środa, 19 marca 2025

Lokalna społeczność wobec kryzysu klimatycznego – jak małe działania mogą przynieść wielkie zmiany


Kryzys klimatyczny to jedno z największych wyzwań współczesnego świata. Często wydaje nam się, że zmiany klimatyczne to problem globalny, na który nie mamy wpływu. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Właśnie lokalne społeczności mogą odegrać kluczową rolę w walce o lepszą przyszłość. Każdy, nawet najmniejszy gest, może mieć ogromne znaczenie. Poprzez małe kroki możemy osiągnąć wielkie efekty.

Za pomocą codzienne wyborów, jakie podejmujemy, realnie wpływamy na środowisko. Segregowanie śmieci, ograniczanie plastiku, oszczędzanie wody czy korzystanie z komunikacji miejskiej to wszystko przyczynia się do zmniejszenia naszego śladu węglowego. W wielu miastach powstają inicjatywy społeczne, które promują ekologiczne zachowania. Przykładem mogą być miejskie ogrody, gdzie mieszkańcy wspólnie uprawiają warzywa i owoce, ograniczając tym samym konieczność transportu żywności na duże odległości czy tworzenie w kompostowników w miarę możliwości.

Żeby pokazać, że zmiany są realne warto podać przykład jak działania ludzi przyczyniają do zmian. W niewielkim miasteczku Ascha w Niemczech mieszkańcy postanowili przejść w 100% na energię odnawialną i udało im się to w zaledwie kilka lat! Podobne projekty realizowane są również w Polsce, np. W gminie Kisielice, gdzie postawiono na wiatraki i biogazownie, dzięki czemu znacznie zmniejszono emisję CO₂.

Studiując biotechnologię, coraz bardziej dostrzegam, jak nasze codzienne nawyki wpływają na środowisko. Nie trzeba wielkich działań, by zrobić różnicę liczą się świadome decyzje. Segreguję odpady, bo wiem, że odpowiednie przetwarzanie surowców zmniejsza zanieczyszczenie. Staram się ograniczać marnowanie jedzenia, wybieram produkty z mniejszą ilością plastiku oraz korzystam z transportu publicznego. Wiem, że im więcej osób zaangażuje się w ochronę środowiska, tym większy efekt możemy osiągnąć.

Podsumowując kryzys klimatyczny to problem globalny, ale jego rozwiązanie zaczyna się na poziomie lokalnym. Wspólne działania społeczności mogą przynieść ogromne zmiany. Każdy z nas ma wpływ na środowisko wystarczy zacząć od małych kroków. Bo jeśli wiele osób podejmie choćby niewielkie działania, razem możemy stworzyć lepszą przyszłość dla naszej planety.

Katarzyna Krot

studentka biotechnologii


Al pomogło mi z wymyśleniem tyłu i dobrem tematu oraz znalazło źródła jakie tyczą się tego tematu.


Źródła:
  • J. Szymańska, Zrównoważony rozwój w praktyce, PWN, 2021
  • M. Kowalczyk, Lokalne społeczności wobec zmian klimatu, Wydawnictwo Naukowe UJ, 2020

Szkodliwe substancje w glebie: Wpływ oprysków rolniczych na zanieczyszczenie wód gruntowych

 

Zanieczyszczenie wód gruntowych i powierzchniowych to jeden z najpoważniejszych problemów ekologicznych współczesnego świata. Wody te pełnią kluczową rolę zarówno w utrzymaniu zdrowych ekosystemów, jak i w zaopatrzeniu w wodę pitną dla ludzi. W szczególności wody gruntowe stanowią główne źródło wody pitnej w wielu regionach świata, co czyni je szczególnie wrażliwymi na zanieczyszczenia. Jednakże w wyniku intensywnego stosowania chemikaliów w rolnictwie, takich jak opryski, wody te stają się coraz bardziej narażone na zanieczyszczenie. Celem tego eseju jest omówienie wpływu oprysków na wody gruntowe i powierzchniowe oraz przedstawienie działań, które mogą pomóc w ograniczeniu tych negatywnych skutków. 

Opryski to zabiegi ochrony roślin, które polegają na stosowaniu różnych chemikaliów, takich jak pestycydy, herbicydy i fungicydy, w celu zwalczania szkodników, chorób roślin i chwastów. Pestycydy eliminują szkodniki, herbicydy zwalczające chwasty, a fungicydy są stosowane w walce z chorobami grzybowymi. Opryski stanowią podstawowy element ochrony roślin w rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie. Ich głównym celem jest zwiększenie plonów oraz poprawa zdrowotności roślin. Mimo że opryski przynoszą korzyści ekonomiczne i zwiększają wydajność upraw, ich użycie wiąże się z ryzykiem zanieczyszczenia środowiska, zwłaszcza wód gruntowych i powierzchniowych. Substancje chemiczne zawarte w opryskach mogą przedostawać się do wód w wyniku procesu infiltracji. Procesie polegającym na wnikaniu wody w glebę lub inną warstwę podłoża. Zaczyna się on, gdy deszcz lub inna forma opadów atmosferycznych spada na powierzchnię ziemi, a część tej wody przemieszcza się przez górne warstwy gleby w kierunku głębszych warstw, aż do wód gruntowych czyli proces przez glebę oraz spływu powierzchniowego. 

W zależności od rodzaju gleby i jej struktury, substancje chemiczne mogą dotrzeć do wód gruntowych, gdzie pozostają przez długie lata, stanowiąc zagrożenie dla jakości wody pitnej. Wody powierzchniowe, takie jak rzeki, jeziora i stawy, również są narażone na zanieczyszczenie chemikaliami. Spływ powierzchniowy, który występuje podczas deszczu, transportuje chemikalia z pól uprawnych do zbiorników wodnych. Dodatkowo, procesy erozji gleby prowadzą do transportu cząsteczek gleby, które mogą zawierać resztki pestycydów, do rzek i jezior. 

Przedostawanie się tych zanieczyszczeń do wód ma poważne konsekwencje dla zdrowia ludzi, zwierząt oraz ekosystemów wodnych. W przypadku wód pitnych, pestycydy i herbicydy mogą prowadzić do problemów zdrowotnych, takich jak zaburzenia hormonalne, nowotwory czy choroby układu nerwowego. Dla organizmów wodnych, pestycydy są często toksyczne i mogą prowadzić do śmierci ryb, roślin wodnych oraz innych organizmów żyjących w ekosystemach wodnych. Ponadto, długoterminowe narażenie na pestycydy może prowadzić do bioakumulacji, czyli gromadzenia się substancji chemicznych w organizmach, co stanowi poważne zagrożenie dla drapieżników na szczycie łańcucha pokarmowego. W skali ekosystemu może to doprowadzić do spadku bioróżnorodności oraz zaburzenia równowagi ekologicznej. 

W wielu regionach świata stosowanie chemikaliów w rolnictwie prowadzi do poważnego zanieczyszczenia wód. Na przykład w północno-wschodnich Indiach intensywne użycie pestycydów organochlorowych i organofosforowych doprowadziło do zanieczyszczenia zarówno wód gruntowych, jak i powierzchniowych. Badania wykazały, że substancje te, w tym DDT (syntetyczny pestycyd, który był szeroko stosowany w połowie XX wieku do zwalczania różnych szkodników, w tym komarów, szkodników rolniczych i wszy) wykryto w wodach pitnych, co stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi oraz środowiska. Podobne problemy występują w Europie, gdzie pestycydy wykryto w wodach rzek, jezior oraz wód gruntowych. Zgodnie z raportami Europejskiej Agencji Środowiska, obecność tych substancji ma wpływ na jakość wód oraz zdrowie ekosystemów wodnych. 

Aby zminimalizować negatywny wpływ oprysków na wody gruntowe i powierzchniowe, zaleca się stosowanie precyzyjnych metod aplikacji pestycydów, które pozwalają na ograniczenie ich ilości oraz zwiększenie skuteczności. Technologia precyzyjnego rolnictwa, taka jak drony czy systemy czujników wilgotności gleby, umożliwia dokładniejsze nakierowanie oprysków, zmniejszając ich rozprysk oraz przedostawanie się do wód. Dodatkowo, wprowadzenie praktyk zrównoważonego rolnictwa, takich jak rotacja upraw, użycie naturalnych metod ochrony roślin oraz ograniczenie stosowania pestycydów chemicznych, może pomóc w ochronie środowiska. Ważnym elementem jest również monitorowanie jakości wód oraz egzekwowanie przepisów dotyczących stosowania chemikaliów w rolnictwie. Przepisy te mogą obejmować kontrolę stężenia pestycydów w wodach oraz wymogi dotyczące okresów karencji, czyli czasu, który musi upłynąć od zastosowania oprysków do zbioru plonów. 

Odpowiedzialne stosowanie oprysków jest kluczowe dla ochrony wód gruntowych i powierzchniowych przed zanieczyszczeniem. Aby zminimalizować ich negatywny wpływ na środowisko wodne, konieczne jest stosowanie nowoczesnych technologii precyzyjnego rolnictwa oraz wprowadzenie praktyk zrównoważonego rolnictwa. Dodatkowo, monitorowanie jakości wód oraz egzekwowanie przepisów dotyczących stosowania chemikaliów w rolnictwie jest niezbędne, aby zapewnić długoterminową ochronę zasobów wodnych i zdrowia publicznego. Zrównoważona produkcja rolna, która uwzględnia zarówno potrzeby ekologiczne, jak i ekonomiczne, stanowi klucz do zapewnienia czystych wód i zdrowego środowiska. 

Paweł Zalewski 
student biotechnologii

Do uzupełnienia informacji, redakcji tekstu oraz wygenerowania grafiki został użyty Chat GPT 

Źródła: 
  1. Ari, S. Z., Khan, N. A., Gandhi, K. N., & Meshram, T. (2020). Pesticide contamination of groundwater: A growing concern. Environmental Science and Pollution Research. https://link.springer.com/article/10.1186/2052-336X-12-11 
  2. European Environment Agency. (2021). Pesticides in rivers, lakes, and groundwater. European Environment Agency. https://www.eea.europa.eu/en/analysis/indicators/pesticides-in-rivers-lakes-and 

wtorek, 18 marca 2025

Tajemnicze przeloty na Mierzei Wiślanej – czy ptaki próbują nam coś przekazać?

 

Każdej wiosny, od 2019 roku, stary ornitolog Jan wychodził o świcie na wieżę na Górze Pirata na Mierzei Wiślanej, aby obserwować niezwykłe przeloty ptaków. Początkowo notował setki ptaków, ale z roku na rok termin podejmowania wędrówek się opóźniał. Zaniepokojony postanowił przyjrzeć się bliżej przyczynom tej zmiany.

Podczas ostatniej obserwacji, w 2023 roku, zauważył gołębia, który zatoczył koło i usiadł na wieży. W tym symbolicznym geście Jan dostrzegł przesłanie – natura próbuje dostosować się do zmian, które sami wywołaliśmy. Zrozumiał, że los ptaków zależy od naszych działań, a każde nasze zaniedbanie powróci do nas jak gołąb zataczający koło – przypominając, że w naturze wszystko jest ze sobą połączone.

Każdy, kto choć raz odwiedził Mierzeję Wiślaną, wie, że jest to miejsce wyjątkowe nie tylko ze względu na malownicze plaże i sosnowe lasy, ale także ze względu na niezwykłe migracje ptaków. Jednym z najbardziej zaangażowanych obserwatorów tych wędrówek jest ornitolog Jan, który od 2019 roku każdej wiosny wspina się na wieżę obserwacyjną na Górze Pirata, by dokumentować ptasie przeloty.

Jan zauważył ciekawy i niepokojący trend – z każdym rokiem ptaki, w tym gołębiowate, opóźniają termin swojej wiosennej migracji. Zamiast pojawiać się na początku marca, zaczęły przylatywać coraz później. Postanowił więc zbadać przyczyny tych zmian. Analizuje warunki pogodowe, dostępność pokarmu oraz zmiany w środowisku naturalnym, które mogą wpływać na ptasie zachowania.

Badania nad ptakami na Mierzei Wiślanej prowadzi także Stowarzyszenie Drapolicz, które zajmuje się monitorowaniem migracji ptaków szponiastych, krukowatych oraz gołębiowatych. W tym roku otwierają nowy punkt liczeń – pierwszy w Polsce punkt liczeń morskich. Dzięki wsparciu finansowemu udało im się uzyskać pierwsze granty na rozwój projektu.

Jeśli chcecie pomóc w liczeniach, możecie skontaktować się ze Stowarzyszeniem Drapolicz mailowo – szukają chętnych wolontariuszy! Liczenia rozpoczynają się już 16 sierpnia i potrwają aż do połowy listopada. Obserwacje prowadzone są w godzinach 7:00–15:00. Każdy ptak przelatujący obok wieży, należący do szponiastych, krukowatych oraz gołębiowatych, jest liczony. Dodatkowo zapisywane są kierunek wiatru, wysokość lotu oraz obszar, nad którym ptaki przelatują.

Odwiedzenie wieży to niezapomniane doświadczenie – można na własne oczy zobaczyć spektakularne przeloty ptaków i poczuć się częścią tej niezwykłej przyrody.

Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach – czy w Waszej okolicy również zauważyliście zmiany w migracjach ptaków?

Zuzanna Chlebicka

studentka biologii

Wywiad z Ptasim Mleczkiem

 

Dziennikarz: Dzień dobry, Ptasie Mleczko! Bardzo mi miło, że mogę z Panem porozmawiać. Zacznijmy od początku – urodził się Pan 10 lipca 1936 roku. Jak wspomina Pan swoje dzieciństwo?

Ptasie Mleczko: Ooo, to były piękne czasy! Początki były słodkie, ale i wymagające – musiałem znaleźć swoje miejsce w świecie deserów. Dzięki Janowi Wedlowi szybko zyskałem popularność i ludzie zaczęli mnie uwielbiać. Od samego początku wiedziałem, że moim powołaniem jest uszczęśliwianie innych.

Dziennikarz: I świetnie Pan to robi! Jest Pan prawdziwą ikoną słodkości. Co sprawia, że jest Pan tak uwielbiany?

Ptasie Mleczko: Myślę, że to połączenie mojej delikatnej struktury i wyśmienitego smaku. Rozweselam, łączę ludzi przy wspólnym słodkim momencie i po prostu nasycam – zarówno ciało, jak i duszę! Poza tym zawsze staram się być duszą towarzystwa. Kiedy pojawiam się na imprezie, od razu robi się przyjemniej.

Dziennikarz: Brzmi fantastycznie! Ale jak każdy, ma Pan też swoje słabości…

Ptasie Mleczko: Ach, niestety. Temperatura to mój największy wróg – wystarczy trochę ciepła i zaczynam się roztapiać. No i ten smutek, gdy tak szybko znikam… Ludzie często mówią: „Jak to? Już się skończyło?!”. To dla mnie zawsze trochę bolesne.

Dziennikarz: Przez prawie 90 lat swojego życia był Pan świadkiem wielu zmian na świecie. Jak patrzy Pan na to, co dzieje się z klimatem?

Ptasie Mleczko: To bardzo smutne, bo kiedyś zima była prawdziwie zimowa, a lato – przyjemnie ciepłe, a nie nieznośnie upalne. Teraz temperatury rosną, lodowce topnieją, a ja czuję, że świat nie jest już tak przyjaznym miejscem dla słodyczy takich jak ja! Kiedyś mogłem leżeć w pudełku w cieniu i nic mi nie było, a dziś? Wystarczy kilka chwil w upale i po mnie!

Dziennikarz: I dlatego walczy Pan o ekologię?

Ptasie Mleczko: Dokładnie! Chcę, żeby świat wrócił do równowagi, dlatego robię, co mogę – zachęcam do segregacji odpadów, wspieram odpowiedzialną produkcję i sprzeciwiam się nadmiernej emisji gazów cieplarnianych. Moje mieszkanie to wzór ekologicznej architektury! Mieszkam w kartonowym pudełku, które w pełni nadaje się do recyklingu. Staram się minimalizować odpady – nawet moje łóżko, choć plastikowe, jest wielokrotnego użytku i można je przetworzyć na coś nowego. Każdy element mojego domu ma swoje miejsce i drugie życie!

Dziennikarz: Wspomniał Pan, że nie przepada za Smokiem Wawelskim i Niebieską Krową – czy to ma związek ze zmianami klimatu?

Ptasie Mleczko: Oczywiście! Smok Wawelski zieje ogniem, podnosząc poziom dwutlenku węgla, a Niebieska Krowa… cóż, jej działalność przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych. Oboje sprawiają, że robi się coraz cieplej, a ja przez to żyję w ciągłym stresie.

Dziennikarz: A jak wygląda Pana relacja z przyjaciółmi?

Ptasie Mleczko: Jan Wedel to mój ojciec chrzestny – bez niego nie byłoby mnie na świecie! Zawsze dbał, bym był najlepszej jakości. A Czekotubka Mlecza? To świetny kumpel! Zawsze możemy na siebie liczyć, dzielimy pasję do czekolady i słodkich niespodzianek.

Dziennikarz: A jakie są Pana marzenia?

Ptasie Mleczko: Chciałbym… mieć większą masę! Marzę o tym, by ludzie mogli cieszyć się mną jeszcze dłużej. Wyobraża Pan sobie wielkie, XXL Ptasie Mleczko? To byłby hit!

Dziennikarz: To brzmi jak marzenie wielu łasuchów! Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia słodkich planów!

Ptasie Mleczko: Dziękuję! I pamiętajcie – życie jest lepsze z odrobiną słodyczy, ale też z troską o naszą planetę! 🍫🌍✨

 

Dominika Nożykowska

studentka biotechnologii

Do stworzenia owego wywiadu zostały wykorzystane narzędzia AI, aplikacji Chat GBT. Grafika również wygenerowana za pomocą AI.


poniedziałek, 17 marca 2025

Środowiskowe koszty sztucznej inteligencji – czy rozwój technologii może być zrównoważony?


Sztuczna inteligencja (AI, ang. Artificial Intelligence) w powszechnym rozumieniu to przede wszystkim chatboty, programy generujące obrazy czy narzędzia automatyzujące różne procesy. Korzystamy z nich na co dzień, często nie zastanawiając się, jakie zasoby są niezbędne do ich działania. W rzeczywistości AI nie istnieje w oderwaniu od infrastruktury – za każdym zapytaniem, za każdym wygenerowanym obrazem czy analizą danych stoją ogromne centra danych.

Te budynki, pozornie niepozorne, przypominają industrialne hale, często bez okien. W ich wnętrzu znajdują się długie rzędy szaf serwerowych, w których pracują tysiące jednostek obliczeniowych. Ich ciągła praca generuje olbrzymie ilości ciepła, dlatego centra danych wyposażone są w zaawansowane systemy chłodzenia. Oprócz tradycyjnych klimatyzatorów coraz częściej wykorzystuje się nowoczesne technologie, takie jak chłodzenie cieczą czy wykorzystanie naturalnych źródeł chłodu. Aby zapewnić nieprzerwaną pracę, stosuje się także redundantne systemy zasilania – generatory awaryjne oraz systemy UPS (Uninterruptible Power Supply).

AI z impetem wkroczyła na globalną scenę, stając się jednym z głównych motorów współczesnego rozwoju gospodarczego. Jej rosnąca popularność przekształca gospodarki i społeczeństwa na całym świecie, lecz rzadko mówi się o jej kosztach środowiskowych. Wraz z coraz większym wykorzystaniem sztucznej inteligencji rośnie też zapotrzebowanie na energię i zasoby potrzebne do podtrzymania pracy centrów danych. Serwery muszą działać nieustannie – dzień i noc, bez chwili przerwy – co oznacza ogromne zużycie energii oraz wody wykorzystywanej do ich chłodzenia. Czy w obliczu dynamicznego rozwoju AI jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązania minimalizujące jej wpływ na środowisko? Jakie konsekwencje niesie za sobą jej rosnąca popularność? W tym eseju przyjrzę się bliżej środowiskowym kosztom sztucznej inteligencji oraz możliwościom ich redukcji.

Aby zrozumieć, jakie działania mogą ograniczyć negatywny wpływ sztucznej inteligencji na środowisko, należy najpierw przyjrzeć się skali problemu. Centra danych, które napędzają AI, są niezwykle energochłonne, a ich zapotrzebowanie na prąd rośnie w zawrotnym tempie.

Patrząc na zużycie energii potrzebne do odpowiedzi na pojedyncze zapytania, problem nie wydaje się aż tak poważny – najnowsze analizy wskazują, że każde zapytanie do, przykładowo, ChatuGPT zużywa około 0,3 watogodzin (Wh). Biorąc jednak pod uwagę popularność tego narzędzia, według jednych statystyk, do ChatuGPT trafia około 365 miliardów zapytań rocznie (a będzie tylko wzrastać). Daje to nam wtedy około 1058,5 gigawatogodzin (GWh) – dla porównania jest to zbliżone do rocznego zużycia energii przez małe państwo.

Według badań Alexa de Vriesa opublikowanych w Digiconomist Joule, globalne zużycie energii elektrycznej przez sztuczną inteligencję może wzrosnąć do 134 terawatogodzin (TWh) rocznie do 2027 roku. Dla porównania, przeciętne gospodarstwo domowe w Europie zużywa około 3500 kWh rocznie, co oznacza, że 134 TWh wystarczyłoby do zasilenia aż 38 milionów domów przez cały rok.

Tak ogromne zużycie energii przekłada się na znaczną emisję gazów cieplarnianych, zwłaszcza jeśli energia pochodzi z paliw kopalnych. Dodatkowo centra danych wymagają intensywnego chłodzenia, co często wiąże się z dużym zużyciem wody i dalszym obciążeniem środowiska. W tradycyjnych systemach chłodzenia woda po spełnieniu swojej funkcji chłodzącej, może być wypuszczana do rzek lub jezior w postaci podgrzanej, co może wpłynąć na lokalne ekosystemy. Warto także pamiętać, że do chłodzenia używane są duże ilości wody – może to prowadzić do problemów z dostępnością tego zasobu.

W obliczu tych wyzwań, kluczowe staje się poszukiwanie bardziej ekologicznych alternatyw dla utrzymania infrastruktury AI. Choć my, jako zwykli użytkownicy sztucznej inteligencji, nie mamy bezpośredniego wpływu na decyzje podejmowane przez gigantyczne firmy kontrolujące tę technologię, to jako społeczność mamy moc, by wywierać presję na wprowadzanie zmian.

Jednym ze sposobów jest edukowanie innych na temat wpływu sztucznej inteligencji na środowisko, co może skłonić większą liczbę osób do podejmowania świadomych działań. Społeczna presja na korporacje może skłonić je do inwestowania w bardziej ekologiczne źródła energii i chłodzenia. Dobrym przykładem firmy, która podejmuje takie działania, jest Google. Firma ta, rozwijająca własne rozwiązania AI, od 2017 roku osiągnęła cel zasilania swojej globalnej działalności w 100% energią odnawialną. Ponadto, Google inwestuje w innowacyjne technologie chłodzenia. W przeszłości korzystano z tradycyjnych klimatyzatorów, które pochłaniały ogromne ilości energii, jednak firma postanowiła pójść krok dalej. Z pomocą sztucznej inteligencji Google opracowało system optymalizacji chłodzenia, który automatycznie dostosowuje ustawienia klimatyzacji na podstawie danych z czujników w centrach danych, takich jak temperatura, wilgotność czy obciążenie serwerów. Dzięki temu możliwe jest zmniejszenie zużycia energii przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiednich warunków do pracy serwerów.

Dodatkowo, Google i inne firmy starają się minimalizować zużycie wody dzięki recyklingowi – na przykład mogą ponownie wykorzystywać wodę w obiegu zamkniętym. W tym przypadku woda wykorzystywana do ochładzania serwerów jest wielokrotnie filtrowana i ponownie wykorzystywana, co znacząco zmniejsza jej zużycie.

Logicznym rozwiązaniem dla zmniejszenia śladu węglowego AI mogłoby wydawać się ograniczenie jego rozwoju. Ale czy to w ogóle realne? Pomysł brzmi sensownie, choć jednocześnie jest dość radykalny. W mojej opinii sztucznej inteligencji nie należy demonizować – to narzędzie, które realnie ułatwia życie, usprawnia pracę i pomaga szybciej znaleźć informacje (o ile jest używane rozsądnie). Jako regularna użytkowniczka takich systemów jak ChatGPT, trudno mi wyobrazić sobie całkowitą rezygnację z AI.

Jednak tutaj pojawia się pewien haczyk – nie chodzi o to, by AI nie używać, ale by robić to mądrze. Jeśli każda osoba zaczęłaby zadawać sztucznej inteligencji pytania o rzeczy oczywiste, np. "Czy Ziemia jest płaska?", trudno nie zauważyć, jak wiele niepotrzebnych procesów obliczeniowych byłoby angażowanych do generowania odpowiedzi na błahe kwestie. Odpowiedzialne korzystanie z AI oznacza nie tylko wykorzystywanie go tam, gdzie faktycznie jest potrzebne, ale także unikanie zbędnego obciążania systemów. Jak we wszystkim – kluczem jest umiar.

Podsumowując – czy możemy korzystać z AI i jednocześnie dbać o planetę? Jak najbardziej, ale wymaga to świadomości i odpowiedzialności. Kluczowe jest edukowanie siebie i innych na temat wpływu centrów danych na środowisko oraz wywieranie presji na firmy, by inwestowały w bardziej ekologiczne rozwiązania. Sztuczna inteligencja nie musi oznaczać inteligencji bezmyślnej – ani z naszej strony, ani ze strony jej twórców. Jeśli chcemy przyszłości, w której technologia i natura mogą współistnieć, musimy działać już teraz – bo AI może wiele, ale sama planety nie uratuje.

Aleksandra Straś
studentka biotechnologii

Zarówno w poszukiwaniach odpowiednich źródeł, jak i w przeformatowaniu tekstu, aby ten był bardziej czytelny, korzystałam z pomocy ChatuGPT. Grafika stworzona przez ChatGPT przy użyciu promptu: „Stwórz grafikę pasującą do ogólnej tematyki pracy. Zamieść na niej personifikację sztucznej inteligencji, która buduje lepszą przyszłość dla ziemi, współpracując z ludźmi”.


Bibliografia:

CRN. (2024). Prądożerne i spragnione centra danych. Pobrano z https://crn.pl/aktualnosci/pradozerne-i-spragnione-centra-danych/

CRN. (2024). Jest pilna potrzeba bardziej ekologicznych centrów danych. Pobrano z https://crn.pl/aktualnosci/jest-pilna-potrzeba-bardziej-ekologicznych-centrow-danych/

ITwiz. (2024). Zrównoważony rozwój centrów danych – wartość dodana czy wymóg prawny? Pobrano z https://itwiz.pl/zrownowazony-rozwoj-centrow-danych-wartosc-dodana-czy-wymog-prawny/

PlanBe Eco. (2024). Ślad węglowy AI – jak popularność sztucznej inteligencji wpływa na klimat? Pobrano z https://planbe.eco/blog/slad-weglowy-ai-jak-popularnosc-sztucznej-inteligencji-wplywa-na-klimat/

Fotorelacja z Nocy Sów

 

W sobiętę 15 marca na naszym wydziale odbyła się druga kortowska Noc Sów. Tym razem miała charakter interdyscyplinarny: biologiczno-chumanistyczny.








Wywiad z Wielmożnym Majonezem Królewskim, Panem Smaków, Władcą Kanapek

 
 

Dziennikarz : Wielki Panie Majonezie, dziękuję, że zgodził się Pan na wywiad. Zaczniemy od pytań z zupełnie inne beczki. Jakie ma Pan zdanie na temat ochrony środowiska?

Majonez Królewski : Oczywiście, że mam zdanie, nie jestem zwykłym dipem! Wiem, jak ważne jest, żebyśmy wszyscy dbali o planetę. Przyznam, że nieco martwię się o to, jak wszyscy traktują opakowania plastikowe… Nie lubię być zamknięty w plastikowej butelce! Moja krągła elegancja jest na coś bardziej… powiedzmy, szlachetniejszego. Może szklane? Przydałoby się więcej tego „zero waste” w moim królestwie.

Dziennikarz : No tak, szklane, to faktycznie bardziej majestatyczne opakowanie. Ale pojawiła się też konkurencja. Co Pan sądzi o zastosowaniu „zdrowszych zamienników”, takich jak majonez light?

Majonez Królewski : Zamienniki?! Żartujesz sobie ze mnie? To ja, majonez pełną gębą, nie jestem „light”! Niech mi ktoś tego „lighta”, przyznam, że aż mi się od niego robi płynniej! Ja jestem gęsty, kremowy i z natury pełen smaku! A te wszystkie alternatywy– cóż, nawet nie powinny mieć praw na tej Ziemi.

Dziennikarz : Hmm, proszę się nie denerwować. Ale wracając do tematu – czy sądzi Pan, że cała ta „moda na zdrowe jedzenie” może zagrozić Pańskiemu stanowisku w królestwie smaków?

Majonez Królewski : Zagrozić?! Proszę Cię! Ja jestem niezniszczalny, jak królewska korona! A te wszystkie „fit-influencerki” i ich marnotrawne podejście do smaku? A co do zdrowego zamiennika, pozwól, że przypomnę o jednym – nic nie smakuje lepiej niż prawdziwy, pełnotłusty majonez. Reszta? Cóż, to tylko namiastki, które nie są dostępne w moim Wielkim Świecie Smaków.

Dziennikarz : Więc Wielki Panie Majonezie, co Pan proponuje dla ochrony środowiska i planety w kontekście… opieki?

Majonez Królewski : Proszę bardzo – mam plan! Po pierwsze, mniej plastiku. Słoiki, szklane butelki, nawet bambusowe opakowania – byle nie plastikowe… Po drugie, zero marnotrawstwa! Nie pozwól, by nawet odrobina mnie spadła do kosza! To skandal!

Dziennikarz : Zdecydowanie dobry plan! Ale czy wie Pan, jak Pan wpływa na środowisko? Jak to jest ze śladem węglowym?

Majonez Królewski : Och, to bardzo ważne pytanie! W końcu, jak wiesz, jestem czymś więcej niż tylko występem na kanapce – jestem symbolem! Chociaż majonez to przede wszystkim pyszna przyjemność, nie zapominajmy o naszym środowisku. Jeśli chodzi o te konsekwencje – wspieram lokalne rolnictwo. Oliwa z zawartością, jaja od kur z wolnego wybiegu – to nie tylko dla smaku, ale także by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych.

Dziennikarz : A co z tym całym „ekologiczno-światowym trendem” – czy to wszystko nie jest trochę… zbyt modne? Czy to nie tylko marketing?

Majonez Królewski : Ach, trendów nie lubię, ale nie oszukujmy się – planeta nie czeka. To, co teraz nazywamy modą ekologiczną, to naprawdę kwestia przetrwania. Jeśli nie wdrożymy świadomych decyzji o tym, co jemy i jak się zachować, to zaraz pozostaniemy w świecie bez frytek i kanapek. Dla mnie ważne jest, by tradycyjne połączenie struktury z odpowiedzialnością było ponad trendami – niech to będzie styl życia, nie chwilowy kaprys!

Dziennikarz : Zgadzam się z tym. To by było na tyle. Dziękuję bardzo za ten wywiad!

Majonez Królewski: Cała przyjemność po mojej stronie.


Oliwia Szypulska
Studentka biotechnologii
Praca napisana z pomocą AI – Chat GPT

Karta postaci, punk wyjścia do opowieści i grafiki.

piątek, 14 marca 2025

Pamiętnik Bruno Espresso

 

Pamiętnik Bruno Espresso Kapsułkowicza 

Pierwszy dzień po zakupie

Cześć, nazywam się Bruno Espresso, choć niektórzy pieszczotliwie wołają mnie Kapsułkowicz. Jestem na świecie zaledwie od trzech tygodni i już zdążyłem się dowiedzieć, że moje życie – choć krótkie – może być naprawdę ekscytujące. Urodziłem się w fabryce kapsułek, gdzie zapakowano mnie w eleganckie metaliczne „ubranko”. Podobno prezentuję się całkiem szykownie. Przez te pierwsze dni siedzę w pudełku z moimi bliźniaczymi braćmi i siostrami, czekając na moment, gdy ktoś z nas będzie miał zaszczyt dostarczyć poranny zastrzyk energii pewnemu miłośnikowi kawy.

Kilka dni później

Mówią, że mam dwie mamy. Pierwszą jest aromatyczna kawa, którą niosę w sobie. Druga to opakowanie, w którym przyszło mi zamieszkać – nasz zbiorowy „dom” w formie kartonowego pudełka. No bo jak tu inaczej nazwać tę dziwną sytuację? Z jednej strony – kawa, która mnie wypełnia, z drugiej – pudełko i folia, które mnie chronią przed światem. Nie powiem, mam w sobie tę dumę, że jestem jednym z tych jednorazowych luksusów, po które ludzie sięgają w chwilach porannej potrzeby.

Kolejnych kilka dni mija

Zaczynamy się coraz bardziej niecierpliwić. Słychać szepty w pudełku: „Kto dziś pójdzie pierwszy? Którego z nas wyjmą? Czy to już moja kolej?”. Napięcie rośnie, bo każdy z nas marzy o chwili, gdy ciśnienie w ekspresie do kawy sprawi, że z naszego wnętrza popłynie intensywny, gorący napar. To będzie nasz wielki moment – choć krótki i nieodwracalny.

Dzień mojej chwały

Nadszedł mój czas! Rano poczułem, jak ktoś unosi wieczko pudełka, a po chwili w moją stronę sięgnęła ludzka dłoń. Jeszcze sekunda i… pyk! Znalazłem się w eleganckim ekspresie. Dookoła czułem ciepło i narastające ciśnienie. W pewnym momencie usłyszałem syk i poczułem, jak gorąca woda przepływa przez moje wnętrze, uwalniając intensywny zapach kawy. Ach, co to była za rozkosz! Właśnie wypełniam moje przeznaczenie – podarowuję komuś zastrzyk energii, uśmiech i przyjemną chwilę o poranku.

Dzień mojej chwały – kilka godzin później

No i stało się – spełniłem swój cel. Teraz, gdy już oddałem całą kofeinową moc, leżę sobie w pojemniku na zużyte kapsułki. Czas na refleksję: wielu moich braci ląduje niestety w koszu na śmieci zmieszane. A przecież to, co nam zostaje w środku (fusy po kawie), mogłoby wylądować w bioodpadach. Z kolei nasze opakowanie – czy to metaliczne, czy plastikowe – można z powodzeniem segregować, aby nadać mu drugie życie w procesie recyklingu.

Kolejnego dnia

Obserwuję uważnie, co się wokół mnie dzieje. Jest tu sporo innych kapsułek, a także kartony, butelki i puszki. Niektóre z nich mają nadzieję na ponowne wykorzystanie. Słyszałem kiedyś, że z aluminium można stworzyć na przykład nowe części rowerów czy puszki, a plastik (jeśli odpowiednio posegregowany) też może się przydać w produkcji nowych przedmiotów. Tylko trzeba trafić do właściwego kosza!

Mój ostatni wpis w pamiętniku

Czekam z niepokojem, bo mam nadzieję, że ktoś zdecyduje się rozdzielić mnie na części: fusy do bio, a kapsułkę do metalu lub plastiku. Dzięki temu nie wyląduję bezużytecznie na wysypisku, lecz dostanę szansę, by narodzić się na nowo.

Z mojego krótkiego, lecz intensywnego życia płynie pewna nauka: nawet jeśli coś wydaje się być jednorazowe, nie znaczy, że musi bezpowrotnie trafić na śmietnik. Mamy szansę – my, kapsułki, opakowania czy inne produkty codziennego użytku – na drugie życie w recyklingu. Dlatego pamiętajcie, proszę, by segregować śmieci. Wystarczy chwilę się zastanowić, żeby fusy wyrzucić do odpadów bio, a kapsułkę do odpowiedniego pojemnika. Nasza planeta odwdzięczy się nam za tę troskę. A ja, Bruno Espresso, będę spał spokojnie, wiedząc, że moja „emerytura” może oznaczać nowe, przydatne przedmioty, zamiast bezsensownego powiększania góry odpadów.

Bo choć moje życie trwało krótko, to jego konsekwencje – dzięki recyklingowi – mogą być znacznie dłuższe i bardziej przyjazne środowisku. Nie zapominajmy więc o naszej odpowiedzialności. Ja już wypełniłem swoją misję – teraz kolej na Was!


 Julia Świdowska-Caliskan

studentka biotechnologii

Historię kapsułki po kawie stworzyłam przy pomocy AI – Chat GPT. Wkleiłam obraz przedstawiający moją Kartę Postaci a pod nią wpisałam prompt. „Na podstawie wklejonej Karty Postaci wygeneruj mi historię w formie pamiętnika opisującą przygodę bohatera z karty. W historii uwzględnij również aspekty dotyczące ochrony środowiska, a historię zakończ morałem.” Po wygenerowaniu historii poddałam ją kilku modyfikacjom według własnych preferencji.

Błyskawiczna odyseja – z pamiętnika pewnej puszki

 

Błyskawiczna odyseja – pamiętnik pewnej puszki 
czyli historia pełna kofeiny, rollercoasterów emocjonalnych i jednej ekologicznej refleksji

Dzień 1 – Narodziny 
Światło. Blask. Energia. Wibrujący zapach metalu. Otwieram oczy – no dobra, może ich nie mam, ale czuję, z e istnieję! Stoję w szeregu identycznych jak ja – smukłych, lśniących, gotowych do działania. Moje wnętrze tętni kofeiną, tauryną i marzeniami o wielkich czynach. 

Nazywam się Błyskawiusz Puszkin. Dla znajomych – Błyskawica w puszce. Oficjalnie mam 3 miesiące od daty produkcji (bo tak ktos wydrukował na moim boku). Nieoficjalnie? Od zawsze jestem w sercach studentów, nocnych kierowco w i tych, którzy obiecali sobie „jeszcze tylko jedną rundkę” w grze. 

Mój cel? Być wszędzie tam, gdzie ludzie walczą z sennością i czasem

Dzień 3 – Nowy świat 
Zostałem dostarczony do lodówki w sklepie 24h. Chłód oblepia mnie jak niewidzialna powłoka. Obok mnie napoje izotoniczne (łagodna ekipa dla sportowców) i woda mineralna (cisi intelektualiści). Nie pałamy do siebie sympatią. Woda mineralna patrzy na mnie z góry. 
– „Widziałeś kiedyś kogoś, kto pije mnie, żeby nie zasnąć?” – pytam z dumą. 
– „Widziałeś kiedyś kogoś, kto pije ciebie, żeby zadba o zdrowie?” – odpiera. 

Nie mam na to odpowiedzi. Ale czy to w ogóle ważne? O 2:43 nad ranem ktos otwiera lodówkę. STUDENT. Zmęczone oczy, cienie pod powiekami, w jednej ręce notatki, w drugiej – pizza z mikrofali. To jest mój moment! Krótki syk otwieranej puszki. Pierwszy łyk. Błysk w oku. 

Błyskawiusz Puszkin znów ratuje świat! 

Dzień 4 – Impreza życia 
Znalazłem się na biurku akademika. Obok mnie inne zużyte puszki, opakowania po chipsach, klawiatura pełna okruchów. Student i jego znajomi właśnie kończą pisać pracę na jutro. Nocna zmiana zakończona sukcesem

Wtem… trzask drzwi. Imprezowicze! Ktoś woła: 
– „Ej, jeszcze mamy Błyskawisza! Mieszał go ktos kiedyś z wódką?” 
Chwila. CO?! 
Próbuję krzyczeć, protestować, tłumaczyć, że moje miejsce jest w dłoni walczących o koncentrację, a nie na afterze jako „tajemniczy składnik” koktajlu o wątpliwej reputacji! Ale nikt mnie nie słucha. W końcu imprezowicz odkłada mnie na bok. Może jednak się uda? Moz e zostanę godnie zutylizowany?

Naiwność. Ląduję w śmietniku. 

Dzień 6 – Koszmar na wysypisku 
Ciemność. Duszność. To koniec. Obok mnie resztki pizzy, puste paczki po batonach, jakieś stare notatki. Gdzieś dalej słyszę pogardliwy głos wody mineralnej: 
– „No i co, bohaterze kofeiny? Wydawało ci się, z e jesteś niezniszczalny?” 
Nie tak miało być ! Byłem gotowy na recykling! Czy to moja wina, że trafiłem do zwykłego śmietnika? Na wysypisku czas płynie wolno. Leżę, zakopany w stosie śmieci. Poczucie bezużyteczności mnie przytłacza. Czy to już koniec mojej misji? 

Dzień 10 – Nadzieja 
I  nagle… coś się dzieje. Dłoń. Nie pierwsza lepsza, nie przypadkowa. Dłoń zbieracza. Słyszę rozmowę. 
„To aluminium. Można go przetworzyć. Puszka może wrócić do obiegu.” 
CO?! Czyli jeszcze mam szansę?! Trafiam do pojemnika na metale. Potem sortownia, przetwarzanie, topienie… Czuję się jak feniks, który odradza się z popiołów. I wtedy, po kilku dniach, dzieje się cud. Znów jestem puszką. Nową, lśniącą, gotową na kolejną misję. 

Dzień 20 – Powrót 
Znów trafiam do lodówki. Tym razem jednak jestem trochę mądrzejszy. Marzę o tym samym, co zawsze – być w rękach tych, którzy potrzebują kofeinowej mocy. Ale teraz mam jeszcze jedno pragnienie: żeby każdy wiedział, że puszki nie należą na wysypiska. Bo jestem nie tylko legalnym dealerem kofeiny i pogromcą senności. Jestem też symbolem recyklingu. A woda mineralna? Cóż … ona nigdy nie zazna tego uczucia. 

Morał tej historii? Jeśli kiedyś weźmiesz do ręki puszkę po energetyku, pamiętaj: to nie koniec jej drogi. To początek nowej. Wrzuć ją tam, gdzie trzeba. Daj jej kolejne życie. A jeśli akurat walczysz ze snem? Cóż… Błyskawiusz Puszkin zawsze jest gotowy do akcji!



Katarzyna Cychowska 
studentka biotechnologii

Opowieść powstała ona z pomocą chatu GPT na podstawie mojej Karty Postaci (niżej). Do aplikacji chatu GPT wstawiłam w formie PDF swoją Kartę Postaci i pod spodem wysłałam prompt. ,,Powyżej przesyłam Ci moją Kartę postaci na zajęcia z Ochrony Środowiska, na jej podstawie wygeneruj mi w kilku etapach opowieść w formie pamiętnika dla mojej wymyślonej postaci. Pamiętaj o zawarciu wszystkich informacji z karty oraz dodaj ciekawy plot twist dotyczący ochrony środowiska’’.

Na podstawie tego promptu w kilku odnośnikach chat GPT opisał mi historię w formie pamiętnika dla mojej postaci.


Orbitka Miętowska – strażniczka czystego świata

 

W pewnym wielkim mieście, gdzie ulice tętniły życiem, a ludzie zajmowali się swoimi sprawami, żyła sobie Orbitka Miętowska. Była elegancka, owinięta w sreberko, smukła i pełna świeżości. Jej misją było nie tylko odświeżanie oddechu, ale także ochrona świata przed śmieciami. Była bowiem Strażniczką Czystego Świata.

Zagubiona w świecie ludzi

Pewnego dnia Orbitka trafiła w ręce nieuważnego człowieka. Był bardzo zajęty, żuł Orbitkę przez chwilę, a potem… zamiast wrzucić ją do kosza, po prostu wypluł na chodnik.

Nieee! – krzyknęła Orbitka, ale nikt jej nie usłyszał.

Leżała tam samotna, a kolejne osoby przechodziły obok. Wkrótce ktoś ją nadepnął, potem kolejna osoba… aż w końcu przywarła do asfaltu, gdzie miała zostać na długie lata.

Czy to mój los? Być zapomnianą, brudną i szkodliwą dla środowiska? – myślała smutno.


Kosz – brama do drugiego życia

W tym samym czasie inne gumy trafiły do kosza. Niektóre miasta miały specjalne punkty zbiórki zużytych gum, gdzie można było z nich zrobić nowe rzeczy, jak nawierzchnie na place zabaw czy ścieżki dla pieszych.

Gdybym tylko trafiła do kosza, mogłabym mieć drugie życie! – wzdychała Orbitka.


Spotkanie z leśnymi mieszkańcami

Po kilku dniach deszcz spłukał Orbitkę do kanalizacji. Płynęła przez rury, aż w końcu trafiła do rzeki, a stamtąd do lasu. Tam spotkała małą sarenkę.

Co to jest? – zapytała sarenka, obwąchując Orbitkę.

Jestem Orbitka! Nie zjedz mnie, bo mogę ci zaszkodzić! – krzyknęła.

Ale było za późno. Sarenka połknęła Orbitkę i zaczęła się źle czuć.

To przez mnie… – pomyślała Orbitka z przerażeniem.

Na szczęście sarenka wypluła ją w ostatniej chwili. Jednak Orbitka już wiedziała, jak bardzo źle mogło się to skończyć.


Lekcja odpowiedzialności

W końcu fale rzeki poniosły Orbitkę do miejsca, gdzie znalazł ją pewien chłopiec.

Fuj, guma w lesie? – powiedział z niesmakiem i wyrzucił ją do kosza.

I wtedy Orbitka zrozumiała. To ludzie decydują o tym, co dzieje się z odpadami! Jeśli będą odpowiedzialni, świat będzie czysty. Jeśli nie – cierpieć będą zwierzęta, rzeki, lasy i całe środowisko.


Morał

Ty też masz wpływ na środowisko!

Nigdy nie wyrzucaj gumy na ziemię!
Zawsze wrzucaj ją do kosza – to jej jedyna szansa na drugie życie.
Dbaj o środowisko, bo każdy odpad, nawet mała guma, ma znaczenie.

Orbitka nadal pełni swoją misję. A Ty? Czy pomożesz jej w walce o czysty świat?

 

Sandra Dziedziak

studentka biotechnologii

Jak powstała ta opowieść? Chciałam stworzyć "ekologiczną" bajkę o Orbitce Miętowskiej, więc postanowiłam wykorzystać do tego AI. Na początku opowiedziałam Chatowi GPT o swojej karcie postaci – Orbitka to guma do żucia, która ma misję ochrony środowiska. Wiedziałam, że chcę, aby historia miała wyraźny morał i pokazywała konsekwencje niewłaściwego wyrzucania gum. Potem zaczęliśmy wspólnie dopracowywać historię. Zadałam pytanie: „Czy możesz zmienić to, żeby Orbitka trafiła do lasu?” – chciałam pokazać, że śmieci nie kończą swojej drogi na ulicy. W kolejnej wersji poprosiłam: „Dodaj fragment, gdzie inne gumy trafiają do recyklingu”, żeby zaznaczyć, że odpady mogą dostać drugie życie. Zależało mi, żeby historia nie była tylko smutna, ale dawała też nadzieję. W ten sposób, wersja po wersji, historia nabierała kształtu. Zadawałam pytania i prosiłam o zmiany – czasem o dopisanie jednego zdania, czasem o całkowite przekształcenie sceny. Dzięki temu mogłam dopracować szczegóły i zachować swój styl, ale jednocześnie skorzystać z narzędzia, które pomogło mi szybko testować różne wersje fabuły. Dla mnie to dowód, że AI to nie tylko gotowe odpowiedzi – to narzędzie, które można wykorzystać kreatywnie, jeśli wie się, czego się chce i aktywnie uczestniczy w procesie tworzenia.

Wyjściowa karta postaci.