządzanie zasobami przyrody? - dr Jacek Nowakowski
12:45 Fizjologia człowieka na wesoło - dr Iwona Bogacka
13:30 Czy zima jest groźna dla roślin, hodowle roślin in vitro – aspekt praktyczny - prof. Lesław Lahuta, dr Dariusz Michalczyk
13:40 Z czego i po co robi się kremy? - dr Aldona Fenyk, dr Anna Źróbek-Sokolnik
13:50 Pożegnanie z Centrum Biologii - prof. Czesław Hołdyński

Radio UWM FM ze studia, umiejscowionego w hallu Collegium Biologiae, będzie na żywo relacjonowało w godzinach 13.00-18.00. W czasie wykładów i pokazów towarzyszyć będzie nam również Radio Planeta FM oraz Radio Wnet.

Biologicznymi eksperymentami w laboratoriach zainteresowała się także telewizja TVP3. Swoją obecność zapowiedzieli również dzienikarze z serwisu "Nauka w Polsce" P.A.P. Zapewne niecodzienna Noc Biologów zwabi i innych dziennikarzy z lokalnych i regionalnych śródków upowszechniania informacji (i wiedzy). Będziemy więc podsłuchiwani, podglądami i opisywani - czyli raz odwrócą się role: naukowcy na codzień podglądają swoimi wyrafinowanymi przyrządami obiekty żywe, a teraz sami będą podpatrywani w pracy.

s.c.

Ekologia i ewolucja, czyli o czym warto rozmawiać

Prof. dr hab. Eugeniusz Biesiadka jest ekologiem i hydrobiologiem, zajmującym się ponadto problematyką ewolucyjną. W czasie Nocy Biologów o godz. 14.00 wygłosi wykład pt. "Dziedzictwo przyrodnicze Warmii i Mazur". Po wykładzie jeszcze przez godzinę będzie z nim można podyskutować w kawiarence naukowej. Prof. E. Biesiadka proponuje następujące dwa tematy do kameralnych rozmów przy kawie lub herbacie:

O czym warto rozmawiać? (1)
Współczesna ekologia stoi wobec nowych wyzwań wynikających głównie z postępującego w szybkim tempie spadku różnorodności biologicznej, która jest wartością bardzo istotną dla bytu całej ludzkości i społeczności lokalnych. Pilnym zadaniem jest zatem przeciwdziałanie temu procesowi. Społeczność naukowa nie może być tylko biernym obserwatorem cząstkowych procesów dziejących się w przyrodzie. W skalo lokalnej (Warmii i Mazur) konieczne jest miedzy innymi:
• oszacowanie różnorodności biologicznej, jej struktury ilościowej i rozmieszczenia przestrzennego,
• opracowanie planów zarządzania przyrodą w skali całego regionu oraz obszarów o zróżnicowanej cenności przyrodniczej,
• wyszacowanie wartości usług ekosystemowych świadczonych przez przyrodę regionu na rzecz kraju i Europy.
Wymaga to stworzenia interdyscyplinarnego programu badań i rozwoju wspartego przez władze regionu i fundusze regionalne. Wymaga to także przygotowania nowych kadr przygotowanych merytorycznie do nowoczesnego zarządzania przyrodą. W tym właśnie kierunku zmierza inicjatywa Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM.

O czym warto rozmawiać? (2)
Procesy ewolucyjne wydają się czymś bardzo abstrakcyjnym i niemal niedostrzegalnym dla normalnego obserwatora zjawisk przyrodniczych, tymczasem widzimy je dość powszechnie. Jeżeli dziki wchodzą do miast, to dzieje się tak dlatego, że część populacji uzyskała nowe przystosowania. Jest to tylko jeden z wielu przykładów ogólniejszego procesu sunurbizacji i jeszcze bardziej ogólnego procesu „zbliżania się gatunków dzikich do człowieka. Takie przykłady jak kruk, żuraw, kormoran, czapla, bóbr i wiele innych pokazują, jak uzyskanie nowych przystosowań przyczyniają się do wzrostu liczebności i powszechności występowania gatunków dawniej zagrożonych i bardzo nielicznych.
Procesy ewolucyjne to oczywiście głównie powstawanie nowych gatunków. Obserwujemy te procesy także w lokalnej skali regionu i potrafimy wskazać ich mechanizmy.

(fot. J. Pająk)

Pluskwiaki pływające grzbietem do dołu, nie tylko w Noc Biologów

Dr Alicja Kurzątkowska jest pracownikiem Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska. Obiektem jej badań naukowych są owady wodne z rzędu pluskwiaków różnoskrzydłych (Heteroptera). Z dr Alicją Kurzątkowska można będzie spotkać się w kawiarence naukowej o godz. 13.00, w czasie Nocy Biologów i podyskutować nie tylko o pluskwiakach wodnych i monitoringu środowiska w mieście.

W związku z tym, że nasze miasto ma bardzo zróżnicowaną i rozbudowaną sieć hydrograficzną (jeziora, rzeki, drobne oczka wodne), jest oczywiste, że możemy plukswiaki wodne spotkać za każdym razem, po przysłowiowym „wyjściu z domu”. Zapewne niejednokrotnie dane nam było podziwiać niesamowite kształty płoszczycy, czy topielicy, których przednie odnóża, podobnie jak u modliszki, przekształcone są w groźny, scyzorykowaty narząd chwytny. Niemal każdy widział grzbietopławki (pływające „grzbietem” do dołu) podwieszone pod błonką powierzchniową wody i czyhające na zdobycz, a każda próba wzięcia ich do ręki zakończyła się zwykle bolesnym ukłuciem. Inna polska nazwa – „pluskolec”, czy bardziej tradycyjna – „pszczoła wodna”, znajduje więc w pełni uzasadnienie. Powszechnie znane i często spotykane są także ślizgające się po powierzchni wody nartniki. Generalnie pluskwiaki wodne charakteryzują się dużą rozmaitością kształtów, co wynika z przystosowania do różnych środowisk wodnych i różnego trybu życia.

Pluskwiaki nawodne (Gerromorpha) ślizgają się, biegają lub wolno łażą po powierzchni wody i strefie przybrzeżnej zbiorników i morfologicznie najbardziej przypominają pluskwiaki lądowe. Pluskwiaki żyjące w wodzie (Nepomorpha) znakomicie pływają (mają wtedy opływowy kształt ciała i wiosłowate odnóża), albo tylko łażą po powierzchni dna (wtedy są przeważnie spłaszczone grzbieto-brzusznie) lub roślinach wodnych.

Do niedawna pluskwiaki wodne uchodziły za grupę o słabych walorach wskaźnikowych. Najnowsze badania wykazały, że są dobrym i czułym wskaźnikiem zarówno kondycji ekologicznej jezior jak i typologii zbiorników wodnych. Wśród pluskwiaków wodnych jedynie rodzina wioślaków (za wyjątkiem podrodziny Cymatinae) obejmuje gatunki detrytusożerne i roślinożerne. Pozostałe gatunki są drapieżnikami. Do oceny trofii zbiorników (stopnia ich żyzności, zasobności w biogeny) mogą służyć same wioślaki albo też cała grupa Nepomorpha. W bioindykacji największe znaczenie przypisuje się trzem „najmniejszym” gatunkom wioślaków (długość ciała ok. 2 mm), zamieszkującym wyłącznie czyste i bardzo czyste jeziora: Micronecta poweri, M. griseola i M. minutissima. Badania wykazały, że wraz ze wzrostem trofii spada generalnie liczba gatunków pluskwiaków, wzrasta udział „większych” gatunków detrytusożernych wioślaków w stosunku do pozostałych drapieżnych Nepomorpha, jak również spada udział drapieżnych Cymatinae w całej rodzinie wioślaków.

AK/SC (fot. S.Czachorowski)

środa, 11 stycznia 2012

Jak biochemicy życie poznają

Pracownicy Katedry Biochemii na Noc Biologów przygotowali kilka pokazów, m.in. "tajemniczy świat zapachu", "Biochemia w kuchni", "Magia kolorów" (zobacz więcej). Jest to popularyzatoskie spojrzenie na biochemię. A co na codzień robią ci naukowcy i na jakich przyrządach badawczych pracują?

W dwóch pracowniach biochemii pasożytów zespołu prof. Żółtowskiej prowadzone są badania w zakresie:
• biochemia i fizjologia nicieni z nadrodziny Ascaridoidea - pasożytów człowieka, ptaków i ryb,
• biochemiczne następstwa warrozy u pszczoły miodnej Apis mellifera,
• metabolizm Varroa destructor ektopasożyta pszczoły miodnej.
Aparatura, którą na codzień wykorzystują: aparat do elektroforezy, czytnik do testu ELISA, komora do izolowania kwasów nukleinowych, termocyklery do przeprowadzania reakcji PCR, RT-PCR oraz Real Time PCR (przy współpracy z Ośrodkiem Naukowo-Dydaktycznym „Laboratorium Diagnostyki Molekularnej), aparat HPLC izokratyczny do analizy węglowodanów, z detektorem refraktometrycznym.

