Dziennikarz: Dzień dobry, Ptasie Mleczko! Bardzo mi
miło, że mogę z Panem porozmawiać. Zacznijmy od początku – urodził się Pan 10
lipca 1936 roku. Jak wspomina Pan swoje dzieciństwo?
Ptasie Mleczko: Ooo, to były piękne czasy! Początki
były słodkie, ale i wymagające – musiałem znaleźć swoje miejsce w świecie
deserów. Dzięki Janowi Wedlowi szybko zyskałem popularność i ludzie zaczęli
mnie uwielbiać. Od samego początku wiedziałem, że moim powołaniem jest
uszczęśliwianie innych.
Dziennikarz: I świetnie Pan to robi! Jest Pan
prawdziwą ikoną słodkości. Co sprawia, że jest Pan tak uwielbiany?
Ptasie Mleczko: Myślę, że to połączenie mojej
delikatnej struktury i wyśmienitego smaku. Rozweselam, łączę ludzi przy
wspólnym słodkim momencie i po prostu nasycam – zarówno ciało, jak i duszę!
Poza tym zawsze staram się być duszą towarzystwa. Kiedy pojawiam się na imprezie,
od razu robi się przyjemniej.
Dziennikarz: Brzmi fantastycznie! Ale jak każdy, ma
Pan też swoje słabości…
Ptasie Mleczko: Ach, niestety. Temperatura to mój
największy wróg – wystarczy trochę ciepła i zaczynam się roztapiać. No i ten
smutek, gdy tak szybko znikam… Ludzie często mówią: „Jak to? Już się
skończyło?!”. To dla mnie zawsze trochę bolesne.
Dziennikarz: Przez prawie 90 lat swojego życia był
Pan świadkiem wielu zmian na świecie. Jak patrzy Pan na to, co dzieje się z
klimatem?
Ptasie Mleczko: To bardzo smutne, bo kiedyś zima była
prawdziwie zimowa, a lato – przyjemnie ciepłe, a nie nieznośnie upalne. Teraz
temperatury rosną, lodowce topnieją, a ja czuję, że świat nie jest już tak
przyjaznym miejscem dla słodyczy takich jak ja! Kiedyś mogłem leżeć w pudełku w
cieniu i nic mi nie było, a dziś? Wystarczy kilka chwil w upale i po mnie!
Dziennikarz: I dlatego walczy Pan o ekologię?
Ptasie Mleczko: Dokładnie! Chcę, żeby świat wrócił do
równowagi, dlatego robię, co mogę – zachęcam do segregacji odpadów, wspieram
odpowiedzialną produkcję i sprzeciwiam się nadmiernej emisji gazów
cieplarnianych. Moje mieszkanie to wzór ekologicznej architektury! Mieszkam w
kartonowym pudełku, które w pełni nadaje się do recyklingu. Staram się
minimalizować odpady – nawet moje łóżko, choć plastikowe, jest wielokrotnego
użytku i można je przetworzyć na coś nowego. Każdy element mojego domu ma swoje
miejsce i drugie życie!
Dziennikarz: Wspomniał Pan, że nie przepada za
Smokiem Wawelskim i Niebieską Krową – czy to ma związek ze zmianami klimatu?
Ptasie Mleczko: Oczywiście! Smok Wawelski zieje
ogniem, podnosząc poziom dwutlenku węgla, a Niebieska Krowa… cóż, jej
działalność przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych. Oboje sprawiają, że
robi się coraz cieplej, a ja przez to żyję w ciągłym stresie.
Dziennikarz: A jak wygląda Pana relacja z
przyjaciółmi?
Ptasie Mleczko: Jan Wedel to mój ojciec chrzestny –
bez niego nie byłoby mnie na świecie! Zawsze dbał, bym był najlepszej jakości.
A Czekotubka Mlecza? To świetny kumpel! Zawsze możemy na siebie liczyć,
dzielimy pasję do czekolady i słodkich niespodzianek.
Dziennikarz: A jakie są Pana marzenia?
Ptasie Mleczko: Chciałbym… mieć większą masę! Marzę o
tym, by ludzie mogli cieszyć się mną jeszcze dłużej. Wyobraża Pan sobie
wielkie, XXL Ptasie Mleczko? To byłby hit!
Dziennikarz: To brzmi jak marzenie wielu łasuchów!
Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia słodkich planów!
Ptasie Mleczko: Dziękuję! I pamiętajcie – życie jest
lepsze z odrobiną słodyczy, ale też z troską o naszą planetę! 🍫🌍✨
Dominika Nożykowska
studentka biotechnologii
Do stworzenia owego wywiadu zostały wykorzystane narzędzia
AI, aplikacji Chat GBT. Grafika również wygenerowana za pomocą AI.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz