Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologia. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2026

Charakterystyka bioaerozoli mikrobiologicznych emitowanych przez sortownie odpadów komunalnych

Grafika wygenerowana przez Chat GPT


Dynamiczny rozwój cywilizacyjny, nieustanny wzrost liczby ludności oraz rosnąca konsumpcja generują miliony ton odpadów, z którymi codziennie muszą radzić sobie zakłady komunalne. Choć zazwyczaj kojarzymy te miejsca z nieprzyjemnym zapachem, to prawdziwe zagrożenie pozostaje niewidoczne dla oka. Chodzi o zanieczyszczenia mikrobiologiczne powietrza, czyli tak zwane bioaerozole. Ta unosząca się w powietrzu biologiczna chmura składa się z mikroskopijnych organizmów oraz ich metabolitów, tworząc unikalne środowisko wokół sortowni odpadów. Przemieszczające się z wiatrem mikroorganizmy stanowią istotne, choć wciąż niewystarczająco zbadane zagrożenie dla zdrowia ludzi. W skład bioaerozolu komunalnego wchodzi ogromna różnorodność mikroorganizmów, obejmująca bakterie, wirusy, grzyby pleśniowe oraz drożdże. Do najczęściej identyfikowanych należą bakterie wywołujące groźne zakażenia, takie jak gronkowce, pałeczki Salmonella, Escherichia coli, Klebsiella czy Enterococcus
(Gotkowska – Płachta i in. 2008, 2013; Korzeniewska i in. 2008; Krajewski i in. 2001; Michalak i Pawlas 2012; Wolny – Koładka i Malinowski 2015). Towarzyszą im wirusy (WZW typu A,B,C, Coxsackie A,B) odpowiadające za infekcje układu pokarmowego i wątroby oraz wszechobecne grzyby pleśniowe najczęściej z rodzaju Aspergillus, Penicillium, Cladosporium, Alternaria i Candida (Brągoszewska i in. 2019; Gołofit – Szymczak i Zapór 2007; Michałkiewicz i in. 2016). Stały kontakt z tak zanieczyszczonym powietrzem może wywołać szereg negatywnych skutków zdrowotnych, od chorób układu oddechowego, pokarmowego i nerwowego, przez reakcje alergiczne, aż po infekcje skórne, stany zapalne, a w skrajnych przypadkach nawet nowotwory.

Aby dokładnie rozpoznać zanieczyszczenia związane z emisją bioaerozoli
w Katedrze Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej, w ramach pracy magisterskiej pod kierunkiem dr hab. inż. A. Gotkowskiej – Płachty, prof. UWM, przeprowadzono badania jakości i składu powietrza pobranego na terenie oraz w otoczeniu sortowni odpadów komunalnych. Stanowiska badawcze wyznaczono bezpośrednio na terenie zakładu, wewnątrz hal sortowania śmieci oraz poza granicami obiektu, a ich wybór ściśle uzależniono od aktualnej prędkości i kierunku wiatru. Do pobierania próbek powietrza posłużył specjalistyczny aparat ssący MAS-100 ECO™, który zasysał precyzyjnie określone objętości powietrza bezpośrednio na podłoża mikrobiologiczne. Po okresie inkubacji
w laboratorium zliczano wyhodowane kolonie mikroorganizmów oraz przeprowadzono ich identyfikację metodami klasycznymi i molekularnymi. Ważną częścią badań było również przetestowanie wyizolowanych bakterii pod względem ich oporności na wybrane antybiotyki stosowane w medycynie.

Wyniki analiz laboratoryjnych jednoznacznie wykazały, że powietrze wewnątrz
i w pobliżu sortowni odpadów komunalnych zawiera liczne mikroorganizmy. Dominowały
w nim bakterie heterotroficzne mezofilne i psychrofilne, grzyby pleśniowe oraz bakterie hemolizujące, czyli zdolne do niszczenia krwinek. Co kluczowe, największe liczebności mikroorganizmów notowano bezpośrednio na terenie obiektów oraz wewnątrz zamkniętych hal przeróbki odpadów. Im dalej oddalano się od zakładów, tym liczebność drobnoustrojów wyraźnie spadała. Analiza statystyczna potwierdziła, że ogólny poziom zanieczyszczenia mikrobiologicznego utrzymywał się na stabilnym, wysokim poziomie przez cały czas trwania badań, niezależnie od pory roku czy miesiąca. W powietrzu sortowni odpadów głównym składnikiem biologicznym powietrza okazała się laseczka Bacillus cereus oraz kropidlak, czyli grzyb z rodzaju Aspergillus. Obecność tylu bakterii z rodzaju Bacillus jest związana z ich naturalną funkcją w przyrodzie, polegającą na aktywnym udziale w rozkładzie materii organicznej podczas przetwarzania odpadów.

Dzięki nowoczesnym technikom molekularnym jak fluorescencyjna hybrydyzacja
in situ  (FISH) w badanym powietrzu oznaczono miliony komórek bakterii, w tym setki
i tysiące bakterii należących do rodziny Enterobacteriaceae oraz pochodzenia kałowego jak Escherichia coli. Jest to klasyczny wskaźnik zanieczyszczenia organicznego, udowadniający bezpośredni wpływ składowanych odpadów na jakość wdychanego powietrza.

Najbardziej alarmującym elementem całego projektu badawczego okazało się jednak zjawisko antybiotykooporności wśród wykrytych mikroorganizmów. Drobnoustroje bytujące w śmieciach i ściekach mają stały kontakt z wyrzucanymi przez ludzi resztkami leków, przez co wypracowują potężne mechanizmy obronne. Aż od 12% do 83% szczepów bakterii z rodzaju Bacillus wyizolowanych za sortownią odpadów wykazało całkowitą oporność na klindamycynę, powszechnie stosowaną w leczeniu zakażeń dróg oddechowych. Te same bakterie najsłabiej radziły sobie z ciprofloksacyną. Jeszcze gorsze wyniki odnotowano w przypadku ziarniaków, w tym gronkowców, zebranych przy bramie wyjazdowej sortowni odpadów. Tamtejsze szczepy w skrajnych przypadkach wykazywały aż stuprocentową oporność na erytromycynę, wykazując wrażliwość jedynie na nieliczne, specjalistyczne antybiotyki. Te niepokojące dane dowodzą, że zakłady komunalne stają się inkubatorami wielolekoopornych bakterii. Uzyskane wyniki badań potwierdzają potrzebę wprowadzenia regularnego monitorowania czystości mikrobiologicznej powietrza oraz stosowania nowoczesnych systemów filtracji powietrza jako działania ograniczające narażenie pracowników i mieszkańców okolicznych terenów na szkodliwe czynniki biologiczne.

Klaudia Pszczółkowska

Katedra Inżynierii Ochrony Wód i Mikrobiologii Środowiskowej, Wydział Geoinżynierii, Uniwersytet Warmińsko – Mazurski w Olsztynie, ul. Romana Prawocheńskiego 1,
10 – 720 Olsztyn,
klaudia.pszczolkowska@student.uwm.edu.pl

Literatura:

1.      Brągoszewska E., Biedroń I., Hryb W. 2019. Jakość powietrza i potencjalne zagrożenia dla zdrowia wynikające z narażenia na aerozol bakteryjny w zakładzie sortowania odpadów położonym w regionie górskim południowej Polski, wokół którego rozciąga się wiele obszarów wiejskich. Politechnika Śląska., 10: 1 – 11. http://dx.doi.org/10.3390/atmos10070360.

2.      Gołofit – Szymczak M., Zapór L. 2007. Zagrożenia biologiczne w oczyszczalniach ścieków komunalnych. Bezpieczeństwo Pracy., 1 – 3.

3.      Gotkowska-Płachta A., Filipkowska Z., Korzeniewska E., Janczukowicz W., Dixon B., Gołaś I., Szwalgin D. 2013. Airborne microorganisms emitted from wastewater treatment plant treating domestic wastewater and meat processing industry wastes. CLEAN Soil Air Water 41, 5, 429–436. https://doi.org/10.1002/clen.201100466.

4.      Gotkowska – Płachta A., Filipkowska Z., Korzeniewska E., Janczukowicz W. 2008. Zanieczyszczenia mikrobiologiczne powietrza atmosferycznego na terenie i w otoczeniu oczyszczalni ścieków z systemem stawów napowietrzanych i stabilizacyjnych. Instytut Melioracji i Użytków Zielonych w Falentach., 8: 83 – 98.

5.      Korzeniewska E., Filipkowska Z., Gotkowska – Płachta A., Janczukowicz W., Rutkowski B. 2008. Bacteriological pollution of the atmospheric air at the municipal and dairy wastewater treatment plant area and in its surroundings. Polish Academy of Sciences in Zabrze., 34: 13 – 23.

6.      Krajewski J.A., Szarapińska – Kwaszewska J., Dudkiewicz B., Cyprowski M. 2001. Drobnoustroje żywe występujące w powietrzu na stanowiskach pracy w zakładach zajmujących się utylizacją odpadów komunalnych. Medycyna Pracy., 52: 343 – 349.

7.      Michalas A., Pawlas K. 2012. Wpływ aerozolu biologicznego z oczyszczalni ścieków na zdrowie pracowników i okolicznych mieszkańców – analiza literaturowa. Medycyna Środowiskowa – Environmental Medicine., 15: 116 – 122.

8.      Michałkiewicz M., Kruszelnicka I., Ginter – Kramarczyk D., Mizerna – Nowotna P. 2016. Uciążliwość odorowa i mikrobiologiczna oczyszczalni ścieków – studium przypadku. Ochrona Środowiska., 38: 41 – 48.

9.      Wolny – Koładka K., Malinowski M. 2015. Ocena zanieczyszczenia mikrobiologicznego powietrza na terenie zakładu przetwarzania odpadów komunalnych. Uniwersytet Rolniczy w Krakowie., 22: 175 – 183. DOI:10.2428/ecea.2015.22(2)14


*  *  *
Mgr Klaudia Pszczółkowska jest tegoroczną absolwentką kierunku Mikrobiologia na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.

wtorek, 8 kwietnia 2025

O tym jak i gdzie Barszcz Sosnowskiego aplikował o pracę

Napisałam prompt: Napisz podanie do jakiejkolwiek pracy związanej z edukacją społeczno-przyrodniczą jakbyś był barszczem Sosnowskiego. Daj informacje kim jesteś, co robisz, Twoje mocne strony, jaka byłaby Twoja rola w zespole, przyrodzie, ekosystemie itp. niech to będzie żartobliwa forma ale niech będzie formalnie.

ChatGPT powiedział:

 

Barszcz Sosnowskiego

Pola, Rowy i Skraje Lasów

Polska, Europa Środkowa

tel. (przez kontakt z gołymi łydkami)

e-mail: barszcz.s@toksycznabota.pl

 

Do:

Dyrekcja Instytutu Edukacji Ekologicznej

ul. Zielona 12

00-000 Ekopolis

 

Podanie o pracę

Szanowni Państwo,

zwracam się z uprzejmą prośbą o rozpatrzenie mojej kandydatury na stanowisko Edukatora Społeczno-Przyrodniczego w Państwa szacownej placówce.

Jestem przedstawicielem gatunku Heracleum sosnowskyi, szerzej znanym jako Barszcz Sosnowskiego – roślina o silnej osobowości, ekspansywnym charakterze i dużej zdolności oddziaływania na otoczenie. Moją misją jest edukacja społeczeństwa w zakresie odpowiedzialności za środowisko, nieprzemyślanego wprowadzania obcych gatunków oraz skutków ignorowania tabliczek "Nie dotykać".

Wyróżniam się wysoką odpornością na trudne warunki (wręcz kwitnę w chaosie), błyskawiczną zdolnością adaptacji i ekspansji (co może być użyteczne w działaniach promocyjnych), a także niezapomnianym pierwszym wrażeniem. Wierzę, że moja obecność mogłaby skutecznie wspierać Państwa działania edukacyjne poprzez:

  • prowadzenie zajęć terenowych typu "Nie róbcie tego w domu (ani w lesie)",
  • budowanie świadomości ekologicznej przez odstraszanie i dawanie do myślenia,
  • reprezentowanie konsekwencji bioróżnorodności pozbawionej nadzoru.

Jako członek zespołu, byłbym nie do przeoczenia – nie tylko dosłownie, ale i metaforycznie. Moją rolą w ekosystemie jest ostrzeganie innych organizmów (zwłaszcza ludzkich) przed skutkami braku balansu w przyrodzie. Dodatkowo, jestem doskonałym przykładem na to, że zbyt wiele ambicji i słońca może doprowadzić do poparzenia.

W załączeniu przesyłam zdjęcie w pełnym rozkwicie oraz opinię lokalnej społeczności (raczej jednogłośną – ale jednak!).

Z wyrazami chlorofilnego szacunku,

Barszcz Sosnowskiego

(znany również jako „to coś, co parzy bardziej niż teściowa”)

 

Zuzanna Polak

studentka pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, WNS

Generowanie grafiki - napisałam: Stwórz obraz na podstawie podania o pracę. Niech barszcz Sosnowskiego będzie ubrany w garnitur. Obraz ma przypominać zdjęcie jak do dowodu osobistego.

*  *  *


Barszcz Sosnowskiego, Reszel. Fot. S. Czachorowski


Arcydzięgiel prosi o pracę

Podanie o pracę
Szanowni Państwo,

Nazywam się Arcydzięgiel lekarski (Angelica archangelica) – i pragnę zgłosić swoją kandydaturę na stanowisko rośliny użytkowej, ozdobnej oraz wspierającej ekosystem w Państwa ogrodzie, zielniku bądź naturalnym krajobrazie.

Jestem dwuletnią byliną o imponującej posturze – osiągam nawet do dwóch metrów wysokości, a moje baldachowate kwiatostany przyciągają nie tylko wzrok, ale także pszczoły, trzmiele i inne zapylacze. Moja obecność wspiera bioróżnorodność i wzmacnia lokalną sieć powiązań ekologicznych.

Co robię?
Specjalizuję się w naturalnym wsparciu zdrowia – od wieków wykorzystywana jestem w ziołolecznictwie i kuchni. Moje korzenie, łodygi i nasiona są źródłem cennych olejków eterycznych, które wspomagają trawienie, działają przeciwzapalnie oraz dodają charakteru nalewkom i deserom.

Moje mocne strony:
  • Odporność – dobrze radzę sobie w chłodniejszym klimacie, nie boję się wiatrów i przymrozków.
  • Wszechstronność – mogę być użyta w kuchni, medycynie, kosmetyce, a nawet sztuce ogrodowej.
  • Wpływ na otoczenie – poprawiam mikroklimat, przyciągam zapylacze, odstraszam niektóre szkodniki.
  • Elegancja i siła – moja sylwetka wprowadza do krajobrazu nutę dzikości i harmonii.
W zespole ogrodu jestem ambasadorem dzikiej natury – łączę tradycję z nowoczesnością, piękno z użytecznością. Nie dominuję, ale współgram – zarówno z innymi ziołami, jak i z dzikimi gatunkami. Tworzę zielone mosty między człowiekiem a przyrodą.

Wierzę, że mogę wnieść wartość do Państwa ogrodu – zarówno jako estetyczny element kompozycji, jak i żywa przypowieść o współistnieniu.

Z wyrazami szacunku,
Arcydzięgiel lekarski

Tekst: Kinga Sienkiewicz
studentka pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, WNS

Do stworzenie tekstu wykorzystano AI, prompt : "Napisz mi proszę podanie o pracę: kim jestem, co robię, moje mocne strony, moja rola w zespole, przyrodzie, ekosystemie dla Arcydzięgla".



Arcydzięgiel nad rzeką Pasłęką, fot. S. Czachorowski.


wtorek, 18 marca 2025

Tajemnicze przeloty na Mierzei Wiślanej – czy ptaki próbują nam coś przekazać?

 

Każdej wiosny, od 2019 roku, stary ornitolog Jan wychodził o świcie na wieżę na Górze Pirata na Mierzei Wiślanej, aby obserwować niezwykłe przeloty ptaków. Początkowo notował setki ptaków, ale z roku na rok termin podejmowania wędrówek się opóźniał. Zaniepokojony postanowił przyjrzeć się bliżej przyczynom tej zmiany.

Podczas ostatniej obserwacji, w 2023 roku, zauważył gołębia, który zatoczył koło i usiadł na wieży. W tym symbolicznym geście Jan dostrzegł przesłanie – natura próbuje dostosować się do zmian, które sami wywołaliśmy. Zrozumiał, że los ptaków zależy od naszych działań, a każde nasze zaniedbanie powróci do nas jak gołąb zataczający koło – przypominając, że w naturze wszystko jest ze sobą połączone.

Każdy, kto choć raz odwiedził Mierzeję Wiślaną, wie, że jest to miejsce wyjątkowe nie tylko ze względu na malownicze plaże i sosnowe lasy, ale także ze względu na niezwykłe migracje ptaków. Jednym z najbardziej zaangażowanych obserwatorów tych wędrówek jest ornitolog Jan, który od 2019 roku każdej wiosny wspina się na wieżę obserwacyjną na Górze Pirata, by dokumentować ptasie przeloty.

Jan zauważył ciekawy i niepokojący trend – z każdym rokiem ptaki, w tym gołębiowate, opóźniają termin swojej wiosennej migracji. Zamiast pojawiać się na początku marca, zaczęły przylatywać coraz później. Postanowił więc zbadać przyczyny tych zmian. Analizuje warunki pogodowe, dostępność pokarmu oraz zmiany w środowisku naturalnym, które mogą wpływać na ptasie zachowania.

Badania nad ptakami na Mierzei Wiślanej prowadzi także Stowarzyszenie Drapolicz, które zajmuje się monitorowaniem migracji ptaków szponiastych, krukowatych oraz gołębiowatych. W tym roku otwierają nowy punkt liczeń – pierwszy w Polsce punkt liczeń morskich. Dzięki wsparciu finansowemu udało im się uzyskać pierwsze granty na rozwój projektu.

Jeśli chcecie pomóc w liczeniach, możecie skontaktować się ze Stowarzyszeniem Drapolicz mailowo – szukają chętnych wolontariuszy! Liczenia rozpoczynają się już 16 sierpnia i potrwają aż do połowy listopada. Obserwacje prowadzone są w godzinach 7:00–15:00. Każdy ptak przelatujący obok wieży, należący do szponiastych, krukowatych oraz gołębiowatych, jest liczony. Dodatkowo zapisywane są kierunek wiatru, wysokość lotu oraz obszar, nad którym ptaki przelatują.

Odwiedzenie wieży to niezapomniane doświadczenie – można na własne oczy zobaczyć spektakularne przeloty ptaków i poczuć się częścią tej niezwykłej przyrody.

Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach – czy w Waszej okolicy również zauważyliście zmiany w migracjach ptaków?

Zuzanna Chlebicka

studentka biologii

wtorek, 26 listopada 2024

Łąka kwietna, kompostownik i altanka – zrównoważony kampus w zasięgu ręki!


Studenci biologii na naszej uczelni podejmują inicjatywę, która łączy troskę o środowisko, edukację ekologiczną i integrację społeczności akademickiej. Nasz projekt zakłada utworzenie łąki kwietnej, budowę kompostownika oraz postawienie altanki na terenie kampusu. Te trzy elementy mają nie tylko pozytywnie wpłynąć na środowisko, ale także przekształcić kampus w przestrzeń bardziej przyjazną dla ludzi i natury.


Dlaczego to robimy?
Naszym celem jest wspieranie idei zrównoważonego rozwoju i wdrażanie gospodarki o obiegu zamkniętym. Kompostownik umożliwi przetwarzanie bioodpadów generowanych przez uczelnię – zamiast trafiać na wysypiska, odpady organiczne będą zmieniane w wartościowy kompost, który posłuży jako naturalny nawóz. Wzbogaci on glebę na naszej przyszłej łące kwietnej oraz innych terenach zielonych kampusu.

Łąka kwietna nie tylko poprawi estetykę naszego otoczenia, ale także stworzy siedlisko dla owadów zapylających, takich jak pszczoły i motyle, które są kluczowe dla bioróżnorodności. Zyska również funkcję dydaktyczną – będzie miejscem, gdzie można prowadzić zajęcia terenowe, badania oraz edukować o ochronie środowiska.

Altanka natomiast stanie się miejscem spotkań, integracji i odpoczynku, wspierając dobrostan psychiczny społeczności akademickiej.

Razem dla zrównoważonego kampusu!
„Zmieniajmy nasz kampus na lepsze – krok po kroku, działanie po działaniu!” – pod tym hasłem zapraszamy wszystkich studentów, wykładowców i pracowników uczelni do wspólnej pracy nad tym projektem. Wierzymy, że dzięki zaangażowaniu różnych katedr i kół naukowych nasza inicjatywa nie tylko przyczyni się do rozwoju uczelni, ale także będzie inspiracją do dalszych działań na rzecz środowiska.

Laura Grabiec
(Tekst powstał z pomocą Al)

Zagłosuj na ekologiczny projekt „Kwitnące Kortowo”! Tworzymy przyszłość naszego kampusu razem!

 

Zagłosuj na ekologiczny projekt „Kwitnące Kortowo”! Tworzymy przyszłość naszego kampusu razem!

Wyobraźcie sobie miejsce na kampusie, gdzie natura spotyka naukę, a codzienność zamienia się w chwilę wytchnienia. Teraz wyobraźcie sobie, że możecie je współtworzyć! Projekt „Kwitnące Kortowo” – altanka, łąka kwietna i kompostownik – to trzy elementy, które razem stworzą wyjątkową przestrzeń dla nas wszystkich. To inwestycja w zrównoważony rozwój, integrację oraz edukację ekologiczną.

Dlaczego warto zagłosować na nasz projekt?

🌸 Tworzymy przestrzeń dla przyrody i dla nas samych

Łąka kwietna stanie się domem dla pszczół, motyli i innych owadów zapylających – prawdziwych bohaterów bioróżnorodności. Ale to nie wszystko – jej piękno będzie cieszyć oczy i doda uroku naszemu kampusowi. Idealne miejsce na chwilę wytchnienia!

🏡 Altanka – miejsce spotkań i relaksu

Marzy Ci się przyjemne miejsce na świeżym powietrzu, gdzie możesz złapać oddech i spotkać się ze znajomymi? Altanka to będzie strzał w dziesiątkę! Przy okazji posłuży do organizacji warsztatów i plenerowych wykładów.

🌿Dbamy o środowisko i uczymy się ekologii w praktyce

Kompostownik to coś więcej niż tylko pojemnik na odpady – to prawdziwe narzędzie edukacyjne! Dzięki niemu będziemy mogli zobaczyć, jak organiczne odpady zamieniają się w wartościowy nawóz, który później wzbogaci glebę na terenie kampusu – od naszej nowej łąki kwietnej po inne tereny zielone. Dodatkowo, to świetny sposób na redukcję ilości odpadów, które trafiają na wysypiska.

Jak to zrealizujemy?

Plan jest prosty:

  1. Przygotujemy teren.
  2. Zbudujemy kompostownik i altankę.
  3. Zasiejemy łąkę kwietną.
  4. Zorganizujemy warsztaty i wydarzenia edukacyjne, które pomogą nam lepiej zrozumieć ekologię.

Całość będzie służyć nam wszystkim przez lata – piękna, użyteczna i w harmonii z naturą.

Razem możemy stworzyć coś wyjątkowego. Pomóż nam zmieniać nasz kampus – zagłosuj na ten projekt w Otwartym Budżecie Akademickim i stań się częścią tej zmiany! 🌱✨

 

Agnieszka Jackowska

(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

Kwitnące Kortowo” – podsumowanie projektu studentów biologii stosowanej

 

Nasza uczelnia to miejsce, które stawia na innowacje i zrównoważony rozwój. W tym duchu grupa jedenastu studentów trzeciego roku biologii stosowanej postanowiła zrealizować projekt, którego celem było poszerzenie wiedzy o gospodarowaniu bioodpadami oraz promowanie edukacji proekologicznej. Powstał on z myślą o wspieraniu ochrony środowiska i poprawie jakości życia na naszym kampusie.

W ramach projektu zaprojektowaliśmy ekologiczny kompostownik, który mógłby służyć do przetwarzania odpadów organicznych generowanych na terenie Kortowa. Przygotowaliśmy także plan założenia łąki kwietnej, która nie tylko podkreśli piękno naszego kampusu, ale również stanie się miejscem wspierającym bioróżnorodność, przyciągającym pszczoły, motyle i inne zapylacze. Dodatkowym atutem projektu jest jego potencjał edukacyjny – zarówno studenci, jak i pracownicy uczelni mogliby dowiedzieć się, jak w prosty sposób zmniejszyć swój ślad węglowy i efektywnie gospodarować bioodpadami.

Realizacja projektu była dla nas nie tylko wyzwaniem, ale też ogromną lekcją. Wspólnie nauczyliśmy się, jak tworzyć profesjonalne projekty, rozwijaliśmy umiejętności planowania przestrzennego, a także pogłębialiśmy naszą wiedzę na temat ochrony środowiska. Dzięki zespołowej pracy projekt został złożony do odpowiednich instytucji na uczelni – to nasze pierwsze kroki w praktycznym zastosowaniu wiedzy zdobytej na studiach.

Nasze działania pokazują, że nawet małe inicjatywy mogą mieć ogromne znaczenie. Budowa kompostownika i założenie łąki kwietnej to realne kroki w stronę bardziej ekologicznego Kortowa. Co więcej, projekt ten ma szansę stać się inspiracją dla innych wydziałów i studentów, zachęcając ich do podejmowania podobnych działań.

Teraz potrzebujemy Waszego wsparcia! Głosując na nasz projekt, przyczynicie się do jego realizacji i wspólnie sprawimy, że nasz kampus stanie się jeszcze bardziej przyjazny środowisku. Razem możemy tworzyć przestrzeń, która łączy naukę, naturę i społeczność akademicką.

Liczymy na Wasze głosy i dziękujemy za wsparcie – działajmy razem na rzecz naszej przyszłości i przyszłości naszej planety!

Zuzanna Świętochowska
(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

Projektowanie i budowa kompostownika dla łąki kwietnej – ekologia i estetyka w jednym

 

Kompostowanie to jeden z najskuteczniejszych sposobów dbania o środowisko, jednocześnie przyczyniający się do poprawy jakości gleby. Dla osób pragnących zadbać o estetykę swoich przestrzeni ogrodowych, takich jak łąka kwietna, stworzenie odpowiedniego kompostownika może stanowić zarówno praktyczną, jak i atrakcyjną wizualnie część ogrodu. Oto jak zaprojektować i zbudować kompostownik, który będzie efektywnie wspierał rozwój bioróżnorodnej łąki kwietnej, zachowując przy tym estetykę przestrzeni.

1. Cel kompostownika

Celem kompostownika, który ma być przeznaczony dla łąki kwietnej, jest efektywne przetwarzanie odpadów organicznych w kompost, który będzie wspierał rozwój roślin. Kompost dostarcza niezbędnych składników odżywczych, poprawia strukturę gleby oraz wspiera mikroorganizmy, które są kluczowe dla zdrowia łąki. Ważne jest, aby kompostownik nie tylko spełniał funkcję ekologiczną, ale również estetyczną, wpisując się w naturalny charakter kwietnej łąki.

2. Projektowanie kompostownika 

Kompostownik do łąki kwietnej powinien być zaprojektowany w taki sposób, aby harmonizował z otoczeniem. Istotnym elementem jest wybór materiałów. Drewniany kompostownik, połączony z metalowymi elementami, to doskonałe rozwiązanie – drewno doskonale wkomponuje się w naturalny krajobraz, a metal zapewni trwałość i odporność na warunki atmosferyczne. 

Wymiary i kształt: Kompostownik powinien mieć odpowiednie wymiary, umożliwiające efektywne rozkładanie materiału organicznego. Zazwyczaj zaleca się, by kompostownik miał co najmniej 1 m³ pojemności, co pozwala na optymalny proces kompostowania. Może mieć kształt prostopadłościanu lub być w formie owalnej, co lepiej wpasuje się w naturalny charakter łąki. 

Wentylacja: Dobrze zaprojektowany kompostownik powinien mieć otwory wentylacyjne, które pozwolą na cyrkulację powietrza, co przyspieszy proces rozkładu materii organicznej. Dostęp do wnętrza: Warto uwzględnić łatwy dostęp do wnętrza kompostownika. Może to być przegroda z metalową siatką lub drewniane drzwiczki, które pozwolą na łatwe mieszanie kompostu i dostęp do gotowego materiału.

3. Budowa kompostownika

Budowa kompostownika powinna być prosta i trwała. Jeśli zdecydujemy się na drewno, warto wybrać gatunki odporne na wilgoć, takie jak sosna, świerk czy modrzew. Elementy metalowe (np. kątowniki, uchwyty) zapewnią stabilność konstrukcji. 

Oto jak przejść przez proces budowy:

Podstawa: Zacznijmy od solidnej podstawy – najlepiej, aby kompostownik stał na ziemi, ale warto wyłożyć jego spód siatką, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się korzeni roślin.

Ściany: Zbudujmy ściany z drewnianych desek, które będą umożliwiały odpowiednią wentylację. Możemy użyć metalowych elementów do wzmocnienia konstrukcji.

Pokrywa: Pokrywa kompostownika może być drewniana, a jej zadaniem będzie utrzymanie odpowiedniej wilgotności i temperatura w kompostowniku. 

Otwory wentylacyjne: Zapewnijmy dostęp powietrza przez wykonanie otworów w ścianach bocznych lub na górnej pokrywie, co przyspieszy proces rozkładu materii organicznej.

4. Ograniczenia klimatyczne i przestrzenne 

Kluczowym ograniczeniem w projektowaniu kompostownika jest klimat i przestrzeń. Kompostownik powinien być umiejscowiony w miejscu, które nie będzie narażone na zbyt intensywne nasłonecznienie ani silne wiatry. Dzięki odpowiedniemu zaprojektowaniu, kompostownik w naturalny sposób wkomponuje się w krajobraz łąki kwietnej, zapewniając odpowiednią wilgotność i temperaturę niezbędną do efektywnego kompostowania.

5. Estetyka w kompostowniku

Estetyka kompostownika ma równie duże znaczenie, szczególnie w kontekście łąki kwietnej, która ma być przestrzenią zrównoważoną, harmonijną i naturalną. Kompostownik z drewna i metalu będzie wyglądał elegancko i wpisze się w klimat ogrodu. Dodatkowo, kompostownik warto otoczyć roślinami pnącymi lub kwiatami, które ukryją jego elementy, jednocześnie przyciągając owady zapylające. 

Podsumowanie 

Kompostownik dla łąki kwietnej to doskonały sposób na połączenie estetyki z funkcjonalnością. Projektowanie i budowa kompostownika to proces, który wymaga uwzględnienia zarówno kwestii technicznych, jak i ekologicznych. Wykorzystanie drewna i metalu w budowie sprawia, że konstrukcja będzie trwała i harmonijna z otoczeniem. Z kolei efektywność kompostowania przyczyni się do poprawy jakości gleby, wspierając rozwój pięknej i zdrowej łąki kwietnej. Takie rozwiązanie będzie cieszyć oko, poprawiać bioróżnorodność, a także wpływać na zdrowie naszej planety.

Mikołaj Kruszelnicki

(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

poniedziałek, 25 listopada 2024

Łąka Kwietna: Piękny Cel, Trudna Droga



Cześć wszystkim! Chciałabym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z projektu "Kwitnące Kortowo". Jak wiecie, celem tego projektu było stworzenie na terenie kampusu kompostownika, altanki oraz łąki kwietnej, przyczyniając się do zrównoważonego rozwoju naszej uczelni. Moim głównym zadaniem było opracowanie mieszanek miododajnych dla łąki kwietnej. Od początku byłam podekscytowana tym projektem - wyobraźcie sobie kolorowy dywan kwiatów przyciągający pszczoły i motyle, poprawiający bioróżnorodność i estetykę kampusu!

Celem projektu było stworzenie przestrzeni, która promuje ekologię i zrównoważony rozwój, a jednocześnie służy społeczności akademickiej. Kompostownik miał przetwarzać odpady organiczne w nawóz dla łąki, altanka miała stać się miejscem spotkań i edukacji ekologicznej, a sama łąka - oazą bioróżnorodności.

Moja rola polegała na doborze odpowiednich gatunków roślin miododajnych, które przyciągnęłyby owady zapylające i stworzyły piękny, barwny krajobraz. Musiałam wziąć pod uwagę warunki glebowe, nasłonecznienie, a także terminy siewu. To było fascynujące zadanie, ale niestety praca w grupie okazała się sporym wyzwaniem. Komunikacja między studentami była bardzo utrudniona, co znacznie spowolniło postęp prac. Często brakowało nam informacji o tym, co dzieje się w innych obszarach projektu, a ustalenia nie były do końca jasne.

Mimo trudności, projekt "Kwitnące Kortowo" ma ogromne znaczenie dla naszego kampusu. Pokazuje, że studenci chcą angażować się w działania na rzecz środowiska i zrównoważonego rozwoju. Mam nadzieję, że w przyszłości uda nam się poprawić komunikację w grupie, by realizacja takich inicjatyw przebiegała sprawniej.

Aleksandra Słowikowska

(ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

Kompostownik, łąka kwietna i altana – ekologiczne serce Kortowa!

Dlaczego kompostownik?
 

Kortowo, zielona perła Olsztyna, ma ogromny potencjał do działań proekologicznych. Wyobraź sobie miejsce, gdzie studenci, mieszkańcy i przyroda współistnieją w harmonii. Taką przestrzenią może stać się teren, na którym powstaną: kompostownik, łąka kwietna oraz altana. To więcej niż tylko projekt – to inwestycja w lepszą przyszłość!

Kompostowanie to jeden z najprostszych i najbardziej efektywnych sposobów na ograniczenie odpadów organicznych. Codziennie w Kortowie powstają tony bioodpadów – z akademików, stołówek czy nawet parków. Kompostownik pozwoli:
  • Zmniejszyć ilość śmieci trafiających na wysypiska.
  • Wyprodukować naturalny nawóz, który może być wykorzystany w miejskiej zieleni.
  • Edukować mieszkańców i studentów o korzyściach wynikających z recyklingu organicznego.
Łąka kwietna – raj dla owadów i ludzi

Łąka kwietna to coś więcej niż kolorowy dywan z kwiatów. To odpowiedź na wyzwania współczesnej ekologii:
  1. Tworzy siedlisko dla zapylaczy, takich jak pszczoły i motyle, które są kluczowe dla równowagi ekosystemu.
  2. Zmniejsza koszty utrzymania terenów zielonych – wymaga mniej koszenia i nawadniania niż trawniki.
  3. Poprawia estetykę przestrzeni – w Kortowie powstanie miejsce, które zachwyci każdego spacerowicza.
  4. Altana – przestrzeń do relaksu i integracji
Życie studenckie to nie tylko nauka, ale też odpoczynek i budowanie relacji. Altana stanie się miejscem:
  • Spotkań towarzyskich i pikników.
  • Warsztatów ekologicznych i działań edukacyjnych.
  • Relaksu w cieniu, w otoczeniu natury.
  • § Korzyści dla Kortowa i Olsztyna
Powstanie tego typu inicjatywy w Kortowie przyniesie wiele korzyści:
  • Ekologiczne: ograniczenie odpadów, wsparcie bioróżnorodności, poprawa jakości powietrza.
  • Społeczne: integracja mieszkańców i studentów wokół wspólnych działań.
  • Edukacyjne: promowanie świadomości ekologicznej wśród młodych ludzi.
Twój wkład się liczy!

Projekt nie uda się bez wsparcia społeczności Kortowa. Możesz pomóc:
  • Biorąc udział w głosowaniu na nasz projekt w Otwartym Budżecie Akademickim!!

Natalia Kamińska
(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

Dzika natura

 Na kserotermicznej łące, która rozciągała się na skraju małego miasteczka, życie toczyło się swoim powolnym, naturalnym rytmem. Ta wyjątkowa łąka była domem dla wielu rzadkich gatunków – kwitły tam storczyki, latały motyle paź królowej, a jaszczurki wygrzewały się na nagrzanych kamieniach. Zwierzęta żyły tu w symbiozie z roślinami, ciesząc się spokojem i ciepłem, które zapewniała im ta słoneczna przestrzeń.

Jednak pewnego dnia pojawił się człowiek. Miał na imię Karol i był lokalnym rolnikiem, który postanowił uporządkować tę dziką łąkę. Jego celem było „oczyszczenie” terenu – skoszenie suchych traw, usunięcie kamieni, a nawet zasianie kilku nowych roślin, które uważał za bardziej estetyczne. Nie widział sensu w istnieniu zarośniętej łąki pełnej „chwastów”.

Zwierzęta patrzyły z niepokojem na działania Karola. Na czele oburzenia stanął zając Feliks, który był prawdziwym strażnikiem łąki. Feliks znał każdą ścieżkę, każdy kamień i każdą roślinę. To tam kryły się jego bezpieczne nory, a wysokie trawy dawały mu schronienie przed drapieżnikami. Gdy Karol zaczął kosić trawę, zając zwołał zebranie mieszkańców łąki.

Na naradzie pojawiły się liczne zwierzęta: motyle, które straciły kwitnące rośliny, jaszczurki, które nie miały już kamieni do wygrzewania, a nawet jeże, które znajdowały tam wiele owadów do zjedzenia. Wszystkie stworzenia były zgodne – coś trzeba było zrobić, zanim człowiek całkowicie zniszczy ich dom.

Feliks wpadł na pewien pomysł. Postanowił, że zwierzęta pokażą Karolowi, dlaczego ta łąka jest wyjątkowa i dlaczego powinna zostać taka, jaka jest. Kiedy człowiek przyszedł następnego dnia, zwierzęta rozpoczęły swój plan. Feliks celowo przeskakiwał mu drogę, prowadząc go w kierunku rzadkich kwiatów, gdzie motyle wzlatywały chmurą w powietrze. Jaszczurki przemykały pod nogami Karola, uciekając do miejsc, które zostały odsłonięte po jego ingerencji. Nawet ptaki zaczęły śpiewać głośniej, jakby chciały przypomnieć mu, że łąka tętniła życiem.

Karol, obserwując te sceny, nagle dostrzegł, jak wiele straciłby, gdyby doprowadził łąkę do porządku według swojego pomysłu. Widział, jak zając przemykał między roślinami, jak motyle fruwały nad storczykami i jak ptaki siadały na suchych gałęziach. Zdał sobie sprawę, że to, co wydawało mu się chaosem, było w istocie doskonale zharmonizowanym światem.

Odłożył narzędzia i usiadł na kamieniu, z którego zawsze lubiły korzystać jaszczurki. Odetchnął głęboko i po raz pierwszy naprawdę poczuł, że kserotermiczna łąka jest pełna życia i piękna, którego nie trzeba poprawiać.

Puentą tej historii jest to, że czasem to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieuporządkowane i dzikie, jest w rzeczywistości oazą życia i równowagi. Nie zawsze musimy poprawiać naturę według własnych wyobrażeń – czasem wystarczy ją po prostu zrozumieć i zaakceptować, aby odkryć jej prawdziwe piękno.

Oliver Ciosek

(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

Łąki kwietne – przyszłość bioróżnorodności na Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM

 

Jako student trzeciego roku biologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim dostrzegam ogromny potencjał edukacyjny i ekologiczny łąk kwietnych na terenie naszego wydziału. Ta inicjatywa, choć już istniejąca, mogłaby stać się jeszcze bardziej wartościowym elementem środowiska akademickiego, przynosząc korzyści przyszłym studentom oraz całej społeczności wydziału.

Korzyści dla różnorodności biologicznej

Łąki kwietne to siedliska o dużym znaczeniu ekologicznym. Stanowią naturalne środowisko dla wielu gatunków roślin, owadów zapylających, a także małych kręgowców. Dzięki nim uczelnia może aktywnie wspierać bioróżnorodność, jednocześnie tworząc warunki do ochrony ginących gatunków. Rośliny obecne na łąkach kwietnych sprzyjają odbudowie populacji zapylaczy, takich jak pszczoły czy trzmiele, których rola w ekosystemach jest nieoceniona. Dodatkowo, łąki poprawiają jakość gleby, zwiększając jej zdolność do retencji wody, co ma szczególne znaczenie w obliczu zmian klimatycznych.

Wartość edukacyjna dla przyszłych studentów

Z perspektywy studenta wyższych lat widzę, jak ogromną rolę łąki kwietne mogłyby odegrać w edukacji przyszłych pokoleń biologów. Zajęcia z botaniki ogólnej zyskałyby nowy wymiar, gdyby przyszli studenci mieli możliwość pracy w różnorodnym, bogatym florystycznie środowisku tuż obok sal wykładowych. Taki obszar pozwoliłby im nie tylko na naukę rozpoznawania gatunków roślin w praktyce, ale także na zrozumienie skomplikowanych relacji zachodzących w naturalnych ekosystemach.

Łąki kwietne mogłyby stać się także ważnym elementem projektów badawczych realizowanych przez studentów i doktorantów. Obserwacja dynamiki wzrostu roślin czy interakcji międzygatunkowych w ramach uczelnianej przestrzeni mogłaby stanowić podstawę wielu cennych prac naukowych.

Podsumowanie

Łąki kwietne na terenie Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM to doskonała okazja do połączenia działań na rzecz ochrony środowiska z praktyczną edukacją. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia studentów będą mogły w pełni korzystać z tego żywego laboratorium przyrody, rozwijając swoją wiedzę i pasję do biologii w otoczeniu bioróżnorodnych ekosystemów.

Natan Pupek

(tekst i ilustracja powstały z wykorzystaniem AI)

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Jeśli nie chcesz naszej zguby, nowy domek daj mi, luby!


Członkowie projektu “Jeśli nie chcesz naszej zguby, nowy domek daj mi, luby!” przychodzą z wieczorną dawką informacji, które warto poruszyć w kontekście realizowanego przedsięwzięcia.

1. Czym są zapylacze?
Z pozoru banalne pytanie, ale warte wyjaśnienia. Zapylaczami są owady, które w poszukiwaniu nektaru lub pyłku przemieszczają się z kwiatu na kwiat. Przy okazji przenoszą one tenże pyłek między roślinami, przyczyniając się do ich zapylenia. Zapylaczami są dobrze wszystkim znane pszczoły miodne i dzikie, ale także muchy, motyle, a nawet mrówki czy chrząszcze!

2. Dlaczego należy zadbać o zapylacze?
Około 90% roślin okrytonasiennych charakteryzuje entomogamia, czyli do rozmnażania potrzebują zapylaczy. Dodatkowo, 75% roślin uprawnych potrzebuje owadów zapylających do rozwoju. Bez tychże owadów bylibyśmy zmuszeni do ręcznego lub mechanicznego zapylania roślin, co byłoby pracą żmudną i kosztowną. W najgorszym wypadku bylibyśmy zmuszeni do rezygnacji ze znacznej ilości roślin uprawnych, co przyniosłoby ogromne problemy żywieniowe.

3. Dlaczego zapylacze są zagrożone?
Jak wspominaliśmy w naszym pierwszym poście, do kryzysu w świecie zapylaczy w znacznym stopniu przyczynia się sytuacja klimatyczna i związane z tym anomalie w cyklu rozwojowym roślin. To jednak nie wszystko. Stale zmniejsza się powierzchnia terenów zielonych, a uprawy są homogeniczne i szeroko stosuje się w nich różnego rodzaju herbicydy i insektycydy. Każdy ten czynnik sprawia, że owadów na świecie jest coraz mniej.

4. Jak dbać o zapylacze?
Przede wszystkim potrzebne są zmiany systemowe. Potrzebujemy zarówno krajowych, jak i międzynarodowych regulacji przepisów oraz wprowadzenia strategii mających na celu ochronę owadów zapylających. Jednakże ratowanie zapylaczy możemy zacząć już od swoich podwórek.
a. Nie koś trawnika - sezonowe kwiaty pojawiające się na trawniku są jak stołówki dla owadów!
b. Posadź w ogródku rośliny przyjazne zapylaczom - kwiaty cieszące ludzkie oko niestety często są ubogie w nektar i pyłek. Jeśli możesz, wysiej w swoim ogródku rośliny, które kwitną jak najwcześniej, kiedy owady mają jeszcze problem ze znalezieniem pożywienia. Dobrym wyborem będą przebiśniegi, krokusy, leszczyna czy wierzba.
c. Nie nadużywaj środków ochrony roślin - wygodne rozwiązanie, które może być zabójcze dla zapylaczy. Jeśli konieczne jest ich użycie, rób to wieczorem, gdy owady nie roznoszą już pyłku.
d. Ogranicz oświetlenie nocne - dezorientuje ono owady, wystawia na widok drapieżników a nawet prowadzi do zaburzeń ich reprodukcji.
e. Finalnie - zaproś zapylaczy do swojego ogrodu! Możesz kupić lub samodzielnie wykonać domek dla owadów i obserwować ich życie

Zachęcamy również do wspierania akcji związanych z ratowaniem zapylaczy i w miarę możliwości kupowania produktów pochodzących z ekologicznych gospodarstw, a przede wszystkim do poszerzania własnej wiedzy

Jeśli nie chcemy naszej zguby, dajmy owadom miejsce do życia!

Zuzanna Nowacka


środa, 22 maja 2024

Co w trzcinie bzyczy?



Szanowni Państwo, Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy!

Jesteśmy studentami drugiego roku Biotechnologii i pod pieczą Pana Profesora Stanisława Czachorowskiego realizujemy projekt pt. "Jeśli nie chcesz naszej zguby, nowy domek daj mi, luby!".
W dzisiejszych czasach zmagamy się z kryzysem klimatycznym. Na skutek rosnącej globalnej temperatury, anomalii i gwałtownych zjawisk pogodowych, zmagamy się również z anomaliami w świecie flory i fauny. Niektóre rośliny kwitną znacznie wcześniej niż niegdyś, inne - później. Nie pozostaje to bez konsekwencji dla nas wszystkich. Jednak prawdziwa apokalipsa z tym związana odgrywa się w świecie, którego na co dzień nie zauważamy - w świecie bezkręgowców. Naukowcy wyliczają, że z roku na rok biomasa owadów spada o 2,5%. Oznacza to, że za 10 lat będzie o ¼ mniej owadów, za 50 lat o połowę, a za 100 - nie będzie ich wcale!
 
Bez zapylaczy trudno sobie wyobrazić uprawy warzyw czy owoców, ale również ciężko sobie myśleć o przydomowych ogródkach, w których nie ma ani jednego kwiatka. A wszystko to może tak wyglądać, jeśli nie zadbamy o owady zapylające…

Celem akcji “Jeśli nie chcesz naszej zguby, nowy domek daj mi luby!” jest prosty przekaz - bez miejsca dla owadów zapylających, nie ma nas. Musimy zapewnić przeżycie naszym małym przyjaciołom, abyśmy sami mogli się cieszyć tym, co daje nam Matka Natura. Jako studenci Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie może nie mamy bezpośredniego wpływu na degradację środowiska, która wyniszcza zapylaczy, ale możemy działać w inny sposób. W trosce o naszych małych przyjaciół, postanowiliśmy odrestaurować hotel dla owadów, znajdujący się przy Naszym Wydziale, aby mógł służyć zapylaczom jako schronienie - stałe lub tymczasowe.
Projekt już ruszył! Obejrzeliśmy hotel, wiemy, co mu dolega i wiemy jak sobie z tym poradzić.

Przystanek pierwszy - trzcina
W hotelu należy wymienić wypełnienie, a do tego najlepiej nada się trzcina. Dlatego też 21 maja grupowo wybraliśmy się na Łynostradę, gdzie zebraliśmy niezbędną trzcinę. Z racji Kortowiady wstrzymamy na chwilę nasze działania, ale już po niej weźmiemy się za odnawianie domku i wymianę wypełnienia!

Zachęcamy do dalszego śledzenia naszej akcji!

Hania Bogulak




środa, 28 lutego 2024

Biologia Campbella - znakomity podręcznik do biologii na całe życie


Trzecia polska edycja znakomitego podręcznika biologii opracowanego przez zespół biologów amerykańskich na podstawie 12. wydania oryginalnego. Perfekcyjna kompozycja materiału, mnóstwo doskonałych ilustracji, rzetelne opracowanie i przystępny język, to niezaprzeczalne atuty tej niezwykłej książki. To wydanie – zmienione, unowocześnione i znacznie poszerzone – zawiera najnowsze odkrycia i wyniki badań w tej błyskawicznie rozwijającej się gałęzi nauki, szczególnie w takich dziedzinach jak ewolucja, ekologia czy genetyka.

Podręcznik stanowi nieodzowną pomoc dla uczniów i studentów kierunków medycznych i biologiczno-chemicznych ale jest także pasjonującą lekturą dla wszystkich tych, którzy po prostu są ciekawi świata i rządzących nim mechanizmów.
 
Cała wiedza biologiczna w jednym, opasłym tomie? Może nie cała ale ta dla ucznia, studenta i dla nauczyciela na pewno. Ponad 1200 stron, nie licząc dodatków i indeksów, kilka kilogramów, duży format. Na podręcznik szkolny codziennego użytku się nie nadaje, bo za ciężka do noszenia w tornistrze a nauczyciel miałbym trudności z selekcją informacji dla każdego poziomu nauczania. Natomiast nadaje się jako podręcznik dla dorosłego i na "całe życie", jako podręcznik uzupełniający dla licealistów, studentów a na pewno dla nauczycieli biologii oraz wykładowców wielu kierunków uniwersyteckich. Książka, która stoi na półce i do której często można zaglądać. I czytać. Bo ja na przykład bardzo lubię literaturę faktu.

Ukazało się właśnie najnowsze wydanie Biologii Campbella. Mam dwa poprzednie wydania i z ciekawością zaglądam do najnowszego. Starszych książek nie wyrzucam, bo lubię porównywać niektóre zagadnienia. Dla badania historii nauki to bardzo przydatne.

Biologia Campbella na podstawie najnowszego dwunastego wydania oryginału, Poznań 2023, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o. Trochę nowości i nieco przeredagowane. Znamienny jest graficzny widok telefonu komórkowego. Ja też od jakiegoś czasu czytam książki z telefonem, bo jak pojawi się jakieś słowo, którego nie znam lub chcę sprawdzić dokładniej jakiś fakt, to szukam w internecie. Nowe pokolenie myśli "telefonami komórkowymi". Widok ekranu smartfonowego jest codziennością, jest czymś znanym i oswojonym.

Widok zawartości podręcznika.

Lubię literaturę faktu. Jednak tej książki nie są się czytać w łóżku, bo za ciężka. Najwygodniej przy biurku. Dla mnie okazja do powtórek, utrwalania i zapoznawania się z nowinkami naukowymi, które zakorzeniają się w podręcznikach. Jeszcze jedna, długa opowieść o różnorodności życia, o poznawaniu, o wielkim systemie przyrodniczym. A że biologia należy do najszybciej rozwijających się dyscyplin naukowych, to warto do niej sięgnąć po edukacji szkolnej czy nawet uniwersyteckiej. Będzie sporo nowego. Wiedza biologiczna wymaga częstego aktualizowania, zarówno w odniesieniu do pojedynczych faktów jak i większych teorii czy interpretacji.

Biologia Campbella jest przykładem znakomicie zrobionego podręcznika. Są pytania kontrolne, integracja treści z różnych działów itp. Tak, nauczanie zdalne pojawiło się wraz z książkami czyli kilka wieków temu. I przez ten czas udoskonalono podręczniki. Dojrzewała metoda zdalnego przekazywania treści. I zdalnego tworzenia warunków do uczenia się. Można studiować samodzielnie. Tę książkę polecam i pełnym przekonaniem. Nie musisz chodzić do szkoły czy na studia biologiczne by poznawać biologię. Internet będzie tylko uzupełnieniem. Książka pisana przez dziesięciolecia przez duży zespół autorów, we współpracy z wieloma nauczycielami i przejrzana przez wielu recenzentów.

Poprzednie wydanie ukazało się chyba w 2021, teraz pojawia się nowe, z małymi zmianami koncepcyjnymi i niowymi rozwiązaniami graficznymi. Można powiedzieć, że to podręcznik ogólnoświatowy. Bo i nauka jest międzynarodowa, ogólnoludzka, powstająca zbiorowym wysiłkiem. Bariera językowa jest co raz mniej istotna. Edukacja staje się także co raz bardziej międzynarodowa. Lektura dla pokolenia, wspólny kanon kulturowy i rozumienie świata. Może to właśnie nauki przyrodnicze powinny być klamrą spajająca różne społeczeństwa? Różne języki i narody? Coś, co nas łączy, mimo dyskusji nad faktami i interpretacjami. Może i w naszych szkołach znajdzie się więcej czasu i miejsca na te treści ogólnoludzkie i do tego przydatne.

Dla mnie wartościowy jest element aktywizowania w procesie uczenia się. To m.in. ryciny w cyklu "Stwórz powiązania", które łączą treści z różnych rozdziałów i dziedzin nauk biologicznych. Pomagają zrozumieć i ustrukturalizować swoją wiedzę. Pokazywanie całości. Ponadto sa pytania kontrolne z serii "Stwórz powiązania", "czy rozumiesz", "a co jeśli". Nawet papierowa wersja podręcznika daje możliwości aktywizowania i samodzielnego uczenia się.
I to, co cenne, to przydatność dla każdego, ciekawego wiedzy. Nacisk na stosowanie metod naukowych w rozwiązywaniu problemów. uczy czegoś więcej niż samej tylko biologii. To znaczy nie uczy, jest elementem środowiska edukacyjnego, które możemy stworzyć sobie sami lub tworzy nauczyciel. I w tym środowisku, z wykorzystaniem podręcznika sami się uczymy. Bo to nie podręcznik uczy, on dostarcza treści, które sami musimy przeczytać, przemyśleć, zrozumieć, zastosować. A człowiek najlepiej uczy się w relacjach z innymi, w dyskusji, w dialogu, przez doświadczanie i eksperymentowanie. Tak uczymy się w klasie i na studiach, w grupie studenckiej, także w relacjach z nauczycielem. Być może co raz bardziej do tego aktywizującego i konektywnego środowiska wnikać będą algorytmy sztucznej inteligencji. A wtedy, nawet bez formalnej szkoły każdy z nas odnajdzie swoją grupę, z którą będzie się uczył np. biologii przez całe życie.


Fragment z Biologii Campbella.

To, co mi w Biologii Campbella się podoba, to nowoczesne podejście merytoryczne. Zaczynają od ewolucji i badań naukowych jako metody. Koncepcją centralną jest ewolucja, wyjaśniająca jedność i różnorodność życia. Badając przyrodę, naukowcy formułują i testują hipotezy. Współpraca i różnorodność punktów widzenia są korzystne dla nauki. Może nawet nie tylko dla nauki? Ten podręcznik to coś więcej niż poznawanie tajników biologii, to także poznawanie uniwersalnej metody naukowej. Może podobne, uniwersalne podręczniki powstają dla fizyki, chemii astronomii czy geografii?

Trzecie polskie, najnowsze wydanie. A tak w ogóle to już 12-te. I było więcej podobnych podręczników. Moje pokolenie wykorzystywało Biologię Villego. Nad takimi podręcznikami pracują przez lata duże zespoły autorów. W tytule zostaje pierwotny autor a pracę przejmują następcy. Wydawca reklamuje, że Biologia Campbella jest "najlepszym podręcznikiem do biologii na świecie". Możliwe. Podjęcie się od zera stworzenia tak obszernego działa to ogromny wysiłek. Wymaga sił, czasu i środków. W zasadzie możliwe jest teraz w ujęciu globalnym, na światowy rynek. Chyba, żeby dotowały instytucje państwowe.

Podobno jest to najlepiej sprzedający się podręcznik biologii na świecie. Wskazywało by to na globalizację rynku wydawniczego. Łatwiej przetłumaczyć niż tworzyć od podstaw. "Trzecia polska edycja fenomenalnego podręcznika biologii opracowanego przez zespół słynnych biologów amerykańskich. Logiczny, świetnie przemyślany układ materiału, kilkadziesiąt nowych, doskonałych ilustracji, rzetelne opracowanie i przystępny język, to niezaprzeczalne atuty tej niezwykłej książki, której poprzednie wydania cieszą się doskonałą opinią wśród nauczycieli, studentów i uczniów. To wydanie – zmienione, unowocześnione i znacznie poszerzone – zawiera najnowsze odkrycia i wyniki badań, szczególnie w takich dynamicznie rozwijających się dziedzinach jak genetyka, ewolucja i ekologia."

Tak jak już wspominałem, to dobra książka dla licealistów, dla czynnych nauczycieli biologii jak i dla studentów kierunków medycznych i biologiczno-chemicznych. Ale jest także warta polecenia każdemu, szukającemu wiedzy o świecie. Uczymy się całe życie. Choćby po to, by rozumieć rzeczywistość. Nie tylko krótkie informacje w tekstach internetowych czy w czasopismach, ale solidna i spójna wiedza ułożona w dłuuuga opowieść. Baza dla krytycznego myślenia i weryfikowania treści, pojawiających się w internecie. Może to już jedno z ostatnich wydań papierowych, bo kolejne to będą podręczniki online? Łatwiejsze do aktualizowania i redagowania i przeglądane z pomocą sztucznej inteligenjci, np. podobnej do ChatGPT. Na razie Biologia Campblela na skromną stronę internetowa: biologiacampbella.pl lecz może będzie się rozrastać do jakiejś formy interaktywnej i poszerzającej zawarte w książce informacje? A może w formie poszerzonego uczenia się zdalnego? Czas pokaże. A ja mam zapewniona lekturę na wiele dni.

Stanisław Czachorowski

poniedziałek, 12 lutego 2024

Pole elektromagnetyczne wpływa na procesy rozrodcze u samic



Pole elektromagnetyczne jest uznawane za powszechnie występujące zanieczyszczenie środowiska zwane elektrosmogiem. Jego obecność związana jest z dynamicznym rozwojem industrializacji i wzrostem ilości źródeł promieniowania elektromagnetycznego. Jednym z typów pola elektromagnetycznego jest pole elektromagnetyczne o ekstremalnie niskiej częstotliwości (ELF-EMF), generowane m. in. przez linie wysokiego napięcia, podziemne kable przeznaczone do przesyłania energii, urządzenia elektryczne powszechnie wykorzystywane w gospodarstwach domowych, takie jak np. kuchenki indukcyjne, suszarki do włosów, koce elektryczne. 

Naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie odkryli, że ELF-EMF wpływa na procesy rozrodcze u samic. Wykazano, że ELF-EMF zmienia aktywność tkanek macicy i zarodków, co może być niekorzystne dla prawidłowego rozwoju wczesnej ciąży. Badania wykonano na modelu świni domowej. 

Polecamy publikację dotyczącą konsekwencji oddziaływania ELF-EMF na tkanki macicy. Link do artykułu https://doi.org/10.1016/j.anireprosci.2021.106694.

Badania zostały wykonane w ramach projektu przyznanego i sfinansowanego przez Narodowe Centrum Nauki, 2017/25/B/NZ9/00090.

piątek, 22 grudnia 2023

Zbierz 3 śmieci codziennie, na przykład na Płocidudze

Taki worek udało mi się wypełnić w niecałą godzinę :(


„Kiedy idziesz na spacer, do pracy lub z pracy do domu, z rodziną czy z przyjaciółmi, postaraj się zebrać przynajmniej trzy śmieci” – pierwszy raz usłyszałem o tym pomyśle na zajęciach w trakcie studiów I stopnia (prawdopodobnie kilka słów przekręciłem). Przez całą podstawówkę i gimnazjum uczeni byliśmy, żeby nie śmiecić, a jak widzimy jakiś papierek to trzeba wrzucić go do śmietnika. W szczególności objawiało się to na Dzień Ziemi, kiedy wychodziliśmy z nauczycielem i zbieraliśmy śmieci do worków. Rozumiałem idee sprzątania i pozostawiania po sobie czystości (może nie u siebie w pokoju) ale zawsze zastanawiało mnie po co to robić jak i tak zaraz ktoś znowu naśmieci. Nikt nie uczył nas, żebyśmy próbowali zbierać śmieci na spacerach, łączyć relaks lub obowiązek (kiedy chodzimy do pracy albo na zajęcia) z pożytecznym. Dopiero na studiach mając zajęcia w terenie zobaczyłem ile śmieci kryje się po krzakach i wtedy zdałem sobie sprawę, że mogę je zapakować w worek, bo i tak muszę wejść obok tych śmieci i zebrać materiał. Mówienie o zbieraniu śmieci jest bardzo łatwe ale znacznie ciężej jest to wprowadzić w życie, w rutynę. Ostatnio usłyszałem od kolegi, że jest pewien sposób jak łatwo wprowadzić pewne czynności w rutynę. Jako przykład podał bieganie, jeśli chcemy zacząć regularnie biegać rano to powinniśmy zacząć nie od biegania ale od wstawania rano i ubrania butów do biegania. Bardzo prosta czynność (no może nie wstawanie rano) dzięki której oszukujemy mózg i dajemy mu sygnał, że jak już się ubrałem to głupio nie wyjść pobiegać. Może można to przełożyć na zbieranie śmieci w trakcie spacerów. Przed wyjściem z domu zapakujcie worek na śmieci i jednorazową rękawiczkę, a jak zobaczycie śmieci po drodze to gwarantuje, że przejdzie wam przez głowę myśl „Jak już mam ten worek i rękawiczkę to głupio nie zebrać”. Jeśli nie chcecie zaczynać od worków to może warto wziąć do kieszeni rękawiczkę i użyć jej do zebrania kilku śmieci i wywaleniu ich do najbliższego śmietnika.

21.12.2023 postanowiłem wykorzystać wolny czas na obejście Płocidugi Dużej z lornetką i notatnikiem. Ostatnio interesuje mnie temat synurbizacji czyli procesu, który opisuje przystosowanie się dzikich zwierząt do warunków panujących na terenach miejskich. Przykładami mogą być wróbel Passer domesticus i gołąb Columba livia domestica, gatunki które całkowicie wniknęły do środowiska miejskiego i pełnią życia korzystają z zasobów jakie daje im miasto. Wybierając teren do obserwacji tego zjawiska postanowiłem, że Płociduga może być dobrym miejscem, ponieważ należy do terenów miasta oraz mogę połączyć hobby z czymś pożytecznym – zbieraniem śmieci w miejscu publicznym. Spacer zacząłem od zejścia z mostu do brzegu Łyny na poziomie ulicy Tuwima, następnie ruszyłem wzdłuż rzeki w stronę Brzezin. Nie zdążyłem przejść 10 metrów i już wyciągałem worek śmieci, żeby zapakować pierwsze butelki. Całe szczęście śmieci nie zepsuły mi obserwacji powszechnie spotykanych ptaków takich jak sikorka bogatka czy modra albo ptaków wodnych jak młody łabędź krzykliwy co chwila zanurzający swoją głowę w rzece. Jako, że rzeka w pewnym momencie odbija od Łynostrady to pozwoliło mi to zaobserwować kilka ciekawszych rzeczy. Jedna to fakt, że ścieżka jest nie tylko uczęszczana przez ludzi ale też przez bobry, które pozostawiają efekty swojej pracy po obu jej stronach. Druga to moja obecność i prawdopodobnie to, że niosłem jaskrawo niebieski worek sprawiał, że sójki od razu wznosiły sygnał ostrzegający wszystkie zwierzęta w okolicy, a kaczki krzyżówki wzbijały się do lotu nie dając mi nawet podejść bliżej. Interesujące jest to, że po drugiej stronie rzeki (kilkanaście metrów od brzegu) stoją domy, kolorowe, świecące i często głośne. Czy obecność człowieka po tej stronie rzeki jest tak rzadka, że kaczki wystraszyły się i postanowiły przebywać po stronie domów? Może ludzie z tych domów dokarmiają te kaczki albo łatwiej jest im zdobywać pożywienie na brzegu wykoszonym z trawy i trzcin? Przecież nieraz kaczki same podchodzą do ludzi odpoczywających nad jeziorem w poszukiwaniu pożywienia, a te starały się trzymać daleko ode mnie i mojego brzegu. 

Dwie ostatnie interesujące sytuacje to kolejne skutki synurbizacji czyli obecność dwóch gatunków ptaków – pierwszego miałem nadzieję spotkać, a drugiego kompletnie się nie spodziewałem. Najpierw przede mną niebo przeciął kształt drapieżnego ptaka, od razu chwyciłem za lornetkę i kształt głowy potwierdził moje przypuszczenia. Kolejne cechy jakie udało mi się zaobserwować, w niestety za krótkim czasie, to białe upierzenie od spodu i szare upierzenie strony grzbietowej. Najprawdopodobniej był to krogulec czyli ptak drapieżny, który przybył do miast za wróblami. Coraz więcej obserwuje się tego typu ptaków w miastach, a ja nie mogę się doczekać aż spotkam go ponownie i upewnię się, że to ten gatunek. Ostatnią moją obserwacją był gatunek wodnego ptaka, który mnie zaskoczył nie tylko swoją obecnością ale i spokojem emanującym z jego postury. Była to czapla siwa, która wzbiła się w powietrze kiedy za blisko podszedłem do jej drzewa i usiadła na brzozie w pobliżu drugiej czapli. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że brzozy znajdowały się kilka metrów od drogi, po której co chwila sunęły samochody. Ptaki nic sobie nie robiły ze zgiełku wywoływanym przez auta oraz pobliską budowę. Po prostu odpoczywały na gałęziach i tyle. Ciekawi mnie ilu ludzi tamtędy przechodzi i nie zdaje sobie sprawy, że te piękne ptaki siedzą w pobliżu ich domów i są dobrze widoczne gołym okiem (kiedy się je w końcu zauważy).

Cały spacer zajął mi niecałą godzinę i niestety przyjemne uczucie psuł fakt, że udało mi się uzbierać cały worek śmieci, a jeszcze wiele z nich leży rzuconych w krzaki albo do wody. Idąc Łynostradą zebrałem najwięcej śmieci pomimo tego, że co chwila można tam spotkać śmietniki, z których najwidoczniej nikt nie korzysta. Ponadto mój widok zainteresował jednego z biegaczy, wymieniliśmy kilka spostrzeżeń o bydlakach zostawiających śmieci więc może obudziło to w kilku osobach, które mnie zobaczyły, jakąś myśl, że można wykorzystać spacer nie tylko do poprawienia własnego samopoczucia i wyprowadzenia psa ale również do oczyszczenia środowiska. Mam nadzieję, że opis mojego spaceru jest przykładem połączenia relaksu, hobby i społecznej pożyteczności. Warto zaczynać małymi kroczkami i jeśli każdy z nas poświęciłby godzinę w tygodniu do wyjścia na spacer z przyjacielem i zabraniem ze sobą worka na śmieci, każdy z nas oczyściłby przestrzeń publiczną z przynajmniej 20 litrów śmieci!

Kamil Ciborowski
student Wydziały Biologii i Biotechnologii  


Ślady działalności bobrów, nie mam pojęcia jak dawno.

Pół-profesjonalne zdjęcie czapli z wykorzystaniem smartfona i lornetki.