W pracownie Zespołu Biochemii Medycznej, którego kierownik jest prof. Elżbieta Kostyra, realizowana jest następująca tematyka badawcza:
• Badania nad mechanizmami alergii pokarmowej, ze szczególnym uwzględnieniem alergii u dzieci z wykorzystaniem metod chromatograficznych i immunometrycznych oraz technik in vitro
• Badania właściwości biologicznych peptydów i białek z wykorzystaniem wybranych technik hodowli komórkowych in vitro (linie komórkowe ustalone: Caco-2, THP-1, HepG2 oraz hodowle pierwotne:komórki jednojądrzaste izolowane z krwi obwodowej człowieka)
• Określenie wpływu peptydów opioidowych i biologicznie czynnych oraz potencjalnie alergennych białek na metabolizm komórkowy oraz ekspresję genów (testy proliferacji, cytotoksyczności, transportu biomolekuł przez barierę jelitową z wykorzystaniem modeli komórkowych, technika real-time PCR)
• Określenie właściwości wydzielniczych i sekrecyjnych komórek z wykorzystaniem metod immunometrycznych i chromatograficznych (ELISA, cytometria przepływowa, HPLC, MS i inne).

Aparatura wykorzystywana: Aparaty do elektroforezy: białkowej, peptydowej oraz agarozowej, aparat do western blottingu półsuchego, system do testu immunometrycznego ELISA: inkubator mikropłytek, elektroniczna pipeta wielokanałowa, czytnik do mikropłytek, system do chromatografii powinowactwa, system do metody SPE (ekstrakcji do fazy stałej). W pracownia in vitro znajdują się: inkubator CO2, komora laminarna, zautomatyzowany licznik komórek (Scepter), mikroskop optyczny. W pracowni instrumentalnej są: systemy HPLC i UFLC z detekcją diodową do analizy w przepływie izokratycznym i gradientowym.

Pracownia zespołu prof. Stanisława Weidnera i prof. Kazimierza Zalewskiego zajmuje się różnorodnymi badaniami.
Tematyka badawcza (prof. Stanisław Weidner):
• poznanie mechanizmów adaptacyjnej odpowiedzi roślin na warunki stresowe oraz określenie roli wtórnych metabolitów (np. fenylopropanoidów) w tych reakcjach,
• rola cytoszkieletu w syntezie białek,
• mechanizmy regulujące stabilność mRNA u roślin,
• proteomiczna analiza odpowiedzi komórkowych na stresy,
• fizjologiczno-biochemiczne mechanizmy spoczynku występujące w nasionach
Tematyka badawcza (prof. Kazimierz Zalewski):
• fizjologia i biochemia nasion (akceptory hormonów roślinnych)
• ocena stanu środowiska przyrodniczego w oparciu o badania ksenobiotyków występujących w organizmach zwierząt wolno żyjących: PCB (polichlorowane bifenole), metale ciężkie (chrom, rtęć, cynk), związki perfluorowane, dioksyny.

Aparatura wykorzystywana do powyższych badań naukowych: aparat do izoelektroogniskowania Ettan IPGPhor 3, zestaw do „drugiego kierunku” Ettan DALT six, aparaty do elektroforezy Mini Protean, Bio-Rad, aparat do western blottingu, Bio-Rad, MS (przy współpracy z Ośrodkiem Naukowo-Dydaktycznym „Laboratorium Diagnostyki Molekularnej), spektrofotometr i nanodrop, system do analizy żeli po elektroforezie 2D: skaner (ImageScanner III) i oprogramowanie ImageMaster 2D Platinum 6.0.

(fot. J. Pająk)

Olsztyńskie badania Antarktydy

Ponieważ naukowcy z UMW dotrą na stację badawczą na Atarktydzie dopiero ok. 15 stycznia br., zaplanowana telekonferencja nie odbędzie się w Noc Biologów (zrealizujemy ją później). Będzie jednak można spotkać w czasie Nocy Biologów innych polarników, którzy byli z badaniami na antypodach wcześniej. W programie jest wykład pt. "Rośliny polarne" w godzinach 13.30-14.00 i 14.15-14.45, który przygotowały: mgr Marta Pastorczyk i mgr Wioletta Kellmann-Sopyła.

Dodatkowo wywiad z prof. IrenąGiełwanowską (na zdjęciu wyżej, fot. S. Czachorowski) i dr Pawłem Loro pt. "Co robi naukowiec na Antarktydzie?" Radio Olsztyn wyemituje ok. godz. 11.40, prosto ze studia w budynku Wydziału Biologii i Biotechnologii.
A niżej przykłady badań, jakie nasi naukowcy realizowali do tej pory na stacji antarktycznej:




St.Cz.

Wykład o dinozaurach - zmiana godziny

Wykład pt. "Dinozaury- niezwykła podróż do prehistorycznego świata" (Noc Biologów 13 stycznia) rozpocznie się o godz. 13.00 a nie jak wcześniej planowano o 12.30.

Dinozaury to niezwykłe gady, które panowały na Ziemi nieprzerwanie przez około 160 milionów. Pojawiły się w późnym triasie i szybko stały się najpotężniejszymi stworzeniami jakie kiedykolwiek chodziły po naszej planecie. Swoją nazwę zawdzięczają dwóm greckim słowom, które w pełni ukazują ich naturę "deinos"- straszny i "sauros"- jaszczur. Do dziś fascynują nas ze względu na swoje wymiary (największy Sejsmozaur miał ponad 50 m i ważył ponad 113 ton), drapieżne zachowania (Tyranozaur rex), czy długość życia (niektóre mogły żyć nawet 100 lat). Codziennie tysiące ludzi na świecie zafascynowanych dinozaurami próbuję się dowiedzieć o nich czegoś nowego. Dołącz do nich i poznaj świat gigantycznych gadów sprzed milionów lat.

Żaneta Adamiak-Brud

Natura - Przyroda Warmii i Mazur

Wydawnictwo Mantis obiecało wzbogacić naszą przyrodniczą półkę bookcrossingową o aktualne i archiwalne numery kwartalnika "Natura - Przyroda Warmii i Mazur". W czasopiśmie tym teksty i zdjęcia o przyrodzie naszego regionu: roślinach, zwierzętach, grzybach i ekosystemach publikują także pracownicy, studenci i absolwenci naszego wydziału.
st.cz.

Przyrodnicza półka bookcrossingowa na Noc Biologów się rozrasta

Nasza przyrodnicza półka bookcrossingowa powoli się rozrasta - przybuwają kolejne pozycje. Zaistnieje na jeden dzień w hallu Collegium Biologiae od 11.00 do 22.00 w czasie Nocy Biologów.

wtorek, 10 stycznia 2012

Rośliny owadożerne

Dlaczego rośliny zjadają owady? Tego będzie można się dowiedzieć w czasie Nocy Biologów, 13. stycznia na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM. Pokaz żywych roślin owadożernych przygotowali: prof. dr hab. Tadeusz Korniak, dr Anna Źróbek-Sokolnik, dr Piotr Dynowski. Kolejne edycje rozpoczną się w godzinach: 12.00, 15.00, 18.00, 20.30.

Noc Biologów w programie "Kawa czy herbata"

Ostatnie przygotowania do Nocy Biologów w pełnym toku. Trzeba nawet do pracy przyjść po piątej rano. A to za sprawą programu telewizyjnego, emitowanego na żywo.
Zobacz wideo z programu "Kawa czy herbata".

Fizjologia człowieka na wesoło

Katedra Fizjologii Zwierząt przygotowała sporo ciekawych doświadczeń na NOc Biologów. Bede to eksperymenty wyjaśniające m.in. funkcjonowanie zmysłów, układu nerwowego, ruchowego oraz sercowo-naczyniowego. Czy te oczy mogą kłamać? – iluzje optyczne. Czy wiesz co jesz ? – smaki. Sprawdź czy potrafisz? - możliwości ciała. Co za emocje? – czyli jak na nasze ciało wpływają gry komputerowe? Świecący wulkan. Zwariowane mleko. Skaczące jajko. Flubber - jak go zrobić? Fizjologie na wesoło pokazywac eksperymentalnie bedą: dr inż. Iwona Bogacka, mgr Katarzyna Chojnowska, mgr Aleksandra Zamojska, mgr Joanna Jazowska, mgr Justyna Kołakowska, mgr Agnieszka Kołomycka, mgr Kamil Dobrzyń, mgr Patrycja Młotkowska. Pokazy rozpoczynaja się o godzinach: 11.00, 13.00, 15.00, 17.00 - rezerwacja telefoniczna 89 523-49-23 (wstęp i udział bezpłatny).

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Dziki w Olsztynie i... Noc Biologów w piątek 13.

W czasie Nocy Biologów olsztyńscy naukowcy z Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM chcą pokazać jak może wyglądać zarządzanie zasobami przyrody w mieście. Nauka jest między innymi po to, żeby rozwiązywać ludzkie problemy. Biolodzy rozwiązują je w zakresie nauk przyrodniczych. O 19.00 zaplanowany jest wykład pt. „Dzik w Olsztynie – jak skutecznie zarządzać zasobami przyrody w mieście” (dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM) a o 19.30 dyskusja panelowa, którą poprowadzi prof. dr hab. Czesław Hołdyński. Natomiast o ok. 20.00 przewidziane jest pieczenie dzika i konsumpcja – jako wstęp do dyskusji o rozwoju zrównoważonym i regionalnej oraz historycznej sztuce kulinarnej. Żeby żyć – trzeba jeść. Tę funkcję życiową inaczej realizują bakterie, inaczej grzyby, inaczej rośliny, inaczej zwierzęta roślinożerne a inaczej drapieżniki. Jeszcze inaczej gatunki wszystkożerne - a do takich zaliczyć można również dzika i... człowieka.

* * *
Dziki w Olsztynie pojawiły się kilka lat temu. Ale to zjawisko już wcześniej obserwowano w innych miastach europejskich. Najpierw dziki w Olsztynie były atrakcją, potem stały się coraz bardziej kłopotliwym problemem. W 2007 roku agresywny dzik zabił psa pilnującego posesji na ul. Towarowej i najpewniej broniącego własnej miski z jedzeniem. Ludzie się boją, próbują odgradzać płotami własne podwórka. Prawie jak w średniowieczu murem czy wysokim płotem odgrodzić się od dzikich zwierząt i leśnych bandytów.

Skąd ten problem z dzikimi zwierzętami w miastach? Wyjaśnieniem jest proces zwany synurbizacją, czyli ewolucyjne przystosowywanie się roślin i zwierząt do warunków miejskich. Miasto jako siedlisko jest stosunkowo nowym ekosystemem. To tu możemy obserwować jak zachodzą procesy ewolucji na poziomie populacyjnym, gatunkowym i ekosystemowym. Ewolucja zachodząca szybko i na naszych oczach! Dla naukowców-ekologów miasta są znakomitym poligonem doświadczalnym. Ale dla władz miejskich osiedlające się w miastach dzikie gatunki stają się problemem.

Zmienia się sposób użytkowania terenów rolnych i leśnych oraz nasz sposób funkcjonowania w przyrodzie. Jesteśmy społeczeństwem sytym i najedzonym a jednocześnie oderwanym od pierwotnej przyrody, a więc nie zjadamy wszystkie go „przypełźnie” w zasięg uzbrojonej ręki czy łuku. Po drugie, dzięki różnorodnym i skutecznym działaniom w zakresie ochrony przyrody, niektóre gatunki udało się wyprowadzić z zagrożenia i są obecnie liczne (teraz nasze wysiłki powinniśmy skupić na innych). Pośród dużej zwierzyny łownej dość dobrze radzą sobie dziki i sarny. Są liczne w lasach i na polach. I nic dziwnego, że próbują kolonizować nowe tereny i nowe obszary. Podobnie jak lisy, których jest już dużo w Olsztynie.

Skoro ludzie już nie polują (lub nie kłusują) na zwierzęta, te ostatnie nie muszą się bać dwunożnych istot jak to było przez wieki. Zwierzęta systematycznie stają się śmielsze i osiedlają się obok nas, dodatkowo zwabione bogatą choć specyficzną bazą pokarmową.

Na początku dziki były wielką atrakcją turystyczną i ciekawostką przyrodniczą. Bo to las przyszedł do nas i mogliśmy obserwować niegdyś rzadkie zwierzęta przez okna naszych domów. Ale potem pojawiły się problemy z bezpieczeństwem. Ludzie ze swej natury lubią przyrodę i potrzebują z nią kontaktu. To tkwi w nas głęboko. Jak jednak rozwiązać konflikt różnych interesów: bezpieczeństwa i kontaktu z przyrodą? Dlaczego odławianie i wywożenie gdzieś indziej nie jest skuteczne? Bo wracają lub inne wchodzą w pustkę ekologiczną, bo jest łatwa baza pokarmowa: śmietniki i dokarmianie żywnością na trawnikach.

Oczywiście dziki nie są jednymy problemem ze zwierzętami w Olsztynie. Innym przykładem może być kwestia psich odchodów, zalegających na trawnikach, łącznie z pasożytami pojawiajacymi się w piaskownikach i placach zabaw. Człowiek musi umiejętnie zarządzać zasobami przyrody nawet i w mieście. A zwłaszcza w mieście, bo tu żyje większość ludzi. Poznać ten ekosystem, zrozumieć funkcjonowanie i sensownie przełożyć na działania. To zadania dla naukowców.

Rozwiązaniem w Olsztynie mogłyby być specjalne punkty widokowe do obserwacji i wydzielone miejsca do karmienia dużych zwierząt, z dala od piaskownic i osiedli. Ponadto stosowne karmniki dla ptaków (ale niedostępne dla dzików), kosze do recyklingu na biomasę (w tym zbiórka żywności dla zwierząt), punkt dokarmiania dla dużych zwierząt, np. w Lesie Miejskim. Konieczne są także parki i skwery do wygodnego i bliskiego od domu obserwowania przyrody. I w końcu regulacja nadmiaru populacji, aby zrobić miejsce w przyrodzie dla innych, zagrożonych gatunków.

Współpraca władz miasta i naukowców jest możliwa i może być owocnym rozwiązaniem tego trudnego, dziczego problemu.
To tylko część tez, jakie poruszę na swoim wykładzie. Zapraszam nie tylko do wysłuchania, ale i dyskusji.

Stanisław Czachorowski

Przyrodniczy bookcrossing czyli podaruj książkę studentowi lub wiejskiej bibliotece

Samorząd Studencki włączył się w organizaję olsztyńskiej Nocy Biologów. Jednym z ich działań jest "Przyrodniczy bookcrossing w Noc Biologów".

Podziel się książką przyrodniczą lub podręcznikiem akademickim z zakresu nauk przyrodniczych. Wspomóż studentów i wiejskie biblioteki. Studenci Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie już wielokrotnie organizowali akcje dla środowiska przyrodniczego, zbierając śmieci w lesie, zbierając zużyty sprzęt elektryczny (elektrośmieci), aby nie trafiły do lasu i nad jezioro. Teraz jest okazja wspomóc studentów. Ale nie tylko studentów.

Bookcrosssing to uwalnianie książek, dzielenie się wiedzą. Jeśli masz książkę, którą przeczytałeś i zajmuje Ci miejsce na półce, przynieś na naszą półkę bookcrossingową na Wydziale Biologii i Biotechnologii (tego jednego dnia i nocy). Może znajdziesz i coś dla siebie? Wymień się książką przyrodniczą z innymi pasjonatami życia na Ziemi oraz eksperymentów biologicznych czy biotechnologicznych.

Czekamy na typowe podręczniki akademickie z myślą o studentach jak i na czasopisma popularnonaukowe oraz książki przyrodnicze z myślą o wszystkich innych, zainteresowanych biologią, biotechnologią i przyrodą w szerokim sensie, w wieku od lat kilku do kilkudziesięciu. Dzielmy się wiedzą na różne sposoby w olsztyńską Noc Biologów 13 stycznia 2012 r., w godz. 11.00-22.00.

Na zdjęciu wyżej przykład książek, które już podarował prof. dr hab. Ryszard Górecki, pracownik Wydziału a jednocześniej wiceprezes Polskiej Akademii Nauku i senator RP. "Fotobiografia Marii Skłodowskiej-Curie" dostępna będzie w trzech egzemplarzach w czasie Nocy Biologów. Inni pracownicy Wydziału Biologii i Biotechnologi również przygotowują swoje książki do "uwolnienia". Przyjdź po nie. Będzie miło, jak przyniesiesz coś "na wymianę". W czasie Nocy Biologów dużo będzie się działo...

Wszystkie książki i czasopisma, które zostaną przyniesione a nie przygarnięte przez studentów i odwiedzających, zostaną przekazane do wybranej wiejskiej biblioteki w naszym regionie.

Bookcrossing to praktycznie pokazanie czym jest ekorozwój (rozwój zrównoważony). O ekorozwoju studenci uczą się na wykładach, ale i szukają prostych i praktycznych wdrożeń idei w czyn. Tym razem w Noc Biologów chcemy się dzielić wiedzą także i tą zapisaną na kartkach papieru. Jako uzupełnienie dzielenia się wiedzą w postaci otwartych wykładów, pokazów, eksperymentów, wystaw i wycieczek.

Przeczytałeś czasopismo popularnonaukowe? Podaj dalej. Uwolnij wiedzę o świecie, o życiu. To będzie jednorazowe nocne czytanie i uwalnianie książek. Książki zbliżają do siebie ludzi.

St.Cz.

niedziela, 8 stycznia 2012

Fascynujący świat iglaków na fotografii

Fascynujący świat iglaków na fotografii dr Krystyny Kuszewskiej obejrzeć będzie można w czasie Nocy Biologów (13 stycznia, piątek) w Collegium Biologiae. Wybrane przykładowe obazy wyżej: kwiat żeński sosny, Larix decidua, Pinus sylvestris, Thuja, Taxus baccata.

Grzybowi wrogowie roślin - wystawa w czasie Nocy Biologów


Na zdjęciach wyżej: Monilia linhartiana na Padus serotina (fot. E. Sucharzewska).

Podczas Nocy Biologów w Katedrze Mikologii będzie można obejrzeć symptomy różnych chorób roślin powodowanych przez grzyby. Grzyby to największa grupa chorobotwórcza dla tych „tlenodajnych” organizmów, która sprawia, że na łodygach, liściach czy owocach pojawiają się plamy, zgnilizny, nekrozy czy więdnięcia. Objawy te - bardzo ważne przy wstępnej identyfikacji „sprawcy”- łatwo jest dostrzec nieuzbrojonym okiem. Natomiast to, co powoduje chorobę - czyli właśnie ten „sprawca” - bardzo często jest tak mikroskopijnej wielkości, że aby go „wyśledzić”, potrzebny jest specjalistyczny sprzęt. A od wyśledzenia do postawienia prawidłowej diagnozy (która pozwoli zastosować odpowiednie środki ochrony roślin) jest już tylko krok.

Uczestnicy Nocy Biologów będą mogli wykonać preparaty i przeprowadzić obserwacje mikroskopowe. Przekonacie się, że pomimo swoich agresywnych uzdolnień to organizmy niezwykle piękne!

Ewa Sucharzewska

sobota, 7 stycznia 2012

Kochajcie wróbelka, dziewczęta, bo wróbel domowy jest w grupie gatunków zagrożonych

"Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istotka niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
lecz nikt nie popiera wróbelka.
Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
Kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie, do jasnej cholery!"

Konstanty Ildefons Gałczyński

Nawiązując do wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego możemy zauważyć, jak małą uwagę przywiązujemy do obecności wróbla w naszym sąsiedztwie, która powoli zaczyna się przeradzać w nieobecność. Wróbel to chyba najbardziej rozpoznawalny gatunek ptaka naszego kontynentu, i nie tylko. Dla wielu jest niepodważalnym symbolem ptasiej pospolitości, Jeśli tylko mamy szeroko otwarte oczy, a w naszych uszach nie ma tłumiących wszelkich dźwięków z otoczenia słuchawek, to mamy niemal pewność, że każde nasze wyjście z domu skończy się spotkaniem z wróblem. Cóż można powiedzieć o wróblu, czego by jeszcze ludzie nie wiedzieli? Niewiele. Wróbel jest bowiem towarzyszem człowieka, bez względu na to, gdzie się znajdujemy - czy to w zasypanym śniegiem Olsztynie czy w słonecznym Buenos Aires.

Zanim rozwinę problem zmniejszania się populacji wróbla domowego, chciałbym przedstawić jego krótką charakterystykę. Jest to ptak, który bez trudu zmieści się w zwiniętej w garść dłoni. Jego długość wynosi około 16 cm, a rozpiętość skrzydeł dochodzi do 25 cm. Masa ciała to około 30 g. Najczęściej pod pojęciem wróbel kryje się dowolny ptak, który jest mniejszy od szpaka, a dodatkową cechą jest to, że jest szary. Jednak wbrew obiegowym opiniom wróbel nie jest nijaki i szary. Samiec ma na grzbiecie i skrzydłach czarne, ciemnobrązowe i rdzawe pręgi. Poza tym widoczne są również: biały pasek na skrzydłach, beżowy lub popielaty brzuch, czarne podgardle i szara czapeczka na głowie. Samica, jak w przypadku większości ptaków jest skromniej ubarwiona. Ciało tego ptaka jest krępe, głowa dość duża w stosunku do całego ciała. Posiada krótki, stożkowaty dziób, który służy mu do rozłupywania nasion i ziaren zbóż, które są jego głównym pożywieniem. Wróbel jest ptakiem osiadłym. Jego wędrówki związane z poszukiwaniem pożywienia rzadko przekraczają odległość 2 km. Lata często przysiadając. Pokonuje w ten sposób niewielki dystans. Po ziemi porusza się charakterystycznymi skokami. Poza sezonem lęgowym występuje w dużych, głośnych stadach, liczących nawet po kilkaset osobników. Jest stałym towarzyszem człowieka, do tego stopnia, że rzadko spotyka się lęgi poza ludzkimi siedliskami. Choć wciąż popularny, nie jest wcale najliczniejszym z polskich ptaków.
W sąsiedztwie wróbla domowego często można również spotkać mazurka, który jest na pierwszy rzut oka bardzo do niego podobny. Podstawową różnicą między nimi jest różnica siedliskowa, bowiem wróbel jest bardziej miejski a mazurek wiejski. Mazurek wręcz przywykł do wsi drewnianej, gdzie zakłada gniazda w drewnianych budynkach lub ich drewnianych częściach wybierając także do gniazdowania budki lęgowe, gniazda innych ptaków (bociany) lub rzadziej dziuple. Wróbel preferując tereny miejskie gniazduje podobnie, ale nie unika przy tym budynków całkowicie betonowych, szklanych czy innych sztucznych konstrukcji jak przystanki, a jeżeli nie ma do dyspozycji odpowiednich stanowisk, potrafi wybudować kuliste gniazdo na drzewie lub krzewie złożone z siana, szmat, sznurków, włókien i piór innych ptaków. Jeśli chodzi o wygląd, to jest on nieznacznie mniejszy od wróbla domowego. Najpewniejszą cechą rozpoznawczą jest czarna plamka na białym policzku i brązowy wierzch głowy, a na skrzydłach dwie białe pręgi. Obie płci są ubarwione jednakowo. Wróbel i mazurek mają podobnych wrogów, pożywienie i styl życia. Podstawowym drapieżnikiem lądowym są nienaturalne dla nich koty, a powietrznym krogulce, a nawet sroki. Poza tym mogą polować na nie wszelkie łasicowate , część sokołów i myszołowy. Wróbel domowy i mazurek doznały w ostatnich dziesięcioleciach silnego spadku w Europie. Spadek odnotowano w wielu krajach kontynentu, głównie jednak w jego zachodniej części. O skali tych zmian świadczą dane z Wielkiej Brytanii, gdzie liczebność wróbla spadła od lat siedemdziesiątych XX wieku o połowę, a mazurka aż o 95 %. Przyczyny zmniejszenia się liczebności wróbla i mazurka w Europie nie są jasne. O ile na terenach rolniczych zjawisko to, podobnie jak w przypadku innych gatunków typowych dla tego środowiska, wiąże się z najprawdopodobniej ze zmianami w praktykach rolniczych, o tyle sytuacja w miastach wydaje się być bardziej skomplikowana. Najczęściej wymieniane czynniki mogące powodować spadek w środowiskach miejskich to: drapieżnictwo (głównie krogulca i sroki), brak miejsc lęgowych czy deficyt pokarmu wywołany wzrostem skażenia chemicznego (mniej bezkręgowców), większą intensywnością zabiegów ogrodniczych (brak nasion chwastów i odebranie potencjalnych miejsc schronienia), lub zwiększonym wykorzystaniem worków foliowych itp. do pakowania żywności (mniejsza dostępność pokarmu pochodzenia antropologicznego). Negatywnie może również oddziaływać na wróble płoszenie ich przez człowieka, co dla wróbli jest szczególnie niekorzystne, ponieważ zazwyczaj przemieszczają się na krótkie odległości, często odpoczywając. Trafnym przykładem może być tu sytuacja w Chinach za czasów panowania cesarza Mao, który rozkazał poddanym płoszyć wróble, oskarżone wtedy o szkody w uprawach, które po dłuższym czasie ciągłego lotu bez odpoczynku padały z wycieńczenia. Wtedy to wróble omal nie zniknęły na stałe z krajobrazu Chin.

Wszystkie te niekorzystne czynniki środowiskowe mogące wiązać się ze spadkiem liczebności wróbla domowego zostały powiązane z asymetrią fluktuacyjną, która to według istniejących doniesień może służyć do określenia stabilności środowiska. Przyjęto hipotezę, że środowisko miejskie cechuje się bardziej niekorzystnym nasileniem czynników środowiskowych w stosunku do terenów wiejskich, stąd można oczekiwać wyższego stopnia asymetrii w populacji miejskiej.

W swoich badaniach będę starał się uzyskać odpowiedź na przyjętą hipotezę. Wróble zazwyczaj przebywają w miejscach, gdzie mieszka człowiek, a najczęściej tam, gdzie odbywa się hodowla bydła czy uprawa zbóż. Skolonizowały cały niemal świat dzięki umiejętności przystosowania się do życia blisko człowieka. Jednak jak wiadomo, życie w pobliżu człowieka może być dla tych małych istot niebezpieczne. Pozostaje mieć nadzieje, że odpowiedzi na przyczyny spadku ich liczebności pojawią się wystarczająco szybko, na tyle, żeby można było wystarczająco szybko zareagować, a wróbla będzie znało jeszcze wiele pokoleń, ale nie tylko z wiersza czy z bajki, lecz z własnego ogrodu.

Kamil Malon
(student biologii)

„Grzybowa” prognoza pogody dla alergików pod mikroskopem

„… stężenie zarodników grzybów z rodzaju Alternaria i Cladosporium ….”- to sformułowanie słyszał każdy, kto śledzi prognozę pogody w telewizji. I oczywiście wiadomo, że jest to informacja dla alergików. Alergia jako bardzo uciążliwa choroba cywilizacyjna jest powodowana przez wiele czynników, w tym także przez grzyby.

Jak wyglądają te „niewidzialne” alergeny, które sprawiają nam tyle kłopotu, gdzie z nimi możemy się zetknąć i czy są one groźne tylko dla alergików, no i czy tylko te znane z telewizji są czynnikami silnie alergizującymi? Tego dowiecie się podczas warsztatów organizowanych przez pracowników Katedry Mikologii, w czasie Nocy Biologów. Zapraszamy!

Na zdjęciu Cladosporium herbarium (fot. E. Ejdys).

piątek, 6 stycznia 2012

Kolorowy świat porostów

Porosty to organizmy wszędobylskie, z faktu ich istnienia rzadko jednak zdajemy sobie sprawę. Nawet w tak niekorzystnych warunkach, jakie stwarza im miasto, niektóre gatunki potrafią rosnąć masowo, wyraźnie zmieniając kolorystykę miejsca w którym występują. Pokrywają różnobarwnym kobiercem pnie drzew, porastają stare mury, latarnie przydrożne, itp. Pełne bogactwo i różnorodność porostów obserwować można jednak poza miastem, na obszarach wolnych od zanieczyszczeń atmosferycznych. Jedną z charakterystycznych cech porostów jest zdolność wytwarzania specyficznych wtórnych metabolitów – tzw. kwasów porostowych. Substancje te pełnią wiele bardzo istotnych funkcji, przy okazji nadając plechom niektórych gatunków często bardzo jaskrawe – np. żółtopomarańczowe lub czerwone zabarwienie.

Aby zaobserwować oryginalne piękno tych niewielkich organizmów należy się nad nimi pochylić, użyć lupy lub mikroskopu. Taką możliwość zapewniają pracownicy Katedry Mikologii podczas Nocy Biologów. W ramach godzinnych warsztatów będzie można dokładnie obejrzeć wybrane gatunki porostów oraz podejrzeć co skrywa wnętrze ich plech.

dr Dariusz Kubiak

(fot. S. Czachorowski